
ALBUM: Amy Winehouse Frank
BONUSY: Someone to Watch Over Me, Round Midnight, Fool’s Gold, What It Is
Kilka lat oddawałam pokłony albumowi “Back to Black” (w tym roku mija dziesięć lat od jego premiery!), by w końcu stwierdzić, że jednak bliżej mi do “Franka”. Przeprosiłam się z kupioną lata temu edycją rozszerzoną tego wydawnictwa i na nowo zagłębiłam się w świecie Amy. Zawiera ona parę nowości. Mnie szczególnie zachwyciło brzmiące jak sprzed paru dekad jazzowe “Someone to Watch Over Me” (![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
). Pozycja obowiązkowa dla fanów Billie Holiday. Prostszym, lecz mocniej zaśpiewanym kawałkiem jest “What It Is” (![]()
![]()
![]()
), w którym Winehouse przygrywa sobie na gitarze akustycznej. “Round Midnight” (![]()
![]()
![]()
), piosenka z repertuaru Theloniousa Monka, jest świetną propozycją dla sympatyków wyrazistszych nagrań Amy. Podoba mi się w niej przebijający się co jakiś czas saksofon. Ostatnim bonusem jest autorskie “Fool’s Gold” (![]()
![]()
![]()
) – utwór w duchu pozostałych kawałków z “Franka”, lecz nie tak poruszający.
ALBUM: Anna Calvi One Breath
BONUSY: Fire, A Kiss to Your Twin, Endless World, 1970s Wind
Wciąż czekamy na trzeci album brytyjskiej wokalistki Anny Calvi, której muzykę można włożyć do szufladki z napisem “art rock”. Artystka miała ostatnio kilka pobocznych projektów (m.in. brała udział w tworzeniu tribute-płyty z piosenkami Davida Bowiego) a w 2014 roku wydała genialną (!) epkę z coverami “Strange Weather”. Krążek “One Breath” z 2013 roku doczekał się reedycji, ale zamiast premierowych nagrań trafiły na nią te ze wspomnianej już epki. Na szczęście co nieco artystka podarowała nam na stronach B swoich singli oraz limitowanej edycji. Posłuchać więc możemy dusznego, na swój sposób monumentalnego “A Kiss to Your Twin” (![]()
![]()
![]()
![]()
) oraz charakteryzującego się złudnym spokojem i zmysłowym wykonaniem cover numeru Bruce’a Springsteena “Fire” (![]()
![]()
![]()
![]()
). Piosenki te trafiły jako bonusy na single Anny. Limitowana wersja płyty kusiła nieco monotonnym “Endless World” (![]()
![]()
![]()
) oraz krótkim, instrumentalnym popisem mrocznych orkiestrowych brzmień “1907s Wind” (![]()
![]()
![]()
![]()
).
ALBUM: Adele 25
BONUSY: Can’t Let Go, Lay Me Down, Why Do You Love Me
Cenię głos tej pani i jej poczucie humoru. Jeśli jednak chodzi o muzykę, lubię zatrzymać się na debiutanckim “19” i nie wracać za często do kolejnych wydawnictw. Do “25”, mającego swoją premierę pod koniec minionego roku, mogę przypisać towarzyszące mi uczucia wykorzystując tytuł ostatniej płyty Dawida Podsiadło “Annoyance and Disappointment” – drażniły mnie nachalne reklamy krążka i podniecanie się listami przebojów; rozczarowywała znaczna cześć utworów. Może bonusy prezentują się lepiej? Ciekawiło mnie “Can’t Let Go” (![]()
![]()
![]()
), w którego pisanie zaangażowała się sama Linda Perry. To zagrana na pianinie kompozycja bardzo w stylu Adele. Bogatszym instrumentarium charakteryzuje się “Lay Me Down” (![]()
![]()
![]()
). Najlepsze wrażenie zostaje po przesłuchaniu “Why Do You Love Me” (![]()
![]()
![]()
![]()
), w którym artystka ujawnia swoje zainteresowanie muzyką country.
ALBUM: Amerie Touch
BONUSY: Man Up, I’m Coming Out
Spokojnie możecie sobie teraz zadawać pytania w stylu “kto to w ogóle jest?” lub “to facet czy kobieta?”. Na drugie odpowiem szybko – kobieta. Na pierwsze odpowiem tylko tyle, że jest wokalistką, która szczyt popularności osiągnęła w 2005 roku po premierze albumu “Touch”, promowanego, tak na marginesie, sporym przebojem – utworem “1 Thing”. Europejska edycja krążka wzbogacona została o kompozycję “Man Up” (![]()
![]()
![]()
), w której gościnnie pojawia się Nas. To podszyta wyrazistym bitem piosenka, która zaliczona by mogła być do grona najlepszych momentów “Touch”. Słabiej trafili fani z Japonii, którym dorzucono cover przeboju Diany Ross “I’m Coming Out” (![]()
). Wersja Amerie jest nieco wolniejsza i nie wywołuje uśmiechu, który zawsze pojawia się na mojej twarzy, gdy słucham oryginału.
ALBUM: Ariana Grande My Everything
BONUSY: Only 1, You Don’t Know Me, Cadillac Song, Too Close
Można smęcić, że Ariana Grande robi się coraz bardziej plastikowa, a jej piosenki ambicją nie grzeszą. Zresztą wykonywany przez nią pop (wzbogacany r&b i tanecznymi bitami) raczej nie powinien taki być, bo budzić by to mogło podejrzenia. Tegoroczne “Dangerous Woman” wypada dosyć blado nie tylko przy moim ulubionym “Yours Truly”, ale i “My Everything”, które skrywa kilka bonusowych utworów. Powstało kilka wersji albumu. Wiele z nich zawiera nowe wersje przebojów “Problem”, “One Last Time”” i “Love Me Harder”. Dwie nowości znajdziemy na zwykłej edycji deluxe: “Only 1” (![]()
) irytujące mnie swoim refrenem oraz męczące “You Don’t Know Me” (![]()
). Dwie dodatkowe piosenki wzbogaciły japońskie wydanie: pełne uroku “Cadillac Song” (![]()
![]()
![]()
) oraz podszyte elektronicznym bitem, przeciętnie zaśpiewane “Too Close” (![]()
![]()
).
Wypowiem się tylko na temat dodatkowych piosenek z albumu Adele, bo te znam i jak w przypadku “Can’t let go” wręcz kocham. Jest to dla mnie druga najlepsza piosenka na całym albumie (zaraz po prostym, ale niezwykle urzekającym “Million Years Ago” ) Dwa pozostałe dodatkowe utwory niezbyt do mnie przemówiły i gdy trafią się na playliście, przerzucam dalej bez zbędnych wyrzutów sumienia.
Pozdrawiam 🙂
9 miesięcy to też coś 🙂 Mam jedną znajomą, która w wakacje nie chodzi do kina, bo wraca do domu i w jej okolicy go nie ma, więc korzysta z niego tylko jak jest na uczelni. Ale wystarczy, że chociaż raz na tydzień pójdziesz do kina na tę kartę, to już Ci się to będzie opłacać, nawet jeśli przez 3 miesiące nie obejrzysz żadnego filmu 🙂