RANKING: Płyty (i epki) Taco Hemingway’a

Taco Hemingway – postać polskiej sceny muzycznej, która od wielu lat budzi ogromne zainteresowanie. Jego dyskografia obfituje w wiele albumów i krótszych wydawnictw, które są swoistym  zapis przemian na polskiej scenie hip hopowej ostatniej dekady. Ja wracam do jego płyt i próbuję uporządkować je od najsłabszych do najlepszych zaliczając przy tym sentymentalną podróż w czasie. Czy jesteś wieloletnim fanem Hemingway’a, czy dopiero zaczynasz przygodę z jego muzyką, mam nadzieję, że mój ranking pozwoli ci spojrzeć na jego dyskografię z nowej perspektywy.

10. Jarmark (2020)

Ta płyta mogła być naprawdę sporym wydarzeniem. Tym bardziej, że zapowiadający ją singiel “Polskie tango” odbił się szerokim echem i zawierał kilka mocnych spostrzeżeń. Tymczasem “Jarmark” to próba chwytania się przez Hemingway’a banalnych politycznych tematów i społecznych wydumanych problemów. Dość przeciętnej warstwy lirycznej nie ratowały i aranżacje – dziś ciężko mi przypomnieć sobie choć jeden kawałek z tego wydawnictwa. Potencjału starczyło raptem na dwie-trzy kompozycje.

Warto: Polskie tango

9. Marmur (2016)

Po kilku przyjętych z ogromnym entuzjazmem epkach chyba nie było osoby, która nie wypatrywałaby pierwszej długogrającej płyty Taco. Ta ukazała się pod koniec 2016 roku i przyjęła formę albumu koncepcyjnego. Zmęczony życiem bohater wykreowany przez Filipa przybywa nad morze, gdzie zatrzymuje się w tytułowym hotelu “Marmur”. Raper postawił na ciemniejsze bity i mroczniejsze historie. Chętniej niż wcześniej wplatał w swój rap śpiew. Całość jednak miała wiele nużących momentów. Była niczym film, który super się zaczyna, by szybko znudzić widza.

Warto: Świecące prostokąty 

8. Europa (2020)

W tym samym czasie co “Jarmark”, Taco wydał i “Europę”. Tu opuszcza Polskę i przygląda się najbliższej okolicy z perspektywy młodego Europejczyka. Sporo tu więc o lękach o przyszłość (ponownie mamy do czynienia z wieloma politycznymi i społecznymi wątkami) czy samotności. To kolejny krążek, który zamiast zabawy dostarcza nam pełne odniesień do kultury czy historii piosenki do refleksji i zadumy. Klimat jest dość ciemny, a całość momentami robi naprawdę pesymistyczne wrażenie. Ciekawy koncept, choć mnie akurat średnio poruszył.

Warto: WWA nie Berlin

7. 1-800-Oświecenie (2023)

Wydający dotąd płyty z regularnością Hemingway tym razem wystawił cierpliwość swoich fanów na wielką próbę. Album “1-800-Oświecenie” ukazał się bowiem po trzyletniej przerwie. W rapie to szmat czasu i wystarczający okres, by publiczność znalazła sobie nowego idola. Po politycznych i społecznych krążkach Taco ponownie nawija o sobie – tym razem z perspektywy 30-latka, który ma sporo przemyśleń na temat przytłaczającej nas technologii czy relacji międzyludzkich. “1-800-Oświecenie” jest nostalgicznym dziełem o formie nocnej radiowej audycji.

Warto: Makarena freestyle

6. Café Belga (2018)

Stroniący od mediów i wywiadów raper dał się namówić na rozmowę Markowi Fallowi, a jej fragmenty przeplatają się z utworami wchodzącymi w skład projektu “Café Belga” zatytułowanemu na cześć znajdującej się w Brukseli kawiarni. Pasuje to do osobistego wydźwięku albumu, który oscyluje wokół tematyki niechcianej popularności, lęków, miejskiego życia. W tym samym czasie jest dość leniwa, niespieszna, nastrojowa, ale i pełna refrenów, które wspomina się po latach. No i szczera. To na pewno.

Warto: 2031

5. Szprycer (2017)

Kiedy “Szprycer” wjeżdżał na sklepowe półki, mój odbiór tego albumu nie był zbyt pozytywny. Bardziej odpowiadał mi klimat, jak i wykonanie jego poprzednich piosenek, w których więcej było rapu a mniej śpiewania. Dziś płyta ta kojarzy mi się z wakacjami. Tym luźnym czasem, kiedy chętnie zatapiałam się w kompozycje lżejsze, o letnim feelingu. “Szprycer” charakteryzuje melodyjność i imprezowy wydźwięk niektórych numerów. Idealny krążek do wieczornych spacerów wciąż ciepłym miastem.

Warto: Dele

4. Umowa o dzieło (2015)

Jeśli “Trójkąt warszawski” zrobił szum wokół Hemingway’a, to wydana rok później “Umowa o dzieło” wywindowała go na szczyt listy najważniejszych postaci polskiego rapu. Nie jest to album koncepcyjny. Przybiera raczej formę luźnych przemyśleń  o codziennym życiu w stolicy, miejskich doświadczeniach i refleksjach młodego pokolenia. Obfituje we współczesne bity (wciąż pasjonujące), kilka kawałków, które nie popadły w zapomnienie (m.in. “6 zer”) oraz teksty, w których nie brakuje ironii, ale i osobistych przemyśleń.

Warto: Następna stacja

3. Soma 0,5 mg (2018)

Kasa, sława, zmęczenie. Te słowa przychodzą mi na myśl, gdy pada hasło Taconafide. Projekt, jaki Taco Hemingway i Quebonafide powołali do życia w 2018 roku, jest już legendą polskiego hip hopu. Ich wspólna płyta “Soma 0,5 mg” jest wydawnictwem bardzo efektownym i przebojowym, choć pełnym melancholii, nerwowości czy odczuwanej przez obu raperów pustki. Jest w tym wszystkim powtarzalność, ale produkcja większości numerów jest tak kapitalna, że swego czasu “Soma 0,5 mg” towarzyszyła mi bardzo często. Te refreny wciąż brzmią świeżo, a sam projekt ukazał się w momencie, gdy na Taco i Quebo nie było mocnych.

Warto: PIN

2. Pocztówka z WWA, Lato ’19 (2019)

Można przypuszczać, że wakacje w 2019 roku Hemingway spędził w stolicy, a swoje warszawskie obserwacje przełożył na kilka kompozycji. Te wysyła nam w formie dźwiękowej pocztówki. Po cięższej “Soma 0,5 mg” wraca do klimatu znanego ze “Szprycera” i ponownie proponuje nam lżejsze nagrania o letnim klimacie. Nie jest to płyta zbyt odkrywcza czy pełna głębokich przemyśleń, ale czy w wakacje chcemy aż tak wymagających utworów? Taco świetnie odnalazł się jako obserwator wielkomiejskiego życia, traktując to jako sposób do zdystansowania się od sławy. Mi “Pocztówka z WWA, Lato ’19” jak mało który album kojarzy się z upalnym latem ’19, kiedy życie wydawało się prostsze.

Warto: Sanatorium

1. Trójkąt warszawski (2014)

Hip hop dla tych, którzy hip hopu nie słuchają. Hip hop dla hipsterów. Takie opinie pojawiające się po premierze “Trójkątu warszawskiego” nie były może zbyt pochlebne, lecz zawierały w sobie sporo prawdy. Taco Hemingway stworzył rap dla osób takich jak ja – trzymających się z daleka od polskiego hip hopu. Jego hip hop opuszcza szare blokowiska i przenosi się w okolice ulicy Mazowieckiej. Taco wykazał się dojrzałością i umiejętnością tworzenia spójnej, przemyślanej, czasem brutalnie szczerej narracji. Zaowocowało to albumem spójnym, nowoczesnym i świetnie rozpisanym. W te historie o młodych ludziach, ich marzeniach, frustracjach i relacjach chciało się wsiąknąć na długie godziny.

Warto: Szlugi i kalafiory

___________

honorable mentions: Wosk, 0,25 mg, Flagey

___________

Koncerty Taco Hemingway’a cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem, lecz w ostatnim czasie fani artysty nie mają zbyt wielu okazji, by zobaczyć go na żywo. Jedyny jego występ w 2025 roku odbędzie się w Poznaniu w ramach debiutującego festiwalu BitterSweet.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *