#863 Arctic Monkeys “Tranquility Base Hotel & Casino” (2018)

In five years time, will it be “Who the fuck’s Arctic Monkeys?” – takie słowa padają w jednej ze starszych kompozycji brytyjskiej formacji. Nieprzypadkowo przywołuję ten cytat. W końcu właśnie tyle lat wyniosła przerwa między “AM” i “Tranquility Base Hotel & Casino”. Wers napisany przez Alexa Turnera nie okazał się być jednak proroczym. Dziś melomani nie zadają sobie pytania, kim są Arktyczne Małpy. Po premierze tej płyty zastanawiają się za to, czy to jeszcze są Arktyczne Małpy.

Czytaj dalej #863 Arctic Monkeys “Tranquility Base Hotel & Casino” (2018)

#862 Kali Uchis “Isolation” (2018)

Kolumbia dała nam kawę, telenowele i Shakirę. W 2018 do tej listy najlepszych towarów eksportowych dopisać można i Karly-Marinę Loaizę, która, choć urodziła się w Stanach Zjednoczonych, jest pełnokrwistą Kolumbijką. Nie jest jednak postacią nową na muzycznej scenie. Swój pierwszy mixtape (“Drunken Babble”) wydała już w 2012 roku, a nawiązana dwa lata później znajomość ze Snoop Doggiem zaowocowała nowymi kontaktami w branży (m.in. Diplo, Kaytranada) i epką “Por Vida”. Jednak to debiutancki krążek “Isolation” sprawił, że o Kali Uchis (taki Loaiza przybrała pseudonim) zrobiło się głośno.

Czytaj dalej #862 Kali Uchis “Isolation” (2018)

Relacja z koncertu Rhye

Gdyby kiedyś ktoś poprosił mnie o wskazanie artysty, którego twórczość najszybciej mogłaby pomóc na bezsenne noce, jako pierwszy na myśl z pewnością przyszedłby mi kanadyjski wokalista Mike Milosh, który w 2010 roku powołał do życia projekt Rhye. Czy jego sypialniana, intymna muzyka w ogóle miała szansę odnaleźć się w dużym klubie? Czytaj dalej Relacja z koncertu Rhye

#861 Nick Cave and the Bad Seeds “Let Love In” (1994)

Chociaż ostatnich dwóch płyt australijskiej formacji Nick Cave and the Bad Seeds (“The Good Son” i “Henry’s Dream”) słuchało mi się całkiem nieźle, brakowało takiego przekonania, iż faktycznie obcuję z dziełami z najwyższej półki. Kilka pojedynczych kompozycji zawsze umiało mnie zainteresować, ale w całości krążki te nie wywoływały oczekiwanych dreszczy. Te pojawiły się już podczas pierwszego spotkania z “Let Love In” – uroczo zatytułowanej płyty, którą uznaję za wprowadzenie do perfekcyjnego “Murder Ballads”.

Czytaj dalej #861 Nick Cave and the Bad Seeds “Let Love In” (1994)

Relacja z koncertu Father John Misty

Z ciekawości postanowiłam cofnąć się w czasie i sprawdzić, kiedy dotarła do nas informacja o pierwszym klubowym (a drugim w ogóle) koncercie Joshuy Tillmana – amerykańskiego wokalisty ukrywającego się pod pseudonimem Father John Misty – w Polsce . Był to deszczowy listopad i nikt chyba nie przypuszczał, że ruszając w trasę koncertową artysta nie będzie promować jedynie wydanego w 20107 roku albumu “Pure Comedy”, ale jednym zamachem przedstawi nam swoje tegoroczne dzieło “God’s Favorite Customer”. Lenistwo? Ciężko mówić o nim w kontekście człowieka, który od 2003 roku wydał dwanaście płyt.

Czytaj dalej Relacja z koncertu Father John Misty

#860 Superorganism “Superorganism” (2018)

Podręczniki do biologii definiują organizm jako każdą żywą istotę, która wykonuje wszystkie czynności życiowe. Oddycha, odżywia się, rozmnaża. Patrząc na Superorganism – zbiór komórek z różnych części kuli ziemskiej – chce się do tej definicji dodać także śpiewanie, granie i wymyślanie chwytliwych utworów. Takich jak te, które wypełniły album “Superorganism”.

Czytaj dalej #860 Superorganism “Superorganism” (2018)