#909 Nick Cave and the Bad Seeds “The Boatman’s Call” (1997)

Lata 90. były złotą erą dla australijskiego zespołu Nick Cave and the Bad Seeds. Po bardzo przeciętnym rozpoczęciu (nudny album “The Good Son”) przyszła pora na wydawnictwa dobre (“Henry’s Dream”) albo zwyczajnie znakomite (“Let Love In”, “Murder Ballads”). Był to czas nie tylko artystycznych sukcesów, ale i komercyjnych wzlotów, które szybko zaczęły Cave’a uwierać*. Ale nie tylko nieoczekiwana sława sprawiła, że po premierze “The Boatman’s Call” nastąpiła kilkuletnia przerwa w działalności kapeli. Jej lider, Nick Cave, potrzebował odpocząć po miłosnych zawirowaniach. Zostawił fanów z płytą, na której otwiera się jak nigdy wcześniej.

Czytaj dalej #909 Nick Cave and the Bad Seeds “The Boatman’s Call” (1997)

Open’er Festival 2018 – część pierwsza


No i kolejna edycja Open’er Festival dobiegła końca. A wydawać by się mogło, iż jeszcze nie opadł kurz po ubiegłorocznych show The Weeknd i M.I.A., nie zmalało rozczarowanie brakiem “Creep” na setliście Radiohead , nie minął zachwyt nad precyzyjnie przygotowanym (ostatnim w naszym kraju) wizualnym i muzycznym spektaklem Moderat. Z Gdyni ponownie wróciłam z wieloma wspomnieniami i myślami pełnymi świetnej muzyki. Jaka była tegoroczna edycja festiwalu? W dzisiejszym wpisie przybliżam swoje tegoroczne top5.

Czytaj dalej Open’er Festival 2018 – część pierwsza

#861 Nick Cave and the Bad Seeds “Let Love In” (1994)

Chociaż ostatnich dwóch płyt australijskiej formacji Nick Cave and the Bad Seeds (“The Good Son” i “Henry’s Dream”) słuchało mi się całkiem nieźle, brakowało takiego przekonania, iż faktycznie obcuję z dziełami z najwyższej półki. Kilka pojedynczych kompozycji zawsze umiało mnie zainteresować, ale w całości krążki te nie wywoływały oczekiwanych dreszczy. Te pojawiły się już podczas pierwszego spotkania z “Let Love In” – uroczo zatytułowanej płyty, którą uznaję za wprowadzenie do perfekcyjnego “Murder Ballads”.

Czytaj dalej #861 Nick Cave and the Bad Seeds “Let Love In” (1994)

#837 Nick Cave and the Bad Seeds “Henry’s Dream” (1992)

Gdyby był 1992 rok i do naszych uszu dotarłaby informacja o nowym albumie Nick Cave and the Bad Seeds zatytułowanym “Henry’s Dream”, z pewnością bym się ucieszyła, ale jednocześnie wyglądałabym jej z lekkim niepokojem. Wydany dwa lata wcześniej krążek “The Good Son” był mocnym uderzeniem o ziemię po znakomitym “Tender Prey”. W nową dekadę Cave i spółka weszli spokojnie i z wyczuwalnym zmęczeniem. Płytą “Henry’s Dream” powoli budzą się z letargu. O czym śnili przez ten czas? Albo raczej… co pojawiało się w snach tytułowego Henry’ego?

Czytaj dalej #837 Nick Cave and the Bad Seeds “Henry’s Dream” (1992)

#811 Nick Cave and the Bad Seeds “The Good Son” (1990)

Końcówka lat 80. dla Nicka Cave’a – lidera australijskiej formacji Nick Cave and the Bad Seeds – była czasem bardzo nerwowym, niespokojnym i burzliwym. Artysta wpadł w nałóg narkotykowy, a jego uzależnienie jeszcze bardziej pogłębiło się podczas prac nad wydanym w 1988 roku krążkiem “Tender Prey”. Co ciekawe, to zmaganie się z własnymi demonami i tracenie kontaktu z rzeczywistością zaowocowało jedną z najlepszych płyt w karierze zespołu. Skoro naćpany Cave był w stanie stworzyć tak znakomite kompozycje, jego trzeźwa wersja poradzić sobie z tym zadaniem powinna jeszcze lepiej. Jak jest?

Czytaj dalej #811 Nick Cave and the Bad Seeds “The Good Son” (1990)