#492 Nick Jonas & The Administration “Who I Am” (2010)

Dawno, dawno temu. W odległej galaktyce… . Ups, nie ta bajka. W sumie nawet nie było to tak dawno, bo jakieś pięć-sześć lat temu. Nie było jeszcze One Direction, 5 Seconds of Summer czy The Vamps, więc połowa nastolatek na całym świecie zasłuchiwała się w pop rockowych piosenkach amerykańskiego zespołu rodzinnego Jonas Brothers. A druga połowa muzykę grupy miała gdzieś, ale chowała w szufladzie plakat tria i skrycie wzdychała do jednego z braci. Lata mijają, dziewczyny dorastają, zmieniają się gusta, pojawiają się nowi idole. Jonas Brothers odeszli w zapomnienie, choć nie porzucili marzeń o muzycznej karierze. Dziś Joe, Kevin i Nick nie występują już razem, ale prawie każdy z nich w jakimś stopniu jest obecny na scenie.

Jonas Brothers wydali cztery płyty, które rozeszły się w ok. siedemnastomilionowym nakładzie. Ostatnia, “Lines, Vines and Trying Times”, na półki sklepowe trafiła w 2009 roku. W ubiegłym roku zespół wypuścił dwa single, lecz spotkały się one z dość chłodnym przyjęciem.

Co porabiają dziś członkowie grupy? Kevin zajął się życiem rodzinnym. Ożenił się i został ojcem. Więcej działo się u Nicka i Joe’ego. Oboje wydali płyty pod własnym imieniem i nazwiskiem. Jednak o ile Joe porzucił gitarowe granie na rzecz popu i electropopu oraz nagrał nieco plastikowy album “Fastlife”, tak Nick pozostał wierny swoim muzycznym przekonaniom. Nawiązał współpracę ze starszymi muzykami, którzy niegdyś mieli swój udział w tworzeniu piosenek Jonas Brothers, i pod szyldem Nick Jonas & The Administration w 2010 roku wydał krążek “Who I Am”.

Moja przygoda z płytą nie zaczyna się najlepiej. Na pierwszy ogień poszła bowiem spokojna, kołysząca piosenka “Rose Garden”, której bliżej do soulowo-bluesowych kompozycji aniżeli rockowych brzmień, co sprawia, że mogłaby trafić na debiutancki album Justina Timberlake’a. Na początku kawałek ten nieco mnie nudził. Dziś sądzę, że prezentuje się nieźle. Na pewno lepiej od następującego po nim utworze tytułowym, “Who I Am”. Gitary zostały zepchnięte na drugi plan przez… klawisze, które wpadają w ucho. Kiedy miałam już dać sobie spokój z płytą Nicka, trafiłam na piosenkę “Olive & an Arrow”, która sprawiła, że postanowiłam dać artyście ostatnią szansę. Jest to wyważona, elegancka kompozycja, charakteryzująca się delikatnymi chórkami, a przede wszystkim świetnym wykonaniem Jonasa, który wczuwa się w tekst i przekazuje nam całą paletę emocji.

Młodzieńczą energię wokalista na chwilę przekazuje nam w przebojowym, dynamicznym “Conspiracy Theory”, by znów zabrać nas w ciemniejsze zakątki swojej duszy i zaprezentować dojrzałe “In the End”, które jest najbardziej naturalną piosenką na “Who I Am”. Kiedy jej słucham, oczyma wyobraźni widzę Nicka grającego ze swoim zespołem w małej knajpce. I właśnie za stworzenie takiego klimatu artysta otrzymuje ode mnie dużego plusa. Ponownie bardziej przebojowo robi się w “Last Time Around”. Podoba mi się spora ilość instrumentalnych momentów w tej piosence. Można wtedy skupić się na muzyce i stwierdzić, że Nick wiedział, kogo zaprosić do współpracy. The Administration odwalają kawał dobrej roboty. Te piosenki nie brzmiałyby tak interesująco i niebanalnie, gdyby nagrane zostały przez Jonas Brothers. Potwierdzeniem tych słów jest nowa wersja “Tonight”. Z brzmiącej bardzo młodzieżowo piosenki, Nick z zespołem zrobili ładny, soft rockowy kawałek.

Trzy ostatnie piosenki są rozwinięciem muzycznych motywów, które przewijają się od początku albumu “Who I Am”. Mamy tu zadziorne “State of Emergency” z funkowym posmakiem, które pasuje do stylistyki wczesnego Maroon 5. “Vesper’s Goodbye” to prosta, ładna ballada, a “Stronger (Back on the Ground)” jest poprawnym, choć niczym nie zaskakującym pop rockowym numerem, zawierającym wpływy muzyki country.

Nick od zawsze był moim ulubionym bratem Jonas. Najspokojniejszy, najskromniejszy. Skupiony na muzyce. A do tego bardzo utalentowany. Nie tylko świetnie śpiewa, ale i potrafi grać na wielu instrumentach. Ponadto nie straszne jest mu pisanie tekstów i komponowanie. Chociaż w tytule swojej płyty umieścił jedno z najtrudniejszych i najważniejszych pytań w życiu każdego człowieka (“kim jestem?”), po zapoznaniu się z zawartym na albumie materiałem mogę stwierdzić, że Nick odnalazł swoje ja. Okazał się być chłopakiem niezwykle wrażliwym, uczuciowym i sympatycznym. A do tego mającym własny styl, czego dowodem są piosenki zawarte na “Who I Am”. Dobra robota.

15 Replies to “#492 Nick Jonas & The Administration “Who I Am” (2010)”

  1. Kiedyś lubiłam Jonas Brothers, oni bardzo pasują do moich ostatnich Namuzowanych Pogaduch. Jestem zdziwiona, że nagrał dobrą płytę. Zwykle gwiazdki Disneya kończyły nieco gorzej…

    Pozdrawiam, Namuzowani

  2. Kiedyś lubiłam Jonas Brothers, oni bardzo pasują do moich ostatnich Namuzowanych Pogaduch. Jestem zdziwiona, że Nick nagrał dobrą płytę. Zwykle gwiazdki Disneya kończyły nieco gorzej…

    Pozdrawiam, Namuzowani

  3. Ach, Jonasi! Ile to się wspomień z nimi wiąże 😉 Ja osobiście bardzo lubię singlowy numer, ale skoro uważasz go za najgorszy to czekają mnie jeszcze lepsze piosenki i widzę, że muszę nadrobić braki. Co do samych The Jonas Brothers, polecam ich ostatnią płytę. Jest naprawdę dobra.
    Zapraszam na nowy post!
    Pozdrawiam!
    http://bruisesly.blogspot.com

  4. Niestety nie słucham ich, nie lubię, nie interesuje mnie ich twórczość…
    Recenzja jak zwykle super 🙂

    mlwdragon.blogspot.com
    historiaadam.blogspot.com

  5. Kilka utworów Jonas lubiłam i szkoda ze ich kariera się tak szybko skończyła. A co do Nicka tego albumu nie słuchałam i twoja recenzja mnie zachęciła a szczególnie piosenka “Olive & an Arrow”.

  6. Przyznam, że dwa single Jonas Brothers to moje guilty-pleasures 😉 a to co się z chłopakami dzieje pod względem solowej twórczości mało mnie interesuje… mogą być, może ich nie być, po prostu 😀

    http://your-chart.blogspot.com/

    PS. Jeśli chodzi o bonusowe punkty na moim blogu to od poprzedniego notowania można wspierać 5, a nie 3 piosenki – jeśli chcesz to wyedytuj swoje typy 😉

  7. “Who I am” (mówię o piosence) nie jest takie złe. Prawdę mówiąc ja bardzo lubię ten utwór (dużą rolę w tym gra tekst) i mimo że przesłuchałam ten album kilka razy i spodobał mi się, to nadal jest jedyna piosenka, którą pamiętam z całości.
    A tak w ogóle to jeśli chodzi o ten album to dobra robota i jestem ciekawa, co jeszcze Nick ciekawego zrobi 🙂

Odpowiedz na „~kakofonicznyAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *