#993 Leonard Cohen “Various Positions” (1984)

Na cztery lata zniknął słuchaczom z oczu Leonard Cohen. Kanadyjski wokalista i poeta zakończył trasę The Smokey Life Tour i postanowił zająć się życiem rodzinnym. Pojawiły się nawet plotki, iż wydany w 1979 roku album “Recent Songs” jest zwieńczeniem jego muzycznej kariery. Artysta powrócił nagle pod koniec 1984 roku. No i znów nie pasował do epoki.

Czytaj dalej #993 Leonard Cohen “Various Positions” (1984)

#992 The Murder Capital “When I Have Fears” (2019)

Chociaż Mark Ellis, brytyjski producent występujący pod pseudonimem Flood, przebierać mógłby w ofertach pracy od znanych i lubianych wykonawców (majstrował już przy nagraniach m.in. PJ Harvey, U2, Nick Cave and the Bad Seeds oraz Placebo), lubi zamykać się w studiu z nieoszlifowanymi artystami. W 2019 roku postanowił wspomóc irlandzką formację The Murder Capital. Właśnie ukazał się ich debiutancki album, “Whan I Have Fears”, i już teraz mogę wam zdradzić, że dawno Zielona Wyspa nie zaskoczyła takimi debiutantami.

Czytaj dalej #992 The Murder Capital “When I Have Fears” (2019)

#979 The Black Keys “Let’s Rock” (2019)

The mercy seat is waiting and I think my head is burning and in a way I’m yearning (…) and I’m not afraid to die śpiewał Nick Cave w latach 80., wcielając się w postać zbrodniarza skazanego na śmierć na krześle elektrycznym. Trzy dekady później podobna egzekucja zainspirowała duet The Black Keys. Na okładce jego dziewiątej studyjnej płyty widnieje elektryczne krzesło, a tytuł “Let’s Rock” jest niczym innym jak tylko ostatnimi słowami kryminalisty*, który przed rokiem skazany został na śmierć. Mrocznie? Kontrowersyjnie? Ani przez chwilę.

Czytaj dalej #979 The Black Keys “Let’s Rock” (2019)

#965 Rammstein “Rammstein” (2019)

Nie wydawali nowej muzyki przez dekadę, ale wystarczyła krótka zapowiedź powrotnego singla, by zdobiąca okładkę płyty zapałka przemieniła się w prawdziwy dynamit. To nie była iskierka. To był pożar. O Rammstein znów się mówiło, mówi i mówić będzie. Bo “Rammstein” (a według niektórych źródeł album w ogóle pozbawiony tytułu) jest nie tylko jedną z najlepszych cegiełek budujących dyskografię Niemców, ale i jedną z najmocniejszych tegorocznych premier.

Czytaj dalej #965 Rammstein “Rammstein” (2019)

#960 Bob Dylan “Blonde on Blonde” (1966)

W 1965 roku Bob Dylan zainicjował sporą rewolucję w swojej twórczości. Postanowił odejść od folkowych nagrań na rzecz grania bardziej rock&rollowego. Zebrał zespół i postanowił stworzyć rockową trylogię. Jej pierwszym elementem był album “Bringing It All Back Home”. Drugim zaś wydany parę miesięcy później “Highway 61 Revisited”. Całość wieńczy “Blonde on Blonde”, które przysporzyło muzykowi najwięcej trudności.

Czytaj dalej #960 Bob Dylan “Blonde on Blonde” (1966)

#958 David Bowie “Aladdin Sane” (1973)

Jest druga połowa 1972 roku. Brytyjski wokalista David Bowie jest już ważnym graczem na europejskiej scenie, a jego ostatnie albumy “Hunky Dory” i (a może raczej przede wszystkim) “The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars” cieszą się sporym uznaniem. Na drugim z nich artysta przedstawił swoje alter ego, Ziggy’ego Stardusta, przybysza z odległej galaktyki. We wrześniu Bowie zabrał Ziggy’ego do Ameryki. I zainspirowany tym miejscem napisał nowy rozdział swojej kariery.

Czytaj dalej #958 David Bowie “Aladdin Sane” (1973)

#944 Hozier “Wasteland, Baby!” (2019)

Tegoroczny mini album jest rewelacyjnym powrotem i zapowiedzią czegoś naprawdę pięknego i porywającego – pisałam w zakończeniu recenzji epki, którą irlandzki wokalista Hozier oddał w nasze ręce w drugiej połowie 2018 roku. Za nią, na początku marca, przyszła nowa studyjna płyta artysty, “Wasteland, Baby!”. Moje oczekiwania były spore, bo sam Hozier już pierwszym albumem zawiesił sobie wysoko poprzeczkę. Długi czas oczekiwania na następcę imiennego dzieła tylko tę ekscytację zwiększał.

Czytaj dalej #944 Hozier “Wasteland, Baby!” (2019)