#884 Leonard Cohen “Recent Songs” (1979)

Musiałem odkryć nowy fundament, odnaleźć coś już mi znanego. To było jak powrót do domu – mówił w wywiadach po premierze swojej szóstej studyjnej płyty kanadyjski wokalista i poeta Leonard Cohen, jeszcze bardziej odcinając się od wydanego w 1977 roku albumu “Death of a Ladies’ Man”. Krążkiem niezbyt ciekawie zatytułowanym “Recent Songs” odzyskał kontrolę nad swoją muzyką, tracąc jednocześnie stabilny rodzinny grunt. Końcówka lat 70. była więc dla Cohena słodko-gorzkim czasem. I taka też jest przybliżana dziś płyta.

Czytaj dalej #884 Leonard Cohen “Recent Songs” (1979)

#800 Leonard Cohen “Death Of a Ladies’ Man” (1977)

Wydane w 1974 roku “New Skin for the Old Ceremony” było pierwszą płytą, z nagrywania której Leonard Cohen czerpał przyjemność. Szybko zaprzyjaźnił się z jej producentem, Johnem Lissauerem, z którym kontakt utrzymywał także po premierze wydawnictwa. Obydwaj zaczęli nawet wspólnie pracować nad kolejnymi kompozycjami, które trafić miały na album Cohena zatytułowany roboczo “Songs for Rebecca”. Niestety. Wmieszał się biznes.

Czytaj dalej #800 Leonard Cohen “Death Of a Ladies’ Man” (1977)

#799 Leonard Cohen “New Skin for the Old Ceremony” (1974)

“New Skin for the Old Ceremony”, czwarty studyjny album Leonarda Cohena, jest płytą, na której historia artysty zatacza koło, przy jego jednoczesnym wejściu na zupełnie nową ścieżkę. Po dwóch nagranych w Nashville krążkach (“Songs from a Room” i “Songs of Love and Hate”) Kanadyjczyk powrócił do Nowego Jorku, gdzie w 1967 roku stworzył swój debiutancki album. Pojawił się tam jednak z nowymi współpracownikami, którzy dokonali małej rewolucji w jego muzyce. Płytą “New Skin for the Old Ceremony” Cohen zaczyna machać na pożegnanie folkowym brzmieniom.

Czytaj dalej #799 Leonard Cohen “New Skin for the Old Ceremony” (1974)

#798 Leonard Cohen “Songs Of Love and Hate” (1971)

Uśmiechnięty od ucha do ucha, zadowolony, radosny. Taki jest Leonard Cohen na okładce swojej trzeciej studyjnej płyty “Songs of Love and Hate”. Pozory jednak mylą, bo nastrój panujący na albumie zdecydowanie nie jest wesoły i beztroski. Gdyby muzykę opisywać za pomocą kolorów, piosenki zawarte na wydanym na początku lat 70. albumie reprezentowałyby czerń. Taką, jaka króluje na okładce “Songs of Love and Hate”.

Czytaj dalej #798 Leonard Cohen “Songs Of Love and Hate” (1971)

#797 Leonard Cohen “Songs from a Room” (1969)

Pojawił się w Stanach Zjednoczonych z zamiarem nagrania debiutanckiej płyty w stolicy muzyki country – Nashville. Wylądował w Nowym Jorku i, otoczony lokalnymi muzykami, zarejestrował album “Songs of Leonard Cohen”. Rok po jego premierze kanadyjski poeta postanowił spełnić swoje marzenie i przenieść się do Tennessee. Tam, pod okiem producenta Boba Johnstona (mającego na koncie współpracę z Johnnym Cashem, Bobem Dylanem i Simon & Garfunkel), stworzył krążek jeszcze lepszy od swojego pamiętnego debiutu.

Czytaj dalej #797 Leonard Cohen “Songs from a Room” (1969)

#796 Leonard Cohen “Songs of Leonard Cohen” (1967)

Nie wyglądał na kogoś, kto mógłby nagrywać płytę. Nie był najmłodszy, prezentował się raczej konserwatywnie. Tak Leonarda Cohena wspomina jeden z muzyków, który brał udział w powstawaniu albumu “Songs of Leonard Cohen”. Jego słowa nie dziwią, kiedy wyobrazimy sobie ponad trzydziestoletniego Kanadyjczyka, który po wydaniu kilku książek i tomików wierszy nagle stwierdził, że zostanie nową gwiazdą country. Do wymarzonego Nashville nie dotarł, lecz w Nowym Jorku załapał się na ostatnie tchnienie folkowego renesansu.

Czytaj dalej #796 Leonard Cohen “Songs of Leonard Cohen” (1967)