#281 Doda “Diamond Bitch” (2007)

Doda swoja karierę zaczęła w teatrze Buffo. Później wzięła udział w reality show „Bar” i w końcu w 2004 roku wraz z zespołem Virgin wydała płytę zatytułowaną „Bimbo”. Odniosła wielki sukces i stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Po jakimś czasie zamarzyła o solowej karierze i odeszła z zespołu. Zaczęła nagrywać pod własnym nazwiskiem, a raczej – pseudonimem.

Czytaj dalej #281 Doda “Diamond Bitch” (2007)

#249 Tokio Hotel “Zimmer 483” (2007)

Pierwsza płyta chłopaków z Niemiec zatytułowana „Schrei” szybko odniosła sukces w całej Europie i podbiła serca prawie wszystkich nastolatek. Reszta miała znacznie inne zdanie na temat TokioHotel. Zaliczam się do nich i ja. Debiut nie zrobił na mnie dużego wrażenia. . Tylko się wymęczyłam słuchając niektórych utworów. I chociaż wiele osób nie pozostawiło na muzyce Niemców suchej nitki, ci, niczym nie zrażeni, wydali kolejny album. Drugie ‘dzieło’ nosi tytuł „Zimmer 483”.

#234, 235 Katie Melua “Pictures” (2007) & Kelis “The Hits” (2008)

Dwa lata po naprawdę świetnej płycie zatytułowanej „Piece by Piece”, Katie Melua powróciła z nowym materiałem. Nie jest już znaną w wąskich kręgach artystką, ale prawdziwą gwiazdą. Przed wydaniem trzeciego krążka mówiła: Na “Pictures” są piosenki napisane z dwoma kompozytorami, z którymi wcześnie nie pracowałam i to doświadczenie było dla mnie zupełnie nowe. Świetnie się jednak zgrali, bo na płycie nie ma nic, czego byśmy wcześniej nie znali w wykonaniu Katie.

Czytaj dalej #234, 235 Katie Melua “Pictures” (2007) & Kelis “The Hits” (2008)

#201 Linkin Park “Minutes to Midnight” (2007)

Dobra passa zespołu z Ameryki trwa. Po “Meteorze” z 2003 roku, która przyniosła takie hity jak “Numb” czy “Somewhere I Belong”, Linkin Park wydali nowy krążek. Już po pierwszym przesłuchaniu można dostrzec, że brzmienie zespołu trochę się zmieniło. Nie ma tu już tak dużo gitar, i mocnych brzmień, do których swoich fanów przyzwyczaiła kapela. Więcej natomiast syntezatorów i spokojnych melodii. Niektórych może to odpychać. Z drugiej jednak strony nie należy mieć do nich pretensji, że po tylu latach mieli ochotę zrobić coś innego.

Czytaj dalej #201 Linkin Park “Minutes to Midnight” (2007)

#200 Joss Stone „Introducing Joss Stone” (2007)

Przy okazji płyty “Mind, Body & Soul”, która ukazała się 3 lata przed “Introducing Joss Stone” artystka mówiła, że to jej właściwy debiut. Miała oczywiście na myśli w pełni autorskie kompozycje, a nie zbiór coverów, z których składał się jej pierwszy krążek (“The Soul Sessions”). W wywiadach po wydaniu płyty, którą właśnie recenzuje takie słowa również padły. No więc jak to jest? Czy przy promocji “Colour Me Free” i “LP1” tez usłyszymy, że to jej ‘debiut’? To się jeszcze okaże, mam w planach te płyty. Dalekich, ale jednak. Na “Introducing Joss Stone” nadal pierwsze skrzypce gra ‘czarny’ wokal Joss. Styl się nie zmienił. To nadal r&b pomieszane z soulem i funkiem. 19-letnia Stone sama napisała większość tekstów.

Czytaj dalej #200 Joss Stone „Introducing Joss Stone” (2007)

#199 Jennifer Lopez „Como Ama Una Mujer” (2007)

“Como Ama Una Mujer” jest już piątą płytą jaką wydała aktorka-piosenkarka Jennifer Lopez. Poprzedni jej krążek – “Rebirth” – nie jest zły. Mimo to pod względem komercyjnym poniósł klęskę. Klapa albumu była więc napędem do nagrania płyty w języku hiszpańskim. W osiągnięciu tego celu pomógł Jennifer jej ówczesny mąż – Marc Anthony. Jeśli jednak spodziewacie się kolejnego duety tej pary (powtórki z “No Me Ames” z 1999), zawiedziecie się. Pierwsze skrzypce na płycie gra tylko i wyłącznie Lopez.

Czytaj dalej #199 Jennifer Lopez „Como Ama Una Mujer” (2007)

#197 M.I.A. „Kala” (2007)

Nie musieliśmy długo czekać na nowy krążek szalonej artystki jaką jest M.I.A. W dwa lata po całkiem niezłym (a na pewno wakacyjnym) krążku “Arular” artystka wydała nową płytę zatytułowaną tym razem imieniem matki. Tak więc krążek nazywa się “Kala”. Jego głównym producentem miał być Timbaland. Jednak szczęśliwe zrządzenie losu – a może raczej polityka Stanów Zjednoczonych prowadzona w stosunku do cudzoziemców – szczęśliwie udaremniło te plany. M.I.A. nie dostała po prostu wizy i Timbaland pojawił się gościnnie tylko w jednym utworze pt. “Come Around”. Kto wie, czy nie zrobiłby z M.I.I. drugiej Nelly Furtado. Tak przynajmniej M.I.A. nie zatraciła swojego niezwykłego stylu.

Czytaj dalej #197 M.I.A. „Kala” (2007)