RANKING: 10 piosenek, za które lubię Rammstein

Osoby śledzące moją stronę od dłuższego czasu mogą nieźle się dziś zaskoczyć. Jak to? Nigdy nie poświęcała uwagi cięższym brzmieniom, a dziś wybiera piosenki, które z dyskografii niemieckiego hard rockowego towaru eksportowego najbardziej jej się podobają? Ano tak.

Nieźle jakiś czas temu zakopałam się w dyskografii Rammstein. Nie ukrywam – największa w tym zasługa języka, bo niemiecki jest mi niezwykle bliski. Za nim, jak się okazało, w parze szła po prostu dobra muzyka. Dziś cieszyć się możemy z pierwszej od 10 lat studyjnej płyty dowodzonego przez Tilla Lindemanna zespołu. Rano kliknęłam play i już znalazłam piosenki, które mnie powaliły. Może to za wcześnie, ale co tam – obok sprawdzonych staroci dorzucam kilka gorących jeszcze premier. I wiem, że po latach nie będę tego żałować. Zresztą ich habe es nie bereut, jak śpiewa Lindemann w jednym z utworów.

10. RAMMLIED (2009)

Rammstein stronią od tworzenia krótkich piosenek (intro) do swoich albumów, które wprowadzałyby pokrótce słuchaczy w klimat wydawnictw. Jednak pod takie intro podciągnąć można “Rammlied” z “Liebe ist für alle da”. Bez dwóch zdań – jest to epicka kompozycja. Wykonana z rozmachem (chór!), posiadająca rewelacyjny, niemalże wykrzyczany refren (składający się, co w zupełności wystarczy, z nazwy zespołu). I tekst jest też na wysokim poziomie. Kapela daje nam znać, że powróciła i jest gotowa wypełnić nasze życia rożnymi emocjami. nawet, jeśli nieco w tym narcyzmu: das Warten hat ein Ende, leiht euer Ohr einer Legende [czekanie dobiegło końca, nadstawcie uszu dla legendy].

9. PUPPE (2019)

Najbardziej szokujące (przynajmniej w moim mniemaniu) nagranie na “Rammstein”? Tytuł ten należy się piosence o beztroskim tytule “Puppe” [lalka]. Dziecięca zabawka od paru lat kojarzy mi się jednak zgoła inaczej – wszystko to zasługa filmów o “Annabell” ;). I właśnie w takim horrorowym kierunku podąża laleczka Niemców. Początek wskazuje na balladę, ale im dalej w las, tym ciemniej. I bardziej klaustrofobicznie. Apogeum osiągnięte zostaje w refrenie, w którym Lindemann brzmi jak psychopata. Wrażenie to potęgują tylko słowa o urywaniu lalkom głów.

8. SONNE (2000)

Ciężkie riffy i zostający w pamięci refren – tak najprościej opisać można jeden z singli promującym wydany u schyłku minionego tysiąclecia album “Mutter”. Niezwykłego klimatu dodają całości kobiece, wysokie wokalizy (swoją drogą jeszcze lepiej pasujące do samego klipu, którego bohaterką jest… Królewna Śnieżka). A odliczanie od jednego do dziesięciu to już klasyka.

7. DEUTSCHLAND (2019)

Takich powrotów tylko każdemu można życzyć. “Deutschland”, pierwszy singiel mocno zatrząsł światem i wywołał lawinę kontrowersji. Sporo komentarzy dotyczyło [ponoć] skandalicznego, fenomenalnego teledysku, ale mnie przyciągnęła sama muzyka. W tym metalowo-elektroniczno-industrialnym numerze nie tylko podoba mi się wykonanie, ale i tekst. Lindemann śpiewa bowiem o swojej ojczyźnie, którą darzy sprzecznymi uczuciami. Stadionowy killer. No i numer, który pobudza do refleksji.

6. HAIFISCH (2009)

Działaniu w sześcioosobowej grupie często towarzyszyć mogą kłótnie i spory. Rammstein działają jednak od połowy lat 90. i nic nie wskazuje na to, by ich dni były policzone. O tym, że członkowie zespołu dobrze się dogadują, traktuje równe, melodyjne nagranie “Haifisch”. I właśnie tematyka tej kompozycji najbardziej przypadła mi do gustu. W dzisiejszych czasach momentami ciężko jest się dogadać.

5. DIAMANT (2019)

Podczas pierwszego odsłuchu nowej płyty zespołu to właśnie “Diamant” było kompozycją, przy której najczęściej gwałciłam przycisk replay. Ponura ballada ze śpiewającym zrezygnowanym, zmęczonym głosem Tillem szybko mnie zahipnotyzowała. Jest bardzo lirycznie i urokliwie, ale to tylko pozory. Wydawałoby się, że po otwierających utwór słowach du bist so schön, so wunderschön [jesteś tak piękna, tak cudowna] otrzymamy romantyczną balladkę. Nic z tego. Podmiot liryczny piosenki nie może jednak znieść bycia z kobietą, którą nazywa diamentem. Niepokojące nagranie.

4. FRÜHLING IN PARIS (2009)

Lubię ballady w wykonaniu Rammstein. A ta jest zdecydowanie jedną z najpiękniejszych, jaka wpadła mi w ucho. Dość prosta, lekko pompatyczna, przesiąknięta nostalgią. W niewulgarnych słowach wspominająca pierwsze seksualne doświadczenia młodego chłopaka z doświadczoną kobietą, zapewne Francuzką (verstand nur ihre Sprache nicht) [nie rozumiałem tylko jej mowy]. Pięknym fragmentem utworu jest jego refren, w który Rammstein wpletli “Non, je ne regrette rien” Edith Piaf.

3. SPIELUHR (2000)

Ładny, uroczy tytuł – pozytywka. A za nim stoi piosenka, która brzmi jak historia z dreszczykiem opowiadana przy ognisku. I jest to określenie trafne, bo sam Till bardziej wciela się w rolę narratora aniżeli wokalisty hard rockowej kapeli. To cóż to za horror? W “Spieluhr” przedstawiona została historia chłopca, którego błędnie uznano za zmarłego i pochowanego. Do ręki włożono mu tytułową pozytywkę, której melodia unosiła się nad grobem. Ciekawym urozmaiceniem utworu są zmodyfikowane przyśpiewki Khiry Li Lindemann.

2. MUTTER (2000)

Niewiele jest piosenek, które od pierwszych chwil potrafią mnie oczarować i tak zahipnotyzować, że aż nie wyobrażam sobie słuchania czegokolwiek innego w najbliższym czasie. Monumentalne “Mutter” szybko znalazło się w tym elitarnym gronie. Ta kompozycja po prostu porusza – zarówno ponurymi, stonowanymi wokalami Lindemanna (który czasem daje się ponieść emocjom), jak i historią dziecka powstałego na skutek eksperymentu, który szuka zemsty na die Mutter die mich nie geboren [matce, która mnie nie urodziła].

1. OHNE DICH (2004)

Nie do końca dziś pamiętam, w jakich okolicznościach usłyszałam pierwszy raz ten numer, ale na pewno było to w 2013 roku, kiedy moje samopoczucie nie było najlepsze i łatwo wpadałam w melancholijny nastrój. Soundtrackiem takich chwil było właśnie “Ohne dich” – podniosła, balladowa kompozycja, w której Lindemann rozpacza po odejściu ukochanej osoby, posługując się przyrodą, by opisać swój smutek (und der Wald er steht so schwarz und leer (…) die Vögel singen nicht mehr) [las stoi czarny i pusty (…) ptaki już nie śpiewają].

8 Replies to “RANKING: 10 piosenek, za które lubię Rammstein”

  1. Rammstein to prawdziwa legenda, a na ich najnowszy album zdecydowanie warto było czekać. Z nowości uwielbiam Puppe, Radio i Auslander. Świetne pomieszanie “klasycznego R+” z nowymi, świeżymi dźwiękami. Mam nadzieję, że plotki o tym iż jest to ich ostatni album nie okażą się prawdą, a na następny krążek będziemy czekać krócej niż 10 lat.
    Próbowałam na szybko wybrać 10 moich ulubionych piosenek Rammsteina. Ot tak, bo mogę. Kolejność losowa: Mutter, Mein Herz brennt, Ohne Dich, Rosenrot, Wo bist du, Fruhling in Paris, Puppe, Rammlied, Feuer frei!, Seeman.

    Pozdrawiam, Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *