Sheryl Crow “Sheryl Crow” – recenzja albumu (1996) (#1733)

Trzy lata po spektakularnym sukcesie debiutanckiego krążka “Tuesday Night Music Club” Sheryl Crow mogła powtórzyć sprawdzoną formułę. Zamiast tego zrobiła coś znacznie odważniejszego. Ciepłe, letnie aranżacje, które przyniosły jej popularność, ustąpiły miejsca cięższemu, bardziej gitarowemu brzmieniu. Równie istotna była zmiana za kulisami – artystka odpowiada za produkcję albumu, przejmując pełną kontrolę nad jego artystycznym kształtem. Efektem jest płyta znacznie bardziej osobista i surowsza. Tu szczere teksty zastąpiły kompromisy. Imienne wydawnictwo z 1996 roku nie jest próbą powtórzenia debiutanckiego sukcesu, lecz wyraźną deklaracją niezależności artystycznej. To Sheryl w swojej emo erze.

Czytaj dalej Sheryl Crow “Sheryl Crow” – recenzja albumu (1996) (#1733)

Janet Jackson “20 Y.O.” – recenzja albumu (2006) (#1731)

“Damita Jo”, wydana w 2004 roku zaledwie kilka tygodni po niesławnym występie na Super Bowl płyta, została niemal całkowicie przykryta przez skandal, którego Janet Jackson stała się główną – i zdecydowanie niesłuszną – bohaterką. Radio i telewizja ograniczyły obecność jej muzyki, a album, który w innych okolicznościach miał wszelkie szanse na znacznie większy sukces, został na długo naznaczony wydarzeniem, które z samą muzyką wiele nie miało wspólnego. “20 Y.O.” pojawiło się więc w momencie szczególnym. Tytuł odnosił się do dwudziestej rocznicy wydania krążka “Control”, który w 1986 roku był dla artystki punktem zwrotnym. Janet miała nadzieję, że podobnie odbije się od dna.

Czytaj dalej Janet Jackson “20 Y.O.” – recenzja albumu (2006) (#1731)

Adéla “Prima” – recenzja albumu (2026) (#1730)

Amerykański sen zaczął się dla Adéli Jergovej, kiedy była jeszcze dzieckiem. Dorastając w Bratysławie, zafascynowana popowymi gwiazdami zza oceanu, nie tylko marzyła o karierze piosenkarki, ale też konsekwentnie przygotowywała się do tego, by kiedyś ten cel osiągnąć. Z sukcesem. Dziś różowowłosej Adéli jest wszędzie tak dużo, że trudno przejść obok niej obojętnie. Trudno więc nie zadać sobie pytania – czy właśnie obserwujemy narodziny kolejnej wielkiej popowej gwiazdy? Czy może sezonowej gwiazdki?

Czytaj dalej Adéla “Prima” – recenzja albumu (2026) (#1730)

Ravyn Leane “Blue Island” – recenzja albumu (2026) (#1725)

“Blue Island” jest w pewnym sensie ciągiem dalszym drogi, jaką Ravyn Lenae rozpoczęła na “Bird’s Eye”. Artystka po raz kolejny próbuje wyrwać się z bezpiecznej szufladki wokalistki r&b i – jak sama mówi – chce tworzyć muzykę we własnym stylu. Nie ukrywam, “Bird’s Eye” nie było wydawnictwem, które zrobiło ze mnie fankę Lenae. Kiedy więc po raz pierwszy odpaliłam “Blue Island”, również wzruszyłam ramionami. Tym razem postanowiłam jednak nie skreślać jej tak szybko. Coś podpowiada mi bowiem, że Ravyn Lenae może być w przyszłości znacznie większą wokalistką, niż sugerują na to na razie liczby.

Czytaj dalej Ravyn Leane “Blue Island” – recenzja albumu (2026) (#1725)

Ayra Starr “Starrgirl” – recenzja albumu (2026) (#1724)

“Starrgirl” jest już trzecim albumem Ayry Starr – pochodzącej z Nigerii wokalistki, która dołączyła do grona wykonawców rozsławiających Afrykę. Artystka zdążyła już zaznaczyć swoją obecność na międzynarodowej scenie, nagrywając między innymi z Coldplay, Davidem Guettą czy Peggy Gou. Do sięgnięcia po jej nową płytę zachęcił mnie jednak nie tyle ten imponujący zestaw nazwisk, co sam tytuł. “Starrgirl” skojarzyła mi się jednoznacznie z najsłynniejszym Starmanem -Davidem Bowie. Na szczęście Ayra Starr nie próbuje jechać na jego legendzie. Zamiast tego konsekwentnie buduje własny świat. Pytanie, czy warto zostać w nim na dłużej.

Czytaj dalej Ayra Starr “Starrgirl” – recenzja albumu (2026) (#1724)

Ariana Grande “Petal” – recenzja albumu (2026) (#1720)

Jeszcze na początku roku Ariana Grande przekonywała, że w najbliższym czasie nie planuje prac nad nowym muzycznym materiałem. Trudno było jej nie uwierzyć. Promocja filmu “Wicked” pochłaniała ją bez reszty, a na horyzoncie czekała jeszcze trasa koncertowa promująca wydany w 2024 roku “Eternal Sunshine”. Wszystko wskazywało na to, że muzyka na moment zejdzie u niej na dalszy plan. Tym większym zaskoczeniem okazał się “Petal” – krążek, którego niewielu się spodziewało, a który dla fanów wokalistki stać się może jedną z najmilszych niespodzianek tego roku. 

Czytaj dalej Ariana Grande “Petal” – recenzja albumu (2026) (#1720)

Tyla “A*POP” – recenzja albumu (2026) (#1719)

Sukces kawałka “Water” w ciągu kilku miesięcy całkowicie odmienił karierę Tyli. Pochodząca z Republiki Południowej Afryki wokalistka z dnia na dzień stała się jedną z najgorętszych gwiazd pop, a jej głos zaczął pojawiać się u boku takich artystek jak Zara Larsson, Teyana Taylor czy Lisa. Do tego doszedł udział w nagraniu jednej z oficjalnych piosenek mundialowych, co tylko potwierdziło, że przemysł muzyczny widzi w niej globalną gwiazdę. Paradoksalnie jednak po dość przeciętnym debiucie “Tyla” trudno było mieć wobec “A*POP” wygórowane oczekiwania. Tym większym zaskoczeniem okazuje się fakt, że nowy materiał zostawia po sobie całkiem pozytywne wrażenia.

Czytaj dalej Tyla “A*POP” – recenzja albumu (2026) (#1719)

RECENZJA: Sienna Spiro “Visitor” (2026) (#1714)

TikTok od dawna jest trampoliną dla osób marzących o choćby i krótkiej muzycznej karierze. Do tego grona dołączyła urodzona w 2005 roku Sienna Spiro. Jej debiutancki longplay “Visitor” trafia na podatny grunt – w momencie, gdy po latach dominacji krzykliwych, elektronicznych produkcji coraz chętniej sięgamy po muzykę bardziej organiczną, elegancką i opartą na autentycznych emocjach. Nic dziwnego, że tak mocną pozycję wypracowały sobie w ostatnich miesiącach Raye, Olivia Dean czy Laufey. Sienna nie ukrywa, że celuje w podobną grupę odbiorców. 

Czytaj dalej RECENZJA: Sienna Spiro “Visitor” (2026) (#1714)

RECENZJA: Madonna “Confessions II” (2026) (#1711)

Madonna zbudowała reputację artystki, która nigdy nie ogląda się za siebie. Każdy kolejny album miał być nowym rozdziałem i kolejnym wcieleniem. Tym większym zaskoczeniem jest “Confession II” – to pierwszy raz, gdy Królowa Popu wraca do pomysłu, który przed laty zapewnił jej jeden z największych sukcesów. Dwadzieścia lat temu “Confessions on a Dance Floor” nie tylko przywróciło modę na disco, ale też podarowało światu serię singli, które do dziś nie schodzą z radiowych playlist. Poprzeczka zawisła więc wyjątkowo wysoko. Zamiast wymyślać siebie od nowa, Madonna postanowiła raz jeszcze założyć lśniący kostium i wejść między migające światła. Jak wyszła jej druga wizyta w tej samej rzece? A właściwie – na tym samym parkiecie?

Czytaj dalej RECENZJA: Madonna “Confessions II” (2026) (#1711)

RECENZJA: Olive Jones “For Mary” (2026) (#1708)

Olive Jones należy do grona artystek, które sprawiają wrażenie, jakby od zawsze wiedziały, dokąd zmierzają. Sama podkreśla, że od najmłodszych lat widziała siebie na scenie z mikrofonem w dłoni. Pierwsze utwory publikować zaczęła dopiero w 2023 roku, a już teraz prezentuje “For Mary” – swój debiutancki longplay. Brytyjska wokalistka opisuje ten projekt jako prezent dla wszystkich, którzy szukają w muzyce pocieszenia i ukojenia. W tym prędkim świecie warto sprawdzić, jak jej słowa przekładają się na rzeczywistość.

Czytaj dalej RECENZJA: Olive Jones “For Mary” (2026) (#1708)