#266 Marina & The Diamonds “The Family Jewels” (2010)

Marina Diamandis to urodzona w Walii artystka, w której żyłach płynie również grecka krew. Zanim na półki sklepowe powędrowała debiutancka płyta zatytułowana „The Family Jewels”,została ona okrzyknięta nadzieją muzyki pop i następczynią Kate Bush. Jakby Kate miała coś wspólnego z popem… . Wróćmy jednak do Mariny. Razem z kilkorgiem kolegów założyła zespół Marina & The Diamonds. Przypomina wam to coś? * Mi inny zespół z Wielkiej Brytanii – znane na całym świecie Florence + The Machine. Jednak ani uwielbienie do muzyki Florence czy odczucia co do niej zupełnie negatywne nie powinny być powodem, dla którego „The Family Jewels” należy pominąć. Oprócz nazwy i wspólnego kraju pochodzenia nic ich nie łączy. Albo inaczej – nic więcej poza dobrą muzyką.


Twórczość Mariny & The Diamonds ciężko sklasyfikować. Mi na myśl nasuwa się świetnie wyprodukowany teatralny pop oraz indie pop. A gdy do dynamicznych, różnorodnych melodii dołożymy wokal Mariny, artystka zdaje się być aktorką, która wypowiada swojego kwestie na scenie. To właśnie jej głos jest jednym z największych plusów „The Family Jewels”. Potrafi nim świetnie manipulować, co sprawia, że każdy utwór zyskuje nowy, niesamowity, niepowtarzalny charakter. Raz jest spokojny („Obsession”), innym razem zadziorny („Girls”) a jeszcze kiedy indziej brzmi nieco złowrogo (jak w niektórych momentach „Mowgli’s Road”) czy odrobinę smutno (początek “The Outsider”). Jej głos jest pełen ekspresji.

Zanim przejdę do utworów, które uważam za najbardziej udane, wspomnę co nieco o tekstach. Ich wielką zaletą jest to, że poruszają różne tematy. Moim ulubionym tekstem jest ten do utworu “Hollywood”. Było już wprawdzie kilka piosenek krytykujących ten cały blichtr, ale słowa Mariny są moim zdaniem najlepsze. To, co może was zainteresować, to na pewno fragment She is a Polish girl in America, tall, tanned, hot blond, called Anya (PL: Jest Polką w Ameryce, wysoka, opalona, gorąca blondynka, nazywana Anya). Czyżby odniesienie do Anji Rubik? W dalszej części Marina przyznaje Puking American dreams, I’m obsessed with the mess that’s America (PL: Rzygam amerykańskimi snami, mam obsesję na punkcie tego brudu jakim jest Ameryka).  Warto rzucić okiem na tekst do “Girls”. Marina przyznaje w nim, że nie jest typową dziewczyną: I fall asleep, when they speak of all the calories, they eat (PL: Zasypiam, kiedy mówią, o wszystkich kaloriach, które pochłaniają). A żeby nie było tak do końca prześmiewczo, znajdziemy tu chociażby takie utwory jak “Oh No!” czy “The Outsider”.

Piosenka, która najbardziej mi się podoba, to nagranie zatytułowane “Girls”. Jest bardzo dynamiczne, szybkie. Bardzo lubię głos Mariny w tym utworze – nieco jakby zniecierpliwiony, zirytowany. Na uwagę zasługuje też “Hollywood”. Chociaż przyznam, że tu bardziej od muzyki zauroczył mnie tekst. Szczery, trafny. Uwielbiam “Oh No!”. Bardzo szybko wpada w ucho, ma ciekawą, taneczną, nieco elektroniczną melodię.

O ile poprzednie utwory łączyła ta sama pozytywna, szaleńcza wręcz energia, tak “Rootless” nieco zwalnia. Nie jest to oczywiście zwykła ballada. Takich na “The Family Jewels” nie znajdziemy. To spokojny kawałek w wersji Mariny. Co tu dużo mówić – pełen uroku. Na pierwszym planie mamy niesamowity głos wokalistki. Drugie skrzypce gra muzyka. Nie ma tu elektronicznych brzmień, postawiono na żywe, cudowne instrumenty. W pewnym momencie możemy nawet wychwycić saksofon. Równie spokojne jest “The Outsider”. Zachwycił mnie początek, gdzie słyszymy pianino i smutny, delikatny wokal Mariny. Potem piosenka się rozkręca.

Z czystym sumieniem mogłaby każda piosenkę z tej płyty zaliczyć do grona najlepszych. Postanowiłam się jednak ograniczyć, skąd wybór tylko tych pięciu. Nie możemy ominąć spokojniejszego, oszczędnego pod względem samej aranżacji “I Am Not a Robot”. Albo przerysowanego, nagranego z filmowym rozmachem utworu “Mowgli’s Road”. Przyznam, że kawałek sprawia wrażenie nieco… dzikiego. Nie można tego natomiast powiedzieć o “Numb”. To chyba największe zaskoczenia na “The Family Jewels”, bo piosenka niewiele ma z indie popowych melodii. Mam wrażenie, że Marina & The Diamonds postanowili zrobić swoją wersję jakiejś operowej arii, skąd i nastrój i sama muzyka w “Numb”.  No i oczywiście wykonanie Mariny, wokalistka daje z siebie co może. Na zakończenie warto polecić “Shampain” oraz “Are You Satisfied?”. No i oczywiście “Obsessions”. Kiedy piosenka się zaczęła, miałam wrażenie, że jakims dziwnym trafem natknęłam się na kompozycję Florence + The Machine. Głos Mariny i Florence wydał mi się przez te kilka sekund bardzo podobny, tak samo piękny i głęboki. Jednak po kilku sekundach wątpliwości znikły i miałam pewność, że to ciągle “The Family Jewels”.

To, co bardzo podoba mi się w debiutanckiej płycie brytyjskiego zespołu, to to, że zaraz chce się do niej wracać. Nie miałam problemu, by przesłuchać ją 5 razy pod rząd. I za każdym razem czerpałam z tego taką samą radość i przyjemność. “The Family Jewels” jest niesamowite, cudowne, wspaniałe. Kiedy decydowałam się na zapoznanie się z tym albumem nie miałam pojęcia, że aż tak mi się spodoba. Piosenki bardzo szybko wpadają w ucho, są chwytliwe.  Zbudowane według znanego schematu – świetne zwrotki i bardzo przebojowe refreny. I aż nie chce się wierzyć, że Marina może zadawać takie pytanie: Are you satisfied? (PL: Jesteś zadowolony?). Słuchając “The Family Jewels” odpowiedź nasuwa się tylko jedna – jestem. I to bardzo.

* “Electra Heart” -> sprostowanie

9 Replies to “#266 Marina & The Diamonds “The Family Jewels” (2010)”

  1. nigdy wcześniej jej nie słyszałam, ale przesłuchałam parę piosenek i całkiem fajne, ma ładny głos. nowa notka {theQueen.blog.onet.pl}

  2. O zespole słyszałam i nawet znam z kilka piosenek, które mi się nawet podobają;) Zamierzam sięgnąć po jej muzykę, ale rozpocznę od drugiego albumu, bo jest z tego roku (wiadomo, do podsumowania, które mam nadzieję zrobić :))Co do tekstu “Hollywood”… ja osobiście nie jestem znawczynią angielskiego, ale czytałam komentarze na temat tego tekstu, że w książeczce “polish” jest napisane z małej i ostatecznie ma to inne znaczenie. Nie pamiętam dokładnie jakie, ale nie wskazuje na nasz kraj.

    1. Lakier do paznokci. Również oznacza to “Polska” tak wgl. to Marina & The Diamonds to nie zespół. Jest to pseudonim artystyczny Mariny Diamandis

  3. Jestem wprost zachwycony taką oceną albumu “Tha Family Jewels”! 😀 Jest to moje ulubione wydawnictwo ever, uwielbiam ten krążek, i chyba nigdy mi się nie znudzi. Kocham praktycznie wszystkie piosenki, jedne bardziej, drugie mniej; jedne od pierwszego przesłuchania, drugie po kilku razach. “Oh No!” to jedna z moich absolutnie ulubionych piosenek, wielką sympatią darzę też “Hollywood”, “Girls”, “Mowgli’s Road”, “Are You Satisfied?” czy elektroniczne “Shampain”. Z biegiem czasu odkryłem urok w “Rootless”, którego z początku nie lubiłem. Niestety, ale drugi album Mariny kompletnie mnie rozczarował i zawiódł… cóż – czekam na kolejny 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *