
Janette King, wokalistka o karibsko-kanadyjskich korzeniach, w swoim CV zawrzeć może także informacje o tym, że jest producentką, multiinstrumentalistką oraz DJ-ką. Zainteresowanie muzyką przejęła od swoich rodziców, którzy dbali, by dom wypełniały dźwięki reggae, surf rocka i rhythm’and’bluesa. Ona jednak upodobała sobie elektronikę i początkowo to właśnie na niej opierała swoje brzmienie. Później dodała do tego czarne rytmy, a na wydanej w 2021 roku debiutanckiej płycie “What We Lost” prezentuje mieszankę r&b, neo soulu i klubowych klimatów.
W dźwiękowy nastrój wydawnictwa wprowadza oparte na wyrazistym bicie “Airplane”, które jest przebojowym, ale niespecjalnie euforycznym wstępem. Do wspólnej zabawy na parkiecie zapraszają także takie kawałki jak klubowe, flirtujące z UK garage “What We Lost”; tropikalne, wakacyjne “Right Here” czy nowoczesne “Mirror”. Także i sama końcówka płyty zostawia nas w delikatnie kołyszącym nastroju. Minimalistyczne syntezatory i pulsujące deep-house’owe brzmienie tworzą “Ooh Yeah”, podczas gdy “Found a Way” pogrywa sobie z housem i downtempo. Mi jednak Janette bardziej podoba się w piosenkach, którymi mocniej dotyka r&b i neo soulu. Lubię, gdy całymi garściami czerpie z tego, co zostawiły nam lata 90. (leniwe “You Don’t Love Me”; oparte na miarowym, lekko hip hopowym bicie “Change” o ciekawych gitarowych wstawkach). Nieźle prezentują się ciepłe, funkujące “Mars” o lekko kosmicznej atmosferze; neo soulowe “Unconditional” czy bounce’ujące “Cool Me Down”. Jedynie “Caught in Smoke” zdarza mi się pomijać – utwór jest dość chaotyczny, a sama King ze swoim onirycznym wokalem zdaje się walczyć o uwagę z mocniejszymi dźwiękami.
Znacie tu uczucie, gdy dodajecie do biblioteczki w ulubionych serwisie streamingowym płyty, a potem dodajecie ich więcej i więcej i w efekcie leżą, kurzą się i czekają cierpliwie na odkrycie? U mnie jedną z nich było właśnie “What We Lost” Janette King, po które sięgnęłam cztery lata po premierze. Przez ten czas artystka nie dorobiła się zbyt dużej publiki, ale warto poświęcić jej te kilkadziesiąt minut. Tym bardziej, że to ładnie zrealizowany debiut. Artystka porusza sporo cięższych tematów, jednak dzięki wokalnej lekkości i spójnym melodiom obcowanie z jej krążkiem nie należy do trudnych. “What We Lost“ jest dojrzałym projektem, który w fajny sposób równoważy taneczny feeling i melancholię.
Warto: You Don’t Love Me & Change