
Poznański Next Fest jest trochę niczym muzyczne laboratorium, w którym zabawić się możemy w odkrywcę nowego muzycznego talentu. W tym roku line up wydarzenia znów kusi nieoczywistościami, więc zamiast biec za najgłośniejszymi nazwami, warto skręcić tam, gdzie dopiero zaczyna się robić ciekawie. Przedstawiam kilku artystów, którzy wpadli mi w ucho w 2026 roku.
Ambre Ciel. Kanadyjka, która brzmi jakby trochę wymknęła się z czasu. Jej chamber pop ma w sobie coś szlachetnego i miękkiego niczym stare nagrania znalezione przypadkiem na winylu. Nie próbuje być tu i teraz budując raczej własny świat, w którym łatwo się zanurzyć i na chwilę zapomnieć o reszcie festiwalu. (16.04, Dragon Social Club)
Weronika Drybs, Agata Radziszewska. Dwie artystki, które aż proszą się o wspólny kontekst. Weronika Drybs to na razie bardziej obietnica niż pełna historia. W serwisie Spotify znajdziemy zaledwie dwa utwory, ale już mamy wyraźny kierunek – jesienny, lekko przygaszony sad girl pop. Agata Radziszewska z kolei idzie krok dalej – jej bedroom pop jest bardziej komunikatywny i radiowy. Brzmi trochę jak polska odpowiedź na Taylor Swift, ale taka, która faktycznie ma nam coś ciekawego do przekazania. (Weronika: 17.04, w_sercu; Agata: 16.04, Lokum Stonewall)
Midnight Swimmers. Świeżutki towar z Wysp Brytyjskich, który wybrał dla siebie czeską Pragę. Być może do Poznania przywiozą pierwsze zapowiedzi debiutanckiej płyty, która – wnioskując po tym, co już otrzymaliśmy do odsłuchu – połączy indie rockową dynamikę z melancholijnym, ambientowym tłem, na którym wybrzmiewają emocjonalne wokale. (16.04, Barock)
Babyhats. Zespół, który wymyka się prostym etykietom. Gitary grają tu pierwsze skrzypce, ale nie w sposób, który da się łatwo przypisać do jednej sceny czy nurtu. Jest w tym coś świeżego, trochę niepokornego, jakby muzyka powstawała bardziej z potrzeby niż kalkulacji. (17.04, Blue Note)
The Ferrules. Post-rock z bagażem doświadczeń – i to słychać. Startują na Next Fest z pozycji zespołu, który ma już za sobą album (“Pusty dom” z 2025 roku), więc zamiast szukać tożsamości, skupiają się na rozwijaniu własnego języka. (16.04, Pod Minogą)
Zofia Justyńska. Alternatywny pop, który potrafi zostawić lekki dyskomfort. Nie chodzi tu o szokowanie, raczej o subtelne momenty – czy to w tekstach, nastroju, czy w sposobie prowadzenia melodii. Klimatyczna, momentami niepokojąca, ale właśnie przez to przyciągająca. (18.04, Blue Note)
Natalia Muianga. Jeśli ktoś wciąż ma wątpliwości, czy w Polsce jest miejsce na muzykę soul, Natalia Muianga jest najlepszą odpowiedzią. Weteranka telewizyjnych programów, która zamiast zniknąć po kilku występach, konsekwentnie buduje swoją muzyczną tożsamość. Jej koncert może być jednym z tych bardziej klasycznych doświadczeń festiwalu. (17.04, Blue Note)
Rozsa. Przyjeżdża z Wysp Brytyjskich i przywozi coś, czego u nas wciąż jest za mało – swobodny miks r&b i neo soulu. To ten rodzaj brzmienia, który na Zachodzie (szczególnie UK) jest codziennością, a u nas wciąż brzmi jak powiew świeżości. Tym bardziej warto zobaczyć ją na żywo. Takie momenty nie zdarzają się często. (18.04, Lokum Stonewall)
Jules War. Węgrzy nie kojarzą mi się kompletnie z żadną muzyką, więc z zaciekawieniem zerknęłam na formację Jules War, która w 2024 roku wydała album “The Greatest Climber on Earth”. I gdybym nie znała narodowości formacji, obstawiałabym, iż przybyli do Poznania aż ze Stanów. A to wszystko dzięki klimatycznej mieszance americany, indie i dream popu. Mój tegoroczny must seen. (17.04, The Dubliner Irish Pub)
Next Fest co edycję pokazuje, że nie jest wyłącznie przystankiem dla świeżych debiutów, lecz także miejscem spotkania artystów, którzy od lat konsekwentnie budują swoją pozycję na polskiej scenie. W programie obok nowych nazwisk pojawiają się twórcy dobrze znani publiczności: od elektroniczno-popowej wrażliwości xxanaxx, przez pulsującą elektronikę i klubową energię Bass Astral, po pop-rockową pewność siebie Ewy Farnej. Swoje miejsce odnajdują tu również wykonawcy o zupełnie innych muzycznych temperamentach, tacy jak rockowo-bluesowy John Porter, ekspresyjna, alternatywna Karolina Czarnecka czy Natalia Szroeder, która z lekkością łączy pop z bardziej nastrojowymi brzmieniami. Nie brakuje także reprezentantów sceny hip hopowej i szeroko rozumianej muzyki miejskiej: Peja i Slums Attack przypominają o korzeniach polskiego rapu, Vito Bambino wnosi soulową lekkość i popową melodyjność, a Wojciech Baranowski (znany wcześniej jako Baranovski) dokłada do tego emocjonalny, gitarowy pop. Dzięki takiemu zestawieniu Next Fest staje się nie tylko prezentacją nowych talentów, ale też przekrojem artystów, którzy od kilku lat kształtują brzmienie współczesnej muzyki w naszym kraju.