RECENZJA: Janelle Monáe “The Electric Lady” (2013) (#1226)

W 1972 roku osobę z kosmosu – Ziggy’ego Stardusta – na ziemię sprowadził David Bowie. Trzydzieści pięć lat później przy pomocy podobnego patentu sławę postanowiła zdobyć Janelle Monáe. Bazując na legendarnym filmie “Metropolis” stworzyła swój własny dystopijny świat, w którym występuje pod postacią androida Cindi Mayweather. Na swoim drugim studyjnym albumie “The Electric Lady” przedstawia nam ciąg dalszy tej futurystycznej historii.

Czytaj dalej RECENZJA: Janelle Monáe “The Electric Lady” (2013) (#1226)

#1209 Tom Waits “Heartattack and Vine” (1980)

Wydana w 1978 roku płyta “Blue Valentine” zwiastowała zmiany w twórczości Toma Waitsa. Artysta odszedł od jazzowych inspiracji w stronę blues rocka i śmiało sięgnął po gitarę elektryczną. Swój kolejny krążek wydał po dwuletniej przerwie, podczas której ożenił się i zaliczył debiut na srebrnym ekranie w filmie “Paradise Alley”. Później przysiadł do stworzenia płyty będącej jego pożegnalnym albumem nagranym dla wytwórni Asylum, która uwierzyła w niego na początku lat 70.

Czytaj dalej #1209 Tom Waits “Heartattack and Vine” (1980)

#1193 Evanescence “The Bitter Truth” (2021)

Gdyby przyznawano nagrody dla zespołu, który do perfekcji opanował sztukę odgrzewania starych przebojów, amerykańska kapela Evanescence mogłaby się bić o złoty medal. W ciągu dekady, jaka minęła od ukazania się ostatniej płyty z premierowymi nagraniami, grupa zaprezentowała nam składankę odrzutów i bonusów  (“Lost Whispers”) oraz album zawierający zmienione aranżacje znanych od lat piosenek (“Synthesis”). Ale w końcu mamy to! Po zapowiedziach sięgających 2018 roku Evanescence poczuli, że są gotowi do podbijania naszych serc nowymi kompozycjami.

Czytaj dalej #1193 Evanescence “The Bitter Truth” (2021)

#1180 Kings of Leon “When You See Yourself” (2021)

Nie trzeba nikogo przekonywać, iż albumem “Only By the Night” amerykańska kapela Kings of Leon rozbiła bank i wylansowała przeboje, od których nie da rady się łatwo odciąć. Lata jednak mijają, a rodzina Followill nie osiadła na laurach. Ponad dekadę od premiery przełomowego krążka zespół wydał ósmą studyjną płytę, która sprawia, że do głosu dochodzi moja nostalgiczna natura. Kiedyś to było…

Czytaj dalej #1180 Kings of Leon “When You See Yourself” (2021)

#1175 The Pretty Reckless “Death by Rock and Roll” (2021)

O ile na początku dziwiła mnie okładka i tytuł czwartej studyjnej płyty zespołu The Pretty Reckless, tak po krótkim reaserchu jasnym stało się, skąd u Taylor Momsen i spółki takie minorowe nastroje czy zainteresowanie śmiercią. Okres dzielący “Who You Selling For” i “Death by Rock and Roll” był nią naznaczony. Momsen opłakiwała nie tylko Chrisa Cornella, który popełnił samobójstwo w 2017 roku, ale i producenta Kato Khandwala wspierającego kapelę od samego początku, który zginął w wypadku.

Czytaj dalej #1175 The Pretty Reckless “Death by Rock and Roll” (2021)

#1170 Leonard Cohen “The Future” (1992)

Lata 80. dla kanadyjskiego wokalisty Leonarda Cohena były niesamowicie udaną dekadą. Wydał zaledwie dwa albumy, ale oba należą dziś do czołówki jego najważniejszych wydawnictw. “Various Positions” przyniosło przeboje “Dance Me to the End of Love” i nieśmiertelne “Hallelujah”. Zaś “I’m Your Man” było zaskakującym romansem z syntezatorami. Nic dziwnego, że każdy zadawał sobie pytanie, jaka będzie przyszłość wokalisty. Może właśnie stąd takie a nie inny tytuł jego następnego krążka.

Czytaj dalej #1170 Leonard Cohen “The Future” (1992)

#1168 Melanie C “Northern Star” (1999)

Ciężko polemizować ze stwierdzeniem, iż Spice Girls są jednym z najbardziej znaczących girlsbandów w historii muzyki. W latach 90. naprawdę nie miały sobie równych, a przyznać trzeba, iż konkurencja była wówczas spora, bo dekada ta obfitowała w wiele świetnych żeńskich formacji wokalnych. Po dwóch płytach dziewczyny postanowiły od siebie odpocząć, lecz część z nich nie potrafiła trzymać się z dala od śpiewania.

Czytaj dalej #1168 Melanie C “Northern Star” (1999)