
Jessie Ware wciąż jedzie na fali, na którą sama wskoczyła kilka lat temu. Gdy w 2020 roku wydała “What’s Your Pleasure?”, nie tyle zmieniła kierunek, co w końcu trafiła dokładnie tam, gdzie powinna – do świata pulsującego disco i klubowej zmysłowości. Od tego momentu zaczęła funkcjonować jak współczesna diva parkietu zakochana w brzmieniach przeszłości, którym oddaje hołd. “Superbloom” ukazuje się więc w momencie, gdy Ware nie musi już niczego udowadniać. Ona raczej rozwija swoje własne imperium. Sama zapowiadała, że fascynacja glamour, disco i teatralną przebieranką wciąż jest dla niej kluczowa, ale tym razem chciała zejść poziom głębiej.
Czytaj dalej RECENZJA: Jessie Ware “Superbloom” (2026) (#1687)








