
Kiedy Jade Thirlwall ogłosiła, że rozpoczyna solową karierę, nie przypuszczałam, że będę tak niecierpliwie czekać na jej debiutancki album. Związana przez wiele lat z Little Mix artystka była częścią jednego z najważniejszych girlsbandów współczesnej muzyki pop, lecz jej potencjał, jak widzimy teraz, wykraczał poza ramy tej dość przeciętnej grupy. Po wypuszczeniu kilku piosenek, które podsycały apetyt na długogrający materiał, nadszedł czas na “That’s Showbiz Baby!” – płytę, którą Jade chce nam udowodnić, że świetne single nie były wypadkiem przy pracy, ale normą.
Na pierwszy ogień idzie utwór, od którego wszystko się zaczęło. Traktujące o cieniach przemysłu muzycznego “Angel of My Dreams” zaskakuje, bo wyłamuje się z ram radiowego popu. Ten zastąpiony został popem o elektronicznym, electroclashowym, teatralnym wydźwięku. Wciąż robi to ogromne wrażenie i stawia “Angel of My Dreams” na pozycji najlepszej piosenki na albumie. A konkurencja jest mocna. Dość wspomnieć charakterny, intensywny elektropopowy numer “IT Girl”; klubowo-rhythm’and’bluesowe “Midnight Cowboy” czy ejtisowe “Unconditional”. Nie mogę uwolnić się i od takich nagrań jak ekstrawaganckie, basowe “Headache”; klimatyczna, rozkwitająca ballada “Natural at Disaster” o elektronicznych wstawkach i chórkach, czy w końcu smacznego disco “Before You Break My Heart”, w które wpleciono fragmenty “Stop! In the Name of Love” – jednak zamiast The Supremes słyszymy tu kilkuletnią Jade, która dziś spełnia swoje marzenia o byciu piosenkarką.
Reszta kompozycji zawartych na “That’s Showbiz Baby!” także trzyma poziom, choć nie opanowały tak mojego umysłu co wspomniane w poprzednim akapicie tracki. Swoją wizję elektronicznego popu Brytyjka spełnia w utrzymanym w średnim tempie “FUFN (Fuck You For Now)”, melodyjnym “Self Saboteur” czy eksperymentalnym, futurystycznym “Glitch”. Po synth pop sięga w “Plastic Box” i “Lip Service”, zaś w “Fantasy” pisze swoją własną zmysłową opowieść w oldskulowych disco barwach. Na sam koniec zaprasza nas na “Silent Disco” – nie jest to taniec, lecz zanurzenie się w bardziej refleksyjnych brzmieniach i jednocześnie zwieńczenie jej popowego spektaklu.
“That’s Showbiz Baby!” jest debiutem, który nie tylko udowadnia, że Jade potrafi samodzielnie utrzymać uwagę słuchacza, ale też stawia ją kilka półek wyżej od tego, co robiła w czasach Little Mix. Tam była częścią świetnie naoliwionej popowej maszyny, podczas gdy tutaj jest twórczynią własnego świata. To płyta odważna, momentami eksperymentalna, a jednocześnie pełna refrenów, które zostają w głowie i brzmią jak gotowe przeboje. W 2025 roku, kiedy pop coraz częściej powiela te same schematy, Jade proponuje coś świeżego – widowisko, które łączy przebojowość z emocjonalną szczerością i teatralną odwagą. Kapitalny popowy debiut.
Warto: Angel of My Dreams & Before You Break My Heart & Midnight Cowboy & Headache