RANKING: Goldfrapp “Felt Mountain”

Macie płyty, które kojarzą wam się z danym porami roku? Moja jesień od lat powiązana jest z “Felt Mountain” – debiutanckim albumem brytyjskiego duetu Goldfrapp. Wracam do niego co roku, ciągle odkrywając nowe smaczki. Nie jest to płyta łatwa, lekka i przyjemna, ale za to niezwykle wciągająca i oferująca intrygujące brzmienia, będące wypadkową komputerów i żywych instrumentów. Każdy utwór zasługuje na najwyższe noty, ale postanowiłam uszeregować je od dobrego do najwspanialszego.

9. FELT MOUNTAIN

Kiedy w jednym z wywiadów Alison opowiedziała o tytułowym utworze, przyznała, że pomysłu na historię nie potrafiła przełożyć na słowa. O czym więc jest harmonijne “Felt Mountain”, którego klimat kojarzyć się może z dniami, kiedy w powietrzu unosi się delikatny zapach zbliżającej się wiosny? Ta różnorodnie wynucona (Brytyjka także prezentuje coś na kształt jodłowania!) piosenka  traktuje bowiem o wilku biczowanym w górskim domku. Posiadając tę wiedzę łatwiej zrozumieć, czemu “Felt Mountain” nie posiada tekstu.

8. PAPER BAG

Akustyczne dźwięki zapowiadają stonowany punkt albumu – balladę “Paper Bag”. Bijąca spokojem i bazująca na grze żywych instrumentów kompozycja proponuje nam niezbyt głośną perkusję, wyraźniejsze szarpnięcie strun gitar akustycznych oraz bajkowe smyczki. Jest pięknie i dream popowo. Nawet jeśli poruszany w utworze temat pogoni za pieniędzmi jest tak bardzo przyziemny.

7. OOMPAH RADAR

Drugi, po “Felt Mountain”, pozbawiony tekstu kawałek na debiutanckiej płycie Goldfrapp. Tym razem jednak z górskiej doliny przenosimy się do cyrku z lat 20. ubiegłego stulecia. Jazzująco-kabaretowa, żonglująca tempem miniatura jest na zmianę ujmująca (nucenie Alison) i wywołująca ciarki (walczykowate zakończenie z odgłosami nakręcanej pozytywki). Jeśli jakiejś piosenki zabrakło mi w “American Horror Story: Freak Show”, to właśnie tej.

6. DEER STOP

W wielu kompozycjach Goldfrapp – także tych zawartych na “Felt Mountain” – więcej zawsze dzieje się w sferze aranżacji aniżeli śpiewu Alison. “Deer Stop” skutecznie się wyłamuje. Muzyczne tło tego utworu jest skromne – smyczki przebijają się przez smutną grę pianina. Niebywałe rzeczy dzieją się na poziomie wokali. Głos artystki poddany został różnorakim obróbkom, przez co czasem brzmi irytująco (serio!), momentami dziecinnie, a chwilami niezwykle kusząco (wymruczany początek!).

5. PILOTS

Duszna, rozmarzona i niezwykle subtelna ballada “Pilots” jest kompozycją dość niepozorną i chwilami ginącą między głośnym “Human” i eksperymentalnym “Deer Stop”. Ciche, proste nagranie brzmi jak efekt zderzenia się ze sobą dwóch filmowych światów – klimatów sci-fi i romansu. Futuryzm przecina się z retro. A urokliwy refren (We’re pilots watching stars. Who do you think we are?) błąka się po pamięci na długo po wyłączeniu piosenki.

4. HUMAN

Jeśli na fali popularności latynoskich brzmień Goldfrapp będą próbowali nam coś wcisnąć utrzymanego w takich klimatach, niech wezmą przykład z samych siebie i wrócą pamięcią do “Human”. Utwór jest najwyrazistszym punktem “Felt Mountain”. Łączy nie tylko wspomniane latino (ale to w niebanalnej, nieco nawet mrocznej wersji), ale i elementy jazzu oraz elektroniki. Całość posiada także lekko kabaretowy wydźwięk. Świetnie brzmi szczególnie refren, który skręca w stronę melodramatycznych klimatów. No i nie sposób nie wspomnieć o Alison, która świetnie moduluje swój głos. W zwrotkach zmysłowo mruczy, w refrenie śpiewa mocniej i bardziej zdecydowanie.

3. HORSE TEARS

Kto Goldfrapp kojarzy z klubowymi, elektronicznymi brzmieniami, zaskoczyć się może na dźwięk kompozycji “Horse Tears”, która jest ostatnią propozycją na płycie “Felt Mountain”. Kto jednak przez album wcześniej przejdzie, zrozumie kierunek, w jakim podążył duet w tym numerze. Ponura, stylizowana na retro ballada, w której na pierwszy plan wysuwają się delikatne klawisze i opanowane, choć chłodne wokale Alison jest pięciominutowym, przygnębiającym lamentem o utraconej miłości. Warto wytrwać do końca, gdyż zakończenie skręca w bardziej kosmiczne klimaty.

2. UTOPIA

Wikipedia definiuje utopię jako przedstawienie idealnego ustroju politycznego, opierającego się na sprawiedliwości, solidarności i równości. Goldfrapp w politykę się na szczęście nie bawią, stąd też ich “Utopia” traktuje o innych zjawiskach. Duet porusza temat modyfikacji genetycznych i tworzenia perfekcyjnej istoty (I’m super brain, that’s how they made me). A to wszystko przy nośnym, syntezatorowym refrenie, dream popowych, muśniętych grą instrumentów smyczkowych zwrotkach i niemalże operowych chórkach.

1. LOVELY HEAD

Dobre otwarcie to podstawa każdej płyty. Alison i Gregory odrobili zadanie na szóstkę z ogromnym plusem, gdyż openera ukrytego za szyldem “Lovely Head” nie mogę się nachwalić od lat. Wygwizdany z początku numer bardzo szybko wpada w ucho, choć daleko mu do kolejnych, bardziej radiowych nagrań z dyskografii Brytyjczyków. Elektroniczno-filmowej aranżacji towarzyszą przesiąknięte dziwnym spokojem wokale Alison. Całość przekłada się na niepokojący i tajemniczy klimat, który tylko potęguje zagadkowa warstwa liryczna. Nie macie ciarek, gdy zmysłowym głosem artystka intonuje Frankenstein would want your mind, your lovely head? Uwielbiam sposób, w jaki kompozycja ta oddziałuje na mnie.

3 Replies to “RANKING: Goldfrapp “Felt Mountain””

  1. To jak na razie jedyny album Goldfrapp, który przesłuchałam, i wymęczył mnie niemiłosiernie. Jakoś jego magia mnie nie urzekła. Najbardziej podoba mi się “Utopia”, a najmniej “Pilots”.
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

Odpowiedz na „RblfleurAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *