#463 Kelis “Food” (2014)

Dobre cztery lata musieliśmy czekać na nowy album Kelis – wokalistki, która kiedyś wymieniana była jednym tchem wśród najważniejszych postaci sceny r&b. Dziś jej gwiazda niestety już przygasła, ale nie możemy dopuścić do tego, by o twórczyni takich przebojów jak “Milkshake” czy “Trick Me” świat zapomniał. Tym bardziej, że powraca z tak smakowitym krążkiem. Płyta “FOOD” wydana została przez szanowaną brytyjską wytwórnię Ninja Tune, która słynie z dawania artystom wolności artystycznej i wspierania ich muzycznych wyborów. Bo w końcu liczy się muzyka a nie matematyka. Słuchacze mają już dość muzycznych fast foodów i chętnie sięgają po wyrafinowane dania.

Czytaj dalej #463 Kelis “Food” (2014)

#462 The Black Keys “Turn Blue” (2014)

Amerykański duet The Black Keys, w skład którego wchodzi dwójka utalentowanych muzyków, nigdy jeszcze nie wystawił cierpliwości swoich wielbicieli na tak ciężką próbę. Na następcę albumu “El Camino” czekaliśmy ponad dwa lata. Można oczywiście mieć z tego niezły ubaw i mówić, że niektórzy artyści robią sobie dłuższą przerwę między kolejnymi płytami, jednak w przypadku The Black Keys okres oczekiwania na kolejne krążki zazwyczaj był bardzo krótki. Rok, czasem niecałe dwa. Piękne jest to, że każda płyta duetu osiągała pewien poziom, którego po takim zespole w końcu się wymaga. Pytaniem było, czy również słuchanie “Turn Blue” dostarczy mi niezapomnianych przeżyć.

Czytaj dalej #462 The Black Keys “Turn Blue” (2014)

#460 Iggy Azalea “The New Classic” (2014)

Ma dopiero dwadzieścia trzy lata, pochodzi z krainy kangurów i naprawdę nazywa się Amethyst Kelly, choć występuje pod pseudonimem Iggy Azalea. Jako nastolatka zapragnęła zostać raperką i, by zrealizować swoje marzenia, przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Debiutancki album zapowiadała od 2011 roku. Problemy z wytwórnią spowodowały, że data premiery krążka ciągle się zmieniała. Szkoda trochę, że Iggy, która pozuje na pewną siebie i zadziorną kobietę, nie zdecydowała się na najbardziej radykalne działanie – umieszczenie swojej gotowej płyty w Internecie by pokazać, kto tu rządzi.

Czytaj dalej #460 Iggy Azalea “The New Classic” (2014)

#458 Christina Perri “Head or Heart” (2014)

Kiedy dwa lata temu oceniałam debiutancki album Christiny Perri “Lovestrong”, swój tekst zakończyłam słowami, że nie wróżę artystce wielkiej kariery, ale będę miło zaskoczona, kiedy wyda swój drugi krążek. Dziś, kilkanaście dni po premierze albumu “Head or Heart” mogę stwierdzić, czy faktycznie warto było czekać, lub też uznać, że miejsca w moim sercu (lub, aby nie było znów tak bardzo poetycko – w głośnikach) dla Perri po prostu nie ma.

Czytaj dalej #458 Christina Perri “Head or Heart” (2014)

#457 Chet Faker “Built On Glass” (2014)

Nicholas James Murphy, ukrywający się pod pseudonimem Chet Faker, to pochodzący z Australii wokalista i muzyk. Czemu występuje pod takim a nie innym nazwiskiem? Jeśli w wyrazie Faker zamienimy pierwszą literką na B otrzymamy Baker. Chet Baker był zaś jazzowym trębaczem. Nie trudno więc zgadnąć, że bohater dzisiejszej recenzji jest jego fanem. Mimo wszystko jazzu na “Built on Glass” za bardzo nie uświadczymy. Nicholas poszedł własną drogą i, chociaż jest mężczyzną urzekającym głosem i czarującym osobowością, nie widzę go ubranego w garnitur i wyśpiewującego utwory Cheta Bakera, tak jak ostatnio zrobił to Matt Dusk.

Czytaj dalej #457 Chet Faker “Built On Glass” (2014)

#453 Shakira “Shakira” (2014)

Pojawiła się w 1991 roku, ale sławę zyskała dopiero pięć lat później za sprawą “Pies Descalzos”. Później poszło z górki. Kolejne albumy, rzesze fanów, nagrody, szacunek. Trendy w muzycznym światku się zmieniają. Kariery wielu zaczynają się spektakularnie i równie widowiskowo kończą. Pojawiło się nowe pokolenie słuchaczy, dla którego muzyka ma być przede wszystkim mało absorbującym tłem do codziennych czynności. Im prostsza, tym lepiej. Jak w takim razie Shakirze udało się tyle lat utrzymać w czołówce najpopularniejszych wokalistek, a przy tym pozostać sobą?

Czytaj dalej #453 Shakira “Shakira” (2014)

#452 Kylie Minogue “Kiss Me Once” (2014)

Australijka wokalistka Kylie Minogue dość długo kazała nam czekać na swój dwunasty studyjny album pełen premierowych kompozycji. Poprzedni, “Aphrodite”, ukazał się cztery lata temu. Nie można jednak powiedzieć, że Minogue próżnowała i spędziła długie miesiące na leniuchowaniu. W 2012 roku wydała, z okazji 25-lecia swojej pracy artystycznej, składankę z największymi przebojami (przy okazji podzieliła się kawałkiem “Timebomb”, który odnalazłby się na “Kiss Me Once”). Zrobiła również fanom prezent w postaci krążka “The Abbey Road Sessions”, na potrzeby którego w słynnym londyńskim studiu Abbey Road Studios nagrała orkiestrowe wersje starszych kawałków. Pokazała się wówczas z innej strony – dojrzalszej, poważniejszej, ale wciąż kobiecej i seksownej. Na wydanym kilkanaście dni temu “Kiss Me Once” serwuje nam jednak zupełnie inną muzykę.

Czytaj dalej #452 Kylie Minogue “Kiss Me Once” (2014)