#313, 314 Coldplay „Mylo Xyloto” (2011) & Maroon 5 “Overexposed” (2012)

Po muzykę Coldplay udało mi się sięgnąć dopiero na wiosnę tego roku. Zaczęłam od albumu “Viva la Vida or Death and All His Friends”. I co tu dużo mówić – zakochałam się. W klimacie płyty, muzyce no i oczywiście głosie Chrisa Martina. Kwestią czasu było zabranie się za całą dyskografię zespołu.  Wielokrotnie spotykałam się z opinią, że “Viva la Vida” to najbardziej nie-coldplay’owy  krążek chłopaków. Coś w tym jest. Więc jeśli fanom płyty “Parachute” czy “A Rush of Blood to the Head” się nie spodobał, nie wydaje mi się, by “Mylo Xyloto” często było przez nich odtwarzane.

Piąte dzieło Coldplay wydanie zostało pod koniec 2011 roku. Szybko zdobyło ogromną popularność, znajdując na całym świecie ponad 8 milionów nabywców. W dzisiejszych czasach – rzecz wyjątkowa. Zespół wydał z niego aż sześć singli. W tym znane pewnie każdemu “Paradise” i “Every Teardrop Is a Waterfall”. No i nie zapominajmy o “Princess of China”, w którym gościnnie pojawia się Rihanna. Ale do tego jeszcze wrócę.

Zaintrygował mnie tytuł krążka – “Mylo Xyloto”. Co on oznacza? Według członków zespołu – zupełnie nic. Chris Martin wyjaśnia, że tytuł pasuje do nowej płyty, bo brzmi świeżo, nowocześnie, inaczej. Chcieli w ten sposób odzwierciedlić muzykę zawartą na najnowszym albumie.

Podobnie jak w przypadku albumu “Viva la Vida” płytę otwiera krótkie intro. Jego tytuł to “Mylo Xyloto”. Chociaż “Life in Technicolor” z czwartego krążka niezbyt mi się podobało (odstawało od innych utworów na płycie), tak “Mylo Xyloto” jest świetnym wstępem do tego, co zespół przygotował dla nas dalej. Płynnie przechodzi w “Hurts Like Heaven”. To energiczna, pozytywna kompozycja. I właśnie takie piosenki znajdziemy na “Mylo Xyloto” – radosne, optymistyczne. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że tak wesołego Coldplay jeszcze nie słyszeliśmy.

Wyjątkiem jest jednak “Princess of China”. Wiele osób pewnie zrobiło wielkie oczy, gdy dowiedziało się, z kim zespół ten numer nagrywa. Rihanna. Czy to musi brzmieć jak wyrok? Oczywiście, że nie. To Rihanna tutaj jest gościem, więc piosenka nie mogła być electropopowa i taneczna. Choć elektroniki trochę w niej jest. Utwór jest bardzo radiowy. I, jak już wspomniałam, niezbyt radosny, bo opowiada o smutnym rozstaniu. Chociaż na początku dziwiłam się, czemu zespół zaprosił właśnie Rihannę, po przesłuchaniu “Princess of China” nie wyobrażam sobie innej wokalistki na jej miejscu. Głosy Chrisa i Rihanny cudnie się dopełniają. Uważam, że “Princess of China” to mocna produkcja na najwyższym poziomie.

Cieszę się, że podobnie jak na “Viva la Vida” czy “A Rush of Blood to the Head” znalazłam na “Mylo Xyloto” kilka kawałków, do których będę często wracać. Jednym z nich jest “Paradise”. Aż nie mogę uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu nie zwracałam na ten numer większej uwagi. Teraz wręcz go uwielbiam. Piosenka utrzymana jest w rockowo-elektronicznej stylistyce, brzmi bardzo nowocześnie. Współczesność zmieszaną ze starszymi nagraniami Coldplay usłyszeć możemy w surowym, rockowym “Major Minus”. Uważam, że piosenka spokojnie może być wizytówką Coldplay. Bardzo podoba mi się gitarowe “Charlie Brown”. Od tej piosenki bije pozytywna energia. Zawsze, gdy jej słucham, uśmiecham się. Lubię szczególnie fragment, gdzie padają słowa:

All the boys, all the girls, all that matters in the world (PL: Wszyscy chłopcy, wszystkie dziewczyny, całe szaleństwo na świecie).

Na “Mylo Xyloto” znalazło się miejsce dla kilku ballad. Wszystkie robią piorunujące wrażenie. Pierwszą z nich jest akustyczne, ciche “Us Against the World”. Coldplay słusznie zrezygnowali z użycia wielu instrumentów. Piosenkę tworzy swoim urzekającym głosem Chris. Podobnie zresztą jak w spokojnym nagraniu “U.F.O.”. największym minusem tego utworu jest jego długość. Co to są dwie minuty? Pozostaje niedosyt. Na szczęście mamy jeszcze “Up in Flames”. Najlepiej skomentować można ją słowami: piękno tkwi w prostocie.

Czy piąty krążek zespołu ma jakieś minusy? Niestety. Elektroniczny singiel “Every Teardrop Is a Waterfall” nie podbił mojego serca tak jak pozostałe utwory z “Mylo Xyloto”. Jest to zbyt elektroniczny numer. O ile początek przedstawia się nie najgorzej, im dłużej trwa piosenka, tym bardziej ma się jej dość.

“Mylo Xyloto”, choć zupełnie inna niż “Parachute” czy “Viva la Vida”, to świetna płyta. Jej głównym atutem jest świeżość. Żaden z albumów Coldplay tak nie brzmiał. Podoba mi się to, że krążek jest radosny, optymistyczny. Radosny. Zdecydowanie – dobra robota. Już nie mogę się doczekać kolejnej płyty chłopaków.

Amerykański zespół Maroon 5 na swoim koncie ma już trzy studyjne albumy. Czwarty, “Overexposed”, to tegoroczne ‘dzieło’. Poprzednia płyta chłopaków, “Hands All Over”, ukazała się dwa lata temu. Poniosła komercyjną porażkę. Nie takich wyników spodziewano się po autorach takich hitów jak “Makes Me Wonder” czy “This Love”. Popularność Maroon 5 spadła. Z pomocą przyszedł program “The Voice”, w którym Adam Levine, lider kapeli, został jednym z trenerów. Jeszcze większe zbawienne właściwości miał megahit “Moves Like Jagger”, nagrany wraz z Christiną Aguilerą, która również występowała w “The Voice”. Myślałam, że wspólny numer będzie tylko przecinkiem w karierze oby wykonawców. Christina faktycznie poszła w swoją stronę. Maroon 5 zasmakował jednak w prostych, tanecznych melodiach i zaserwował nam takie właśnie album. Znajdziemy na nim nowe “Moves Like Jagger”? Niestety nie.

Wysokie pozycje na listach przebojów bardzo zespołowi zasmakowały. Do tego stopnia, że “Overexposed” to nie płyta, ale produkt nastawiony głównie na zysk. Wypełniają go chwytliwe, taneczne piosenki. Mało pomysłowe. To wszystko już było. Oczywiście szkoda, że teraz zaprezentowane jest to przez wcale nie najgorszy zespół (uwielbiam ich pierwszy krążek).

Nad płytą pracowało wiele znanych nazwisk. Pojawia się chociażby Max Martin, który ma na koncie hity Katy Perry czy Britney Spears. Pojawia się też Benny Blanco, spod którego ‘ręki’ wyszło m.in. “Tik Tok” Ke$hy czy “Diamonds” Rihanny (#1 na listach przebojów). Autorem słów do jednego kawałka jest Ryan Tedder, który pisał już m.in. dla Adele czy Beyonce.

Zastanawiałam się, co by było, gdyby Maroon 5 nie nagrał “Moves Like Jagger”. Czy pozostaliby przy przyjemnych, pop rockowych kompozycjach z dużą domieszką funku? Być może. “Overexposed” to, jak sami zainteresowani przyznają, ich najbardziej popowy album. I niestety, najgorszy. Nagrany pod publikę. Każda piosenka z powodzeniem może być grana sto razy dziennie w radiu. I tak się z resztą dzieje – “Payphone” i “One More Night” szybko stały się światowymi hitami. Szkoda jednak, że żaden utwór z zamieszczonych na nowej płycie zespołu nie ma tyle energii i potencjału co “Moves Like Jagger”.

Single zostały wybrane całkiem nieźle, bo jako jedne kawałki z “Overexposed” zostają w pamięci. Przyznam, że całkiem podoba mi się przebojowe “One More Night”. Jest to popowy, taneczne utwór z domieszka reggae. Gorzej odbieram “Payphone”. Powiem więcej – wyłączam radio, gdy leci ta piosenka. Zwrotki może nie są najgorsze, ale refren… nie cierpię, kiedy Adam śpiewa tak cienkim głosikiem. Słuchać się tego nie da. W numerze pojawia się gościnnie raper Wiz Khalifa. Trzeci singiel – “Daylight” – jest mało ciekawy. Zwrotki dają radę, refren bardzo odstaje – jakby został doklejony z innej piosenki.

A pozostałe kawałki? Wyróżnia się ballada (jedyna na płycie!) zatytułowana “Sad”. Jest to jedyny kawałek, w którym nie słychać ingerencji komputera czy jakiegoś syntezatora. Prosta, naturalna. Można? Można. Jest jeszcze szybkie, gitarowe “Lucky Strike” oraz dyskotekowo-funkowe “Tickets”. No i cała masa ‘zapychaczy’, o których ciężko coś w ogóle powiedzieć.

A co tam w tekstach słychać? Głównym tematem jest miłość, zaprezentowana z różnych stron. Raz mamy smutne pożegnanie (“Beautiful Goodbye”). Innym razem Adam toczy miłosna grę – raz kocha, za chwilę odchodzi. W innej piosence (“Payphone”) znów błaga o drugą szansę i rozpacza:

You say it’s too late to make it, but is it too late to try? (PL: Mówisz, że za późno by to naprawić, ale czy jest za późno by spróbować?)

Pozostałe teksty są do siebie podobne. I to jest ich największy minus. Nie mówią o niczym konkretnym.

Maroon 5 jest świetnym przykładem na to, że dzisiaj rezygnuje się z tego, co się lubi (i w czym jest się dobrym) na rzecz szybkiej, łatwej popularności. Szkoda mi tego zespołu, bo kiedyś naprawdę był czymś ciekawym. Dzisiaj? Nagrywają piosenki, które równie dobrze mogłyby znaleźć się na albumach Britney Spears czy innej tam Ke$hy.

31 Replies to “#313, 314 Coldplay „Mylo Xyloto” (2011) & Maroon 5 “Overexposed” (2012)”

  1. Zacznę od tego, że wszedłem tu przypadkowo przez link zamieszczony w twoim komentarzu na last fm(mój nick jest taki sam jak tutaj) pod Halestorm. Trochę poprzeglądałem recenzje, które piszesz, często nie zgadzam się z twoimi opiniami, ale z gustami się nie dyskutuje. Co do samego Coldplay i koncertu – tak miałem to szczęście, że byłem na stadionie narodowym 19-nastego września, wszystko to co piszesz to prawda. Zapomniałaś wspomnieć o opaskach jakie są rozdawane na koncerty Chrisa i spółki( różnokolorowe i świecące) niby nic takiego, ale mnie i koledze z którym byłem, że tak to ujmę “szczęka opadła” wygląda to niesamowicie na stadionie. Co do samej płyty jest ona wesoła, a raczej bym to ujął słowem pogodna. Kiedy słucha się Charlie brown lub właśnie every teardrop is a waterfall to ma się uczycie błogości ( przynajmniej ja tak mam;). Ballady na płycie są “dobre” jednak nie mają zupełnie czego szukać w porównaniu z takimi utworami jak The scientsist lub absolutnie pięknego Fix You. Przyznaję także, iż to właśnie koncert odczarował dla mnie hurts like heaven gdyż wcześniej właśnie ten utwór uważałem za bardzo elektroniczny, jednak widok radośnie skaczącego i pląsającego Chrisa jest bezcenny i jednak gdzieś tam są w tym wszystkim ukryte gitary;). Z kilkoma osobami rozmawiałem o płycie i w większości stwierdziliśmy, że Mylo Xyloto to naturalna ewolucja muzyki zespołu. Mimo wszystko stare albumy mają to coś magicznego w sobie i to jest właśnie ten stary dobry Coldplay. Koniecznie zapoznaj się z nimi o ile jeszcze tego nie zrobiłaś. Pozdrawiam.

  2. Bardzo nudny album. Mnie do gustu nie przypadł. Nie lubię “Every Teardrop Is a Waterfall”, “U.F.O.”, “Paradise”, jakiejś tam piosenki z końca; nienawidzę “Princess of China”. Mocne punkty? Ja takiego nie widzę, ale “Up With the Birds” da się przeżyć.
    Nowa recenzja: “Kiss” CRJ (http://fizzz-reviews.blogspot.com)

  3. Coldplay nie jestem specjalnie z nim zżyta ale uwielbiam jego niektóre piosenki szczególnie Paradise. Mój e-mail to rosalie@onet.eu Mam jescze pytanie czy da się jakoś ustawić to że komentarze byłyby od razu zatwierdzane bo cały czas muszę sprawdzać. Dziękuję za pomoc 🙂

  4. wow ! atmosfera na koncercie musiała być niesamowita! Świetny pomysł z tymi żółtymi balonami:). Dużo artystów jak zadowolonych z polskiej publiczności 🙂 fajnie, że jesteśmy tacy fajni ;D ten moment z flagą musiał być niesamowity 🙂 u mnie news 🙂 [love-ashley]

  5. Witam. Na blogu namuzowani.blog.onet.pl pojawiła się nowa notka. Serdecznie zapraszam i jednocześnie przepraszam za długą nieobecność.

  6. O Świąteczna M, mi zawsze będzie on się kojarzyć ze świętami, z niecierpiętliwością czekam na rankingi i wielkie podsumowanie roku – kocham to.
    Ale nie po to dziś się tu pojawiłam tak niespodziewanie, otóż z okazji nadchodzących Świąt życzę Ci wspaniałych, magicznych, pomyślnych Świąt i wszystkiego najlepszego, twoja zawsze pamiętająca JET 😉

  7. Nie przepadam za Coldplay. Nie moje klimaty i osobiście wolę ostrzejsze granie. Znam kilka piosenek i są po prostu “poprawne”. Słyszałam ich piosenkę z RiRi. OKROPNA!
    Maroon 5 ma kilka fajnych piosenek, ale niestety nie jestem w stanie wysłuchać “Payphone”. Strasznie denerwuje mnie wokal Adama. Horror dla mych uszu.
    Dodałam Cię do linków.

  8. “Payphone” i “One More Night” są moim zdaniem bardzo słabe.
    Nowa recenzja: “Unorthodox Jukebox” Bruno Mars (fizzz-reviews.blogspot.com)

  9. Uwielbiam tą płytę Coldplay, najlepszym numerem jest Charlie Brown jak dla mnie. Co do Maroon 5 to jakoś nie przepadam za ich muzyką. Pozdrawiam // thehalcyon.blog.pl

  10. Niech choinka się całą noc świeci
    Niech cieszą się z tego też małe dzieci
    Niech renifer grzeje z kopyta
    A Mikołaj za prezent chwyta.
    Niech życzenia sypią się wokół
    Niech smutki opuszczą lokum
    Niech nikt nie tonie w amoku
    bo zbliża się najpiękniejszy dzień w roku.
    WESOŁYCH, POGODNYCH ŚWIĄT! ;*

  11. Jak mam ochotę na lżejszą, odmóżdżającą muzykę, to sięgam właśnie po Maroon 5 😛

    Zapraszam na nową recenzję i życzę udanych, radosnych świąt! :*

  12. Coldplay właściwie nie słucham. Czasem przypadkowo słyszę piosenki. To dobry zespół, ale chyba nie w moim stylu. Natomiast szkoda, ze tak słabo oceniła Maroon 5. Payphone to fajna piosenka chociaż niekoniecznie w ich wykonaniu. Moves like Jagger i one more night to jedne z moich ulubionych :D. Zapraszam do mnie na nn, a w niej plusy i minusy nowego systemu onet oraz instrukcje. [Prixie.blog.onet.pl]

Odpowiedz na „~DuśkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *