RECENZJA: Sade “Promise” (1985) (#1238)

Założona na zgliszczach latino-soulowego zespołu Pride formacja Sade (nazwana od imienia Sade Adu – wokalistki) niespodziewanie stała się jednym z największych muzycznych bohaterów lat 80. Ich debiutancka płyta “Diamond Life” szybko pokryła się cennymi kruszcami, a pochodzące z niej single “Your Love Is King” i “Smooth Operator” rozbrzmiewały pod każdą szerokością geograficzną.  Sade postanowili kuć żelazo póki gorące i nie zwlekali długo z premierą kolejnego wydawnictwa.

Czytaj dalej RECENZJA: Sade “Promise” (1985) (#1238)

RECENZJA: Lorde “Solar Power” (2021) (#1234)

Lorde jest niezwykłą gwiazdą popu. Stroni od celebryckiego życia i skandali, a nową muzykę wydaje dopiero wtedy, gdy faktycznie ma nam coś do przekazania. Długie przerwy między kolejnymi wydawnictwami (najpierw trzyletnia, teraz już czteroletnia) sprawiają, że zmiany zachodzące w wokalistce są widoczne jak na dłoni. Nie tylko te muzyczne, ale przede wszystkim mentalne. Lorde dorastała na naszych oczach.

Czytaj dalej RECENZJA: Lorde “Solar Power” (2021) (#1234)

RECENZJA: Janet Jackson “Damita Jo” (2004) (#1229)

1 lutego 2004 roku Janet Jackson zapamięta na całe życie. To właśnie ta data uznawana jest za symboliczny schyłek jej muzycznej kariery. Tego wieczoru artystka dzieliła scenę Super Bowl XXXVIII Halftime Show z Justinem Timberlakem, który przypadkowo naruszył fragment kostiumu Jackson odsłaniając kawałek jej biustu. Muzyka wokalistki z miejsca wyleciała z playlist stacji radiowych i telewizyjnych. Gorszego momentu na premierę ósmej studyjnej płyty Amerykanka wybrać nie mogła.

Czytaj dalej RECENZJA: Janet Jackson “Damita Jo” (2004) (#1229)

RECENZJA: Clairo “Sling” (2021) (#1228)

Już na starcie muzycznej kariery Claire Elizabeth Cottrill przekonała się, że prasa bywa okrutna. Szybko dopatrzono się związku między jej ojcem a jednym z założycieli wytwórni Fader Label, która podpisała kontrakt z młodziutką, niemającą na koncie większych sukcesów Clairo (jak zapragnęła przedstawiać się słuchaczom Amerykanka). Wokalistka udowodnić więc musiała, że nie dostała swojej szansy na muzyczną karierę po znajomości. I nieźle jej to wyszło, bo nowy krążek to koronkowa robota.

Czytaj dalej RECENZJA: Clairo “Sling” (2021) (#1228)

RECENZJA: Janelle Monáe “The Electric Lady” (2013) (#1226)

W 1972 roku osobę z kosmosu – Ziggy’ego Stardusta – na ziemię sprowadził David Bowie. Trzydzieści pięć lat później przy pomocy podobnego patentu sławę postanowiła zdobyć Janelle Monáe. Bazując na legendarnym filmie “Metropolis” stworzyła swój własny dystopijny świat, w którym występuje pod postacią androida Cindi Mayweather. Na swoim drugim studyjnym albumie “The Electric Lady” przedstawia nam ciąg dalszy tej futurystycznej historii.

Czytaj dalej RECENZJA: Janelle Monáe “The Electric Lady” (2013) (#1226)

RECENZJA: VA “Born This Way Reimagined” (2021) (#1219)

Od samego pojawienia się na muzycznej scenie Lady Gaga lubiła zaskakiwać. Jednak cała era “The Fame” była niewinnymi przebierankami w porównaniu do tego, co przyszło w 2011 roku. Premiera albumu “Born This Way” była wielkim wydarzeniem w popowym światku, a najlepsze, co można o tym wydawnictwie powiedzieć, to to, że budził emocje i wywoływał burzliwe dyskusje. To było tsunami na stoickim popowym morzu. Okazjonalna epka “Born This Way Reimagined” jest raczej spokojną falą rozbijającą się zaraz o brzeg.

Czytaj dalej RECENZJA: VA “Born This Way Reimagined” (2021) (#1219)

RECENZJA: Grace Jones “Warm Leatherette” (1980) (#1215)


Gdy w wakacje 1979 tysiące płyt z muzyką disco zostało wysadzonych w powietrze w ramach akcji protestacyjnej wywołanej ogromną, zdaniem przeciwników niezasłużoną popularnością tego gatunku, Grace Jones tym polowaniem na wykonawców muzyki tanecznej zupełnie się nie przejęła i jak gdyby nigdy nic zaprezentowała krążek “Muse”. Jak się później okazało, było to ostatni dyskotekowy rozdział jej kariery. Na “Warm Leatherette” przechodzi metamorfozę.

Czytaj dalej RECENZJA: Grace Jones “Warm Leatherette” (1980) (#1215)