RECENZJA: Betty Davis “They Say I’m Different” (1974) (#1675)

Lata 70. Prężnie rozwija się funkowa scena, a jej przedstawicielami wspominanymi po dziś dzień są m.in. James Brown, Nile Rodgers, Sly and the Family Stone czy Earth, Wind & Fire. W tym zdominowanym przez mężczyzn środowisku pojawiła się postać, którą dziś historia wspomina niechętnie. Betty Davis, muzyczna outsiderka, pisała własne teksty, decydowała o brzmieniu i nie miała zamiaru nikogo uwodzić gładkimi melodiami. Śmiało burzyła ówczesne wyobrażenia o roli kobiety w czarnej muzyce popularnej. Nie spotkała się wówczas ze zrozumieniem, ale pora przypomnieć jej twórczość i przedstawić ją kolejnym pokoleniom.

Równa perkusja i lekka surowość decydują o brzmieniu otwierającej płytę “They Say I’m Different” – to drugi krążek w krótkiej karierze Betty – piosence “Shoo-B-Doop and Cop Him”. Jest to utwór, który chwycił mnie dopiero za którymś podejściem. Początkowo przeszkadzało mi to dziwaczne wymijanie się melodii, nonszalanckiej melorecytacji artystki i chórków nadających piosenkowego sznytu, lecz dziś stwierdzam, że w tym bałaganie jest urok. Sam kawałek jest dość ugrzeczniony w porównaniu do tego, co znajdziemy dalej. A to dalej skrywa takie numery jak charakterne, funk rockowe, pełne przesterowanych gitar “He Was a Big Freak” (z tak ekspresyjnym wykonaniem, że Davis słowo freak pasuje jak mało komu); wspomagane elektrycznym pianinem, nowoczesne “Don’t Call Her No Tramp”; hipnotyczne, basowe “They Say I’m Different” czy oparte na powtórzeniach, zakręcone “Git In There” o fajnych gitarowych solówkach. W piosenkach tych Betty zdziera sobie gardło, ale potrafi też ładnie zaśpiewać, czego przykładem są funk w lżejszym wydaniu “You Mama Wants Ya Back” i soulujące “Special People” o miękkim pulsie i gościnnej grze dęciaków. W stronę bluesa artystka zmierza w nagraniu, a jakże, “70’s Blues”.

Tytuł “They Say I’m Different” nie wziął się znikąd. Betty Davis ze swoją twórczością na ówczesnej scenie była niezrozumiana. Jej wizja funku była zbyt dzika, bezpośrednia i wyzwolona. Zbyt chaotyczna. Przez to kariera artystki nigdy nie wystrzeliła, a jej piosenki nie są dziś wspominane. Betty wyprzedzała swoją epokę i przecierała szlaki kobietom, które w podobną podróż wybrały się lata po niej. Z perspektywy czasu album ten, niedający słuchaczowi chwili wytchnienia, brzmi jak dokument jej artystycznej odwagi. To dzieło intensywne, szalone, niepokorne. Warte przypomnienia.

Warto: Shoo-B-Doop and Cop Him & Special People

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *