BEZ ZAPROSZENIA: Eurowizja 2018 – finał

Co roku sobie obiecuję, że posłucham choć raz każdej piosenki, która reprezentuje dany kraj w konkursie Eurowizji. No nie wychodzi. Nigdy. Ten rok pod tym względem także nie był wyjątkowy. I chociaż głosów, że Eurowizja to festiwal tandety i kiczu jest tyle co gwiazd na niebie, chętnie siadam do oglądania finału. Zapraszam do wspólnego śledzenia przebiegu dzisiejszego koncertu.

Na pierwszy ogień idzie Ukraina. Kraj ten reprezentuje 21-letni Mélovin z piosenką “Under the Ladder”. Bardziej od jego electropopowej kompozycji uwagę zwraca sama otoczka utrzymana w stylistyce…Drakuli. Sam wokalista sprawia wrażenie, jakby był synem Marilyna Mansona.

Hiszpania postawiła na duet – Amaię & Alfreda. Wykonują hiszpańskojęzyczną balladę “Tu canción”. Hiszpania pozazdrościła Portugalii i postanowiła w tym roku wystawić utwór o podobnej stylistyce, co kompozycja ubiegłorocznego laureata (“Amar pelos dois” Salvadora Sobrala). Uroczy numer, ale nie tak powalający.

Słowenia także porzuciła angielski. Reprezentantka tego kraju, Lea Sirk, śpiewa w ojczystym języku. Z trzech pierwszych konkursowych propozycji jej “Hvala, ne!” podoba mi się najbardziej. Sporo fajnych hooków w tym kawałku. Imprezowa atmosfera też świetna.

Czy Litwa nie wystawiła czasem tej aktorki z “Pamiętników wampirów”. Ieva Zasimauskaitė przypomina nieco Ninę Dobrev. Jej popowa ballada “When We’re Old” jest niezwykle melancholijną kompozycją. I ładną. Spokojnie w swoim repertuarze mogłaby ją mieć Birdy. Zakończenie!

Reprezentujący Austrię Cesár Sampson ma szansę zostać wybranym wokalistą o najładniejszym głosie. Fani męskiego r&b i artystów pokroju Aloe Blacc czy Jussie Smollett mogą być zadowoleni. “Nobody but You” celuje właśnie w takie czarne brzmienia okraszone elementami gospel.

Estonia z operowym numerem po włosku… Większe wrażenie niż Elina Nechayeva i “La forza” robi na mnie jej interaktywna, opowiadająca pewną historię suknia.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Nie dla Norwegii, która na konkurs wysłała Alexandra Rybaka, który zapewnił jej zwycięstwo kilka lat temu. Teraz też szanse są spore, bo “That’s How You Write a Song” zwraca uwagę. Sporo w tym zabawy i faktycznie pamięta się ten kawałek po ostatnich taktach.

Portugalia ponownie zdecydowała się na piosenkę w ojczystym języku. I ponownie mamy coś wolniejszego i wyłamującego się eurowizyjnym ramom. Cláudia Pascoal wykonuje kompozycje “O jardim”, w której przecinają się wpływy indie i ambientu. Jak na razie mój faworyt.

Wielka Brytania ze strasznym banałem… Next. Jedną Katy Perry już mamy. Tekst tego “Storm” to też straszna szmira.

Serbia jest kolejnym krajem, który stawia na ojczysty język. Sanja Ilić & Balkanika postanowili przygotować jakieś mistyczne przedstawienie z dużą dawką folkloru i… dyskotekowym błyskiem. Zaskakujący miks choć na dłuższą metę niejadalny.

Zaaranżowana na pianino ballada “You Let Me Walk Alone” od Michaela Schulte’a reprezentującego Niemcy. Zrobiło się smutno i nostalgicznie. Artysta gra na naszych emocjach.

Albania z ciekawą propozycją. Eugent Bushpepa przyjechał z nagraniem “Mall”, w którym połączył inspiracje rockiem, folk rockiem i progresywnymi brzmieniami. Co ciekawe za produkcję utworu odpowiada osoba mająca na koncie współpracę z taką śmietanką towarzyską jak Nick Cave, Iggy Pop i Led Zeppelin.

Akustyczno-elektroniczna “Mercy” Madame Monsieur (Francja) jest jednym z tych utworów, który faktycznie zwraca uwagę. Super wypada sama otoczka występu – surowa, utrzymana w czarnych barwach, bez piór w dupie. Zdecydowanie jeden z moich faworytów.

Czechy. Czyli kiedy po południu masz maturę a wieczorem występujesz na Eurowizji. Popowo-hip hopowy “Lie to Me” Mikolasa Josefa to młodzieżowy, imprezowy kawałek z radosną choreografią. Świetny występ.

Reprezentant Danii (Rasmussen) wygląda naprawdę przerażająco. Całość podbija ta wikingowa otoczka. Sama piosenka (“Higher Ground”) mogłaby być nie tyle mocniejsza, co bardziej epicka. Potencjał był.

Pora na tak bardzo europejską Australię. Reprezentuje ją Jessica Mauboy, której nazwisko coś mi mówi. Brała już udział w talent show, a na koncie ma nawet kilka studyjnych płyt. Jej popowe “We Got Love” to jedna ze słabszych tegorocznych propozycji do głównej nagrody. Kicz.

Saara Aalto z Finlandii z tanecznym nagraniem “Monsters”. Image i otoczka występu ciekawsze od kompozycji. Chyba nie tak miało być.

Bułgaria wystawiła zespół Equinox z wokalistką przypominającą Gwen Stefani. Ich konkursowy utwór “Bones” ni ziębi ni grzeje. Ot, sobie jest. I tyle.

Mołdawia w zeszłym roku dała jeden z lepszych występów. Poprzeczka zawisła niezwykle wysoko. No i ponownie mamy zabawę, biesiadę i puszczanie oczka do widza. Piosenka “My Lucky Day”, z którą przyjechała grupa DoReDoS, to chyba taki mołdawski odpowiednik disco polo.

Pora na Szwecję. Nie zaglądałam nigdy do statystyk, ale wydaje mi się, że mało który kraj ma na koncie tyle zwycięstw co Szwedzi. Co roku stają na głowie i starają się przekraczać popowe granice. W tym roku reprezentuje ich Justin Timberlake Benjamin Ingrosso, który przygotował popowe, lekko taneczne “Dance You Off” zawierające elementy elektroniki (wstawki jak z Jamiroquai) i inspiracji Princem.

Przed ostatnia tego wieczoru piosenka w języku innym niż angielski. Węgrzy zaskoczyli. Mało który kraj ma odwagę wystawić reprezentanta specjalizującego się w… hardcore’owych klimatach. A takie brzmienia bliskie są formacji AWS. I nawet ich język fajnie pasuje do takich ostrych dźwięków. Szaleństwo!

Po samej reprezentantce Izraela widać, że ten występ szybko w pamięci nie zginie. Piosenka “Toy” wokalistki Netty to kolorowe, radosne, ale podszyte delikatną agresją nagranie o feministycznym wydźwięku. Tematyka na czasie. Może być 1. miejsce.

Czy USA biorą udział w Eurowizji? Takie wrażenie mi towarzyszy, gdy słucham “Outlaw in ’em” holenderskiego wokalisty Waylona. Nie sądziłam, że kiedykolwiek w tym konkursie usłyszę kompozycję utrzymaną w klimacie country.

Holender zaprezentował nam mocniejsze gitarowe granie, a występujący po nim Irlandczyk Ryan O’Shaughnessy postanowił zdobyć sympatię fanów Eda Sheerana. Jego “Together” jest romantycznym utworem. Bardziej do posłuchania na lepszy sen niż zachwycania się.

Kto wpuścił Beyonce na Eurowizję? “Fuego” cypryjskiej wokalistki Eleni Foureiry ratuje lekko egzotyczny refren. Bardzo nijaka propozycja i mam nadzieję, że ludzie nie rzucą się na głosowanie tylko dlatego, że z wyglądu nie było w tym roku atrakcyjniejszej reprezentantki.

Przyszła pora na ostatnią konkursową piosenkę. Koncert zamykają Włochy, które reprezentują w tym roku Ermal Meta i Fabrizio Moro. Ich utwór “Non mi avete fatto niente” uderza w poważniejsze tony, gdyż artyści wspominają w nim terrorystyczne ataki, które co jakiś czas wstrząsają Zachodnią Europą.

Moi tegoroczny faworyci (kolejność taka, w jakiej występowali): Słowenia, Norwegia, Portugalia, Albania, Francja, Czechy, Holandia. Ale gdybym miała wysłać tego jednego sms’a, poszedłby do naszych południowych sąsiadów.

Znamy już zwycięzce. Laureatką tegorocznej Eurowizji została reprezentująca Izrael Netta. Drugie miejsce zajął Cyrp. Podium zamyka Austria.

4 odpowiedzi do “BEZ ZAPROSZENIA: Eurowizja 2018 – finał”

  1. W całości nie zdołałem obejrzeć finałowego koncertu, ale z tego co widziałem i ze skrótów mogę stwierdzić, że tegoroczna edycja była całkiem niezła. Zaskakujący Węgrzy, kruszący cukierkową powłokę konkursu, emocjonalna propozycja Litwy, interesująca, wciągająca w swój świat zwyciężczyni z Izraela, Szwed ze świetnymi wizualizacjami w tle czy naprawdę solidna reprezentantka Cypru – było dość ciekawie.

    Może w przyszłym roku uda się mi zobaczyć cały konkurs transmitowany prosto z Izraela.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

  2. Odniosę się tylko do 6 krajów typowanych przez bukmacherów:

    Cypr – w sumie piosenka średnia, ale występ niezły. Prawie jak Beyoncé. Dobrze się to ogląda 😁

    Izrael – najgorszy dla mnie występ. Utwór może nie jest taki zly, ale sam występ mnie irytował.

    Irlandia – największym autem jest to, że piosenka jest pięknie zaśpiewana. W sumie to chyba jeden z lepszych wstępów.

    Francja – za często jej słuchałem, żeby jej nie lubić 😀

    Niemcy – kopiuj wklej Ed Sheeran, ale całość bardzo dobra. Zasługuje na Top 3.

    Litwa – jeden chyba z moich faworytów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *