RECENZJA: Steve Lacy “Oh Yeah?” (2026) (#1728)

Steve Lacy był jednym z cichych bohaterów 2022 roku. “Bad Habit” niespodziewanie stało się wielkim przebojem, a wydane w tym samym roku “Gemini Rights” pokazało, że za sukcesem singla stoi artysta, który jako wokalista i kompozytor potrafi swobodnie przemycać do alternatywnego r&b inspiracje funkiem, soulem, rockiem czy psychodelią. Na kolejną płytę czekaliśmy cztery lata. “Oh yeah?” jest równie krótka, ale jeszcze bardziej różnorodna. Lacy znów miesza gatunki, sprawdzając, jak daleko może posunąć się poza ramy własnego brzmienia.

Czytaj dalej RECENZJA: Steve Lacy “Oh Yeah?” (2026) (#1728)

RECENZJA: Hayley Williams “Ego Death at a Bachelorette Party” (2025) (#1727)

Sześć lat po solowym debiucie “Petals For Armor” i pięć po “Flowers For Vases / Descansos” Hayley Williams powróciła z albumem, który wydaje się być zarówno zamknięciem pewnego rozdziału, jak i początkiem nowego etapu. Wokalistka Paramore, która w ostatnich latach znów skupiła się na macierzystej formacji, zaskoczyła fanów publikując na raz serię pojedynczych utworów. Bez większych zapowiedzi, jakby mimochodem, z zaskoczenia. Dopiero później okazało się, że fragmenty te układają się w spójną całość zatytułowaną “Ego Death at a Bachelorette Party”. Nieźle wspominam wcześniejsze projekty Hayley, więc i po ubiegłoroczny sięgnęłam z zaciekawieniem.

Czytaj dalej RECENZJA: Hayley Williams “Ego Death at a Bachelorette Party” (2025) (#1727)

RANKING: 5 najlepszych bonusów z “B’Day” Beyoncé

20 lat temu Beyoncé wydała “B’Day” – album, który przyniósł takie hity jak “Déjà Vu”, “Ring the Alarm” czy “Irreplaceable”. Ale era tej płyty była znacznie bogatsza, niż sugeruje podstawowa tracklista. Z okazji rocznicy – i jednocześnie premiery gorącej jeszcze rozszerzonej wersji – zaglądam do bonusowych wydań i mniej oczywistych kompozycji, które powstały w tym okresie. I wybieram swoją ulubioną piątkę.

Czytaj dalej RANKING: 5 najlepszych bonusów z “B’Day” Beyoncé

Koncertowy drop / sierpień 2026

Gdy letnie festiwale są już tylko wspomnieniem, warto planować powoli klubowe i arenowe koncertowe kroki, tym bardziej, że ogłoszeń co miesiąc pojawia się tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszam więc na krótkie podsumowanie koncertowych, sierpniowych newsów.

Czytaj dalej Koncertowy drop / sierpień 2026

Luźne taśmy: sierpień ’26

Powiew lata od Karol G. Retro-elektro od nieco zapomnianej formacji Broadcast. Elektryzujący imprezowy numer od Slayyyter. Porywający singiel Fontaines D.C. Tak brzmiał mój tegoroczny sierpień.

Czytaj dalej Luźne taśmy: sierpień ’26

RECENZJA: Jorja Smith “What Are The Odds” (2026) (#1726)

Jorję Smith polubiłam od pierwszego przesłuchania “Lost & Found”. Jej debiut z 2018 roku był dokładnie tym, czego potrzebowałam – smakowitym miksem r&b i neo soulu. Na “Falling or Flying” artystka zaczęła szukać dla siebie nowego miejsca. Chciała być bardziej współczesna, sięgała po elektroniczne bity i bardziej eksperymentalne rozwiązania, ale momentami sprawiała wrażenie, jakby wciąż stała w rozkroku między dawną Jorją a tą, którą dopiero próbowała się stać. Na swoim trzecim długogrającym projekcie “What Are the Odds” Smith przestaje się wahać. 

Czytaj dalej RECENZJA: Jorja Smith “What Are The Odds” (2026) (#1726)

RECENZJA: Ravyn Leane “Blue Island” (2026) (#1725)

“Blue Island” jest w pewnym sensie ciągiem dalszym drogi, jaką Ravyn Lenae rozpoczęła na “Bird’s Eye”. Artystka po raz kolejny próbuje wyrwać się z bezpiecznej szufladki wokalistki r&b i – jak sama mówi – chce tworzyć muzykę we własnym stylu. Nie ukrywam, “Bird’s Eye” nie było wydawnictwem, które zrobiło ze mnie fankę Lenae. Kiedy więc po raz pierwszy odpaliłam “Blue Island”, również wzruszyłam ramionami. Tym razem postanowiłam jednak nie skreślać jej tak szybko. Coś podpowiada mi bowiem, że Ravyn Lenae może być w przyszłości znacznie większą wokalistką, niż sugerują na to na razie liczby.

Czytaj dalej RECENZJA: Ravyn Leane “Blue Island” (2026) (#1725)

RECENZJA: Ayra Starr “Starrgirl” (2026) (#1724)

“Starrgirl” jest już trzecim albumem Ayry Starr – pochodzącej z Nigerii wokalistki, która dołączyła do grona wykonawców rozsławiających Afrykę. Artystka zdążyła już zaznaczyć swoją obecność na międzynarodowej scenie, nagrywając między innymi z Coldplay, Davidem Guettą czy Peggy Gou. Do sięgnięcia po jej nową płytę zachęcił mnie jednak nie tyle ten imponujący zestaw nazwisk, co sam tytuł. “Starrgirl” skojarzyła mi się jednoznacznie z najsłynniejszym Starmanem -Davidem Bowie. Na szczęście Ayra Starr nie próbuje jechać na jego legendzie. Zamiast tego konsekwentnie buduje własny świat. Pytanie, czy warto zostać w nim na dłużej.

Czytaj dalej RECENZJA: Ayra Starr “Starrgirl” (2026) (#1724)

RECENZJA: L’Rain “Fata Morgana” (2026) (#1723)

Taja Cheek, pochodząca z USA artystka, którą znamy pod pseudonimem L’Rain, od lat pozostaje jedną z tych undergroundowych postaci, których muzykę trudno jest jednoznacznie zdefiniować i zaszufladkować. Na koncie ma już cztery albumy, a najnowszy – “Fata Morgana” – ukazał się dopiero co. Jego nazwa odnosi się do zjawiska optycznego, w którym odległe obiekty pojawiają się w zmienionej, często dziwacznej formie – niczym miraż, który przez chwilę wydaje się czymś rzeczywistym, by za moment rozpłynąć się przed oczami. Jej płyta jest jednak jak najbardziej realna i już zrobiła u mnie spore zamieszanie.

Czytaj dalej RECENZJA: L’Rain “Fata Morgana” (2026) (#1723)

RECENZJA: Kelela “New Avatar” (2026) (#1722)

Każda nowa płyta Keleli jest niemałym wydarzeniem na scenie czarnych brzmień. Artystka ma rzadki talent do łączenia świeżości i muzycznej odwagi z dojrzałością oraz charakterystyczną łagodnością, która sprawia, że nawet najbardziej eksperymentalne pomysły brzmią u niej naturalnie. Trzy lata po bardzo udanym projekcie “Raven” Kelela wraca z “New Avatar” i tym razem wyraźnie poszerza swój dźwiękowy język o inspiracje sceną indie, shoegaze i alt rock. Te zapowiedzi od początku były intrygujące i pozostawało tylko sprawdzić, co właściwie wyniknie z tego miksu elektronicznego r&b i gitarowej odsłony wokalistki.

Czytaj dalej RECENZJA: Kelela “New Avatar” (2026) (#1722)