#979 The Black Keys “Let’s Rock” (2019)

The mercy seat is waiting and I think my head is burning and in a way I’m yearning (…) and I’m not afraid to die śpiewał Nick Cave w latach 80., wcielając się w postać zbrodniarza skazanego na śmierć na krześle elektrycznym. Trzy dekady później podobna egzekucja zainspirowała duet The Black Keys. Na okładce jego dziewiątej studyjnej płyty widnieje elektryczne krzesło, a tytuł “Let’s Rock” jest niczym innym jak tylko ostatnimi słowami kryminalisty*, który przed rokiem skazany został na śmierć. Mrocznie? Kontrowersyjnie? Ani przez chwilę.

Ciężko w to uwierzyć, ale od premiery poprzedniego albumu The Black Keys minęło już pięć lat. “Turn Blue” podzieliło słuchaczy, i chociaż początkowo chwaliłam ten krążek, dziś sięgam jedynie po dwa utwory z niego (“Weight of Love” i “Fever”). Dan Auerbach (wokal, gitara) i Patrick Carney (perkusja) poczuli się w trakcie jego promocji wypaleni i zgodnie przyznali, że potrzebują od siebie odpocząć. Nie zrobili sobie jednak wakacji od muzyki. Auerbach wydał drugi solowy album, założył grupę The Arcs i wspomógł innych muzyków. Carney także zajął się produkcją cudzych wydawnictw. W 2018 ich drogi ponownie się przecięły, co zaowocowało płytą “Let’s Rock”.

Otwierająca album kompozycja “Shine a Little Light” sporo mówi nam o kierunku nowego wydawnictwa The Black Keys. Wciąż króluje prosty blues rock. Nadal refreny są bezwstydnie przebojowe. Ponownie panowie robią wędrówki do minionych dekad, szczególnie przywiązując się do lat 60. i 70. Łatwiej chwyta się mnie jednak “Eagle Birds”, które odznacza się fajnym, żwawym rytmem. Świetnie wypada southernowy singiel “Lo/Hi”, który ma szansę stać się kolejną signature song w dyskografii kapeli. Do lepszych momentów płyty należą także takie numery jak “Walk Across the Water”, “Get Yourself Together”, “Go” oraz “Fire Walk with Me”. Pierwszy z utworów jest może trochę przaśny, ale za to niezwykle nastrojowy. “Get Yourself Together” to dobra dawka bluesa z delty Mississippi z gościnnymi odwiedzinami chórku. “Go” po prostu wpada w ucho i odznacza się letnią atmosferą (koniecznie obczajcie teledysk!). Ostatnia z piosenek ciekawie przechodzi z wyluzowanych zwrotek do ostrzejszego refrenu. Co jeszcze przygotowali dla nas Patrick z Danem? Po prostu niezłe gitarowe kawałki, o których pojedynczo ciężko powiedzieć coś więcej. Jeśli jednak szukacie wpadających w ucho refrenów, wasza uwaga powinna skierować się w stronę “Tell Me Lies” i romantycznego “Sit Around and Miss You”.

Długo muzyka The Black Keys wędrowała po obrzeżach, ciesząc się zainteresowaniem niewielkiej grupy słuchaczy. Przełomem okazało się być nawiązanie współpracy z Danger Mousem w 2008 roku. Duet zrobił z nim cztery płyty, które wypełnione były potencjalnymi hitami. Wystarczy wspomnieć tu takie nagrania jak “Lonely Boy”, “Tighten Up” czy “I Got Mine”. I chociaż stery “Let’s Rock” przejęli Dan i Patrick, postanowili kontynuować przygodę z bardziej radiowym, wygładzonym brzmieniem. Uwielbiam surowość i nieperfekcyjny charakter ich pierwszych albumów, ale i z obcowania z nową muzyką Czarnych Klawiszy można czerpać przyjemność. “Let’s Rock” zyskuje z czasem i może stać się waszą ulubioną płytą tegorocznych wakacji**.

Warto: Lo/Hi & Go

* Mowa o Edmundzie Zagorskim, który w listopadzie 2018 roku stracony został za podwójne morderstwo.

** Konkurencji na razie brak, chyba że chcecie dostać depresji od “Anima” Thoma Yorke’a.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

4 komentarze do “#979 The Black Keys “Let’s Rock” (2019)”

  1. Po okładce pomyślałabym, że to jakiś album z lat 70.. Załączone przez Ciebie kawałki są fajne, ale przesłuchałam ich bez większego entuzjazmu.
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

  2. Dla mnie wszystkie albumy The Black Keys brzmią tak samo. W przypadku “Let’s Rock” wytrzymałam do połowy, wszystko zlewało mi się w jeden utwór.
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam 🙂

  3. To wszystko brzmi bardzo podobnie do siebie. Jako pojedyncze single brzmi naprawdę solidnie i chce się tego słuchać, ale po kilku z rzędu przesłuchanych singlach zaczyna nudzić.

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *