#1062, 1063 Lava La Rue “Letra” (2018) & Chynna “In Case I Die First” (2019)

Sporo u mnie było ostatnio wpisów o uznanych, działających od lat wykonawcach, więc dla równowagi wracam do przedstawiania debiutantów. Dwie bohaterki dzisiejszego artykułu łączy jedno – obie są/były raperkami. Dzieli za to cała reszta. Począwszy od pochodzenia (Londyn – Filadelfia), stażu (jedna debiutowała w 2014, druga w 2018), podejścia do hip hopowych brzmień (tego dowiecie się z recenzji).

LAVA LA RUE LETRA

Jakiś czas temu kompletnie przepadłam w muzyce Jess Smyth – Irlandki, która na londyńskiej scenie działa pod szyldem Biig Piig. Jej bujająca mikstura r&b, hip hopu i latynoskich klimatów zaprowadziła mnie ostatnio do Lavy La Rue. Jak się okazało nie przypadkowo. Londyńska wokalistka i raperka jest dobrą kumpelą Jess, z którą po godzinach rozwija kolektyw NiNE8.Pod własnym nazwiskiem wydała na razie mixtape i epkę, i to właśnie mini album z 2018 roku staje dziś w kręgu moich zainteresowań. Za pomocą pięciu nagrań tworzących płytę “Letra” nakreśliła nam swoja wizję hip hopu. W jej wykonaniu przyjmuje on niesamowicie sensualną formę, balansując jednocześnie na granicy nowoczesności i oldskulu. Najciekawszym momentem epki jest mroczne “Desktop”, które pełne jest zwrotów akcji i komputerowych efektów. Do grona moich ulubieńców należą także najtisowe, niezwykle równe “Widdit” oraz kobiece, śpiewno-rymowane “Touch (My Mind). W podobne tony co druga z piosenek uderza “Fucked It Up”. Jest to jednak utwór znacznie ciemniejszy i bardziej niepokojący. Najmniej przekonuje mnie tytułowe nagranie. W “Letra”, kawałku, w którym udziela się Tariq Disu, nieco uwiera mnie głośna melodia, która walczy z obydwoma narratorami kompozycji. Późniejszy mixtape “Stitches” pokazał nam Lavę La Rue w bardziej klubowej, ale i nudniejszej odsłonie. Warto więc docenić epkę “Letra”, która jest gamą ładnych, pastelowych brzmień, tworzących spójny, wielkomiejski świat.

Warto: Desktop & Widdit

CHYNNA IN CASE I DIE FIRST

Kobieca hip hopowa scena od kilku sezonów udowadnia, że ma się dobrze. Wprawdzie rządzą Nicki Minaj z Cardi B, ale w okół nich pojawiło się kilka niezłych nazwisk – pisałam kilkanaście miesięcy temu, przedstawiając utwór “Leo Season” Chynny. Nie przypuszczałam wówczas, że nie doczekamy się nawet debiutanckiej płyty amerykańskiej raperki. Na początku kwietnia Chynna zmarła z powodu przedawkowania narkotyków. Zostawiła po sobie bardzo małą dyskografię, a ostatnia budująca ją epka nosi niepokojący tytuł “In Case I Die First”. Przypadek czy już wtedy artystka przypuszczała, że jej tryb życia może przysporzyć jej kłopotów? Tak czy inaczej pozostawiony przez Chynnę mini album sporo nam jeszcze obiecywał. Największym atutem raperki był jej styl – ona nie musiała się jakoś szczególnie starać i spinać, miała w sobie sporo luzu, naturalności i zadziorności połączonej ze spokojem. Objawia się to w jej kompozycjach, które są wprawdzie undergroundowe i ciemne, ale nie atakują mocnymi, wyrazistymi podkładami. Pod tym względem wkrada się mała nuda, ale sporo nadrabia sama rymowanka Chynny. Mnie szczególnie oczarowała w leniwym “asmr” i delikatnie poddenerwowanym “Attention”. Przy wielu przeprodukowanych hip hopowych tworach jej muzyka była jak zaczerpnięcie świeżego powietrza. Nawet jeśli brzmi jak majstrowana w ciemnej, dusznej piwnicy.

Warto: asmr & Attention

4 Replies to “#1062, 1063 Lava La Rue “Letra” (2018) & Chynna “In Case I Die First” (2019)”

  1. Spodobało mi się “Widdit” i zawsze kiedy słyszę takie brzmienia zastanawiam się co w sensie płytowym robią dwa leniwce neo-soulu, Erykah Badu i Jill Scott 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *