#931 Alice Merton “Mint” (2019)

I build a home and wait for someone to tear it down, then pack it up in boxes, head for the next town running śpiewa Alice Merton w przeboju “No Roots”, który w ubiegłym roku opanował całą Europę. Urodzona w irlandzko-niemieckiej rodzinie wokalistka mimo młodego wieku zdążyła przeprowadzić się dziesiątki razy i posmakować życia w różnych częściach globu. Stąd jej piosenka o braku korzeni, która zwiastowała pierwsze długogrające dzieło Merton. Czy płyta “Mint”, jak tytułowa mięta, jest świeża i orzeźwiająca?

Chociaż ogromna popularność “No Roots” przypada na 2018 rok, sama piosenka powstała dwa lata wcześniej. Niedługo potem ukazała się debiutancka epka Alice. Zaskakuje podejście wokalistki do biznesowej strony muzycznej działalności. Już na starcie powołała do życia własną wytwórnię, czym zapewniła sobie artystyczną wolność. Ciężko jednak na “Mint” szukać eksperymentalnych brzmień i prób przekraczania jakiś granic. Płyta sygnowana nazwiskiem Merton jest po prostu porządnym popowym wydawnictwem, które radia powinny pokochać.

Chciałam rozpocząć piosenką, z której jestem najbardziej dumna, mówiła w jednym z wywiadów Alice. Tą kompozycją okazało się być “Learn to Live”. Zadowolenia Merton z tego kawałka w żadnym przypadku nie mam zamiaru wyśmiewać, gdyż utwór jest niewątpliwym highlightem albumu. To rockowa jazda z wypadającym w ucho, choć sprawiającym wrażenie improwizowanego, refrenem. Numer stawia na nogi i zawiera niezłe przesłanie – żyjmy i odważnie stawiajmy czoła swym lękom. W podobnym, choć bardziej tanecznym tonie, utrzymane są przebojowe “Lash Out” oraz kołyszące, radiowe “I Don’t Hold a Grudge”.

Do grona moich ulubionych punktów “Mint”, oprócz wspomnianego “Learn to Live”, należą skoczne “No Roots”; funkujące “Funny Business” oraz smutna, nieprzesadnie emocjonalna ballada “Honeymoon Heartbreak”. Pięknie wybrzmiewa “Speak Your Mind” – utwór mroczny, surowy, stonowany, lecz niepozbawiony pazura. Warto także sięgnąć po wpadające w ucho, ejtisowe “Trouble in Paradise” oraz entuzjastyczne “Why so Serious” będące zabawnym akcentem na zakończenie płyty. Nie potrafię za to przekonać się do “2 Kids” i “Homesick”, w których artystka sięga po inspiracje folkiem i country. W jej wydaniu wypada to przaśnie.

“Mint” można sklasyfikować jako popowy album, ale zauważyć trzeba, że Alice Merton chętnie przemyca do swojej twórczości elementy innych muzycznych gatunków. Czasem jest to rock, innym razem folk. Chwilami elektronika, momentami funk. Całość złożyła się jednak na płytę równą i spójną. Najbardziej podoba mi się śmiałe wykorzystanie basowych gitar, które nadają wielu kompozycjom głębi. Atutem krążka jest sama artystka, która pochwalić się może fajnym głosem – nieprzesłodzonym, przyjemnym, ale charakternym. Utwory i to, jak są zaśpiewane, dają mi obraz twardej, równej babki, z którą mogłabym się przyjaźnić.

Warto: Learn to Live & Speak Your Mind

7 Replies to “#931 Alice Merton “Mint” (2019)”

  1. Kurczę, podoba mi się “Speak Your Mind”. Może nie aż tak bardzo, jak “No Roots”, ale jest to bardzo porządny pop, więc się jeszcze całości przysłucham 🙂

    Pozdrowienia!

  2. Słuchałam “Mint” chwilę po premierze i poza tym, że całość nawet mi się podobała, to nie pamiętam za wiele. Ale na pewno jeszcze przesłucham tę płytę.
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam 🙂

  3. No w sumie ciekawe podsumowanie. Sama wokalistka bywa interesująca – bo numerami do tej pory jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała – to po występie w polskim The Voice z Tomem Odellem spoglądam na nią z większym zaciekawieniem.
    Chyba też się skuszę na recke 🙂

Odpowiedz na „Kinga KAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *