RECENZJA: Leigh-Anne “My Ego Told Me To” (2026) (#1680)

Leigh-Anne Pinnock przez lata była częścią jednego z najpopularniejszych girlsbandów XXI wieku, Little Mix. Po zawieszeniu działalności grupy kolejne wokalistki zaczęły jednak sprawdzać się solo, a Leigh-Anne jest już trzecią z nich z pełnoprawnym debiutem. Oczekiwania są spore, zwłaszcza że Jade wysoko zawiesiła poprzeczkę albumem “That’s Showbiz Baby!”, na którym połączyła popową przebojowość z odważnymi eksperymentami. Na tym tle “My Ego Told Me To” staje się nie tylko nowym rozdziałem w karierze Leigh-Anne, ale też próbą zdefiniowania jej własnej artystycznej tożsamości i udowodnieniem, że też ma coś ciekawego do zaprezentowania.

Po przejściu przez “My Ego Told Me To” poczułam się nieco oszukana. Otwierająca krążek kompozycja “Look Into My Eyes” obiecywała coś zupełnie innego. To intensywna, choć krótka łupanka, która dawała nadzieję, iż Leigh-Anne będzie choć w połowie tak szalona co Jade. Ona tymczasem ucieka od ciężkiej klubowej stylistyki w stronę plażowych imprez. Bo taka właśnie jest ta płyta – pełno tu karaibskich rytmów w ich popowej, radiowej wersji. Zaczynając od miksu popu i reggae “Dead and Gone”; pełnego wyrazistych bitów i mocnych wokali “Revival” czy przyjemnie bujającego “Burning Up” (moje guilty pleasure), na nużącym “FREE” i rhythm’and’bluesowym, przemycającym gitarę akustyczną “Sunrise” kończąc. Po drodze serwuje upalne “Most Wanted” i afrobeatowe “Best Version of Me”. Przebojowym charakterem odznaczają się dance popowe “Been a Minute” o klubowym pulsie i flirtujące z UK garage “Talk to Me Nice”. Swoją spokojniejszą twarz Brytyjka ujawnia w pościelowym, romantycznym “Me Minus U” oraz nowoczesnej balladzie “Heaven”. Lekki problem mam z utworem “Goodbye Goodmorning”, w którym o uwagę walczy elektryczna gitara, a intro numeru brzmi, jak mocna inspiracja “Kiss It Better” Rihanny.

Reggae, dancehall i inne karaibskie rytmy przewijają się przez większość utworów na “My Ego Told Me To” nadając płycie lekki, wakacyjny charakter i wyraźnie podkreślając inspiracje bliskie Leigh-Anne. To spójne brzmieniowo wydawnictwo, które płynie gładko od początku do końca, ale jednocześnie cierpi na pewną powtarzalność. Niewiele refrenów zostaje w głowie na dłużej. Jednolity klimat sugeruje jednak, że wokalistka ma już pomysł na swoją solową twórczość. Na razie realizuje go ostrożnie. Pozostaje więc wrażenie, że ten debiut dopiero zarysowuje kierunek, który w przyszłości mógłby zostać rozwinięty odważniej i z większą dozą muzycznego ryzyka.

Warto: Look Into My Eyes & Burning Up

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *