RECENZJA: Wolf Alice “My Love Is Cool” (2015) (#1696)

Grupa Wolf Alice założona została w 2010 roku przez Ellie Rowsell i Joffa Oddiego. Początkowo funkcjonowali jako folkowy duet, a dopiero później – już po dołączeniu basisty Theo Ellisa oraz perkusisty Joela Ameya – postanowili skręcić w stronę indie rocka, shoegaze’u i grunge’u. Wydawali pojedyncze single, skromne epki i powoli zdobywali uwagę brytyjskiej prasy muzycznej, wypracowując reputację jednego z najbardziej obiecujących młodych gitarowych zespołów z Wysp Brytyjskich. W 2015 roku doczekali się płytowego debiutu, “My Love Is Cool”.

Otwarcie albumu jest jednak nietypowe. Zamiast głośnych dźwięków – senne gitary, delikatne wokale i klimatyczne dream popowe granie. Piosenka “Turn to Dust” jest tak hipnotyczna, że z miejsca stała się jedną z moich ulubionych propozycji Wolf Alice. Graniem z podobnej, choć nieco mroczniejszej bajki jest filmowe, shoegaze’owo-alt popowe “Silk” oraz psychodeliczne, eksperymentujące z elektroniką “Soapy Water”. Alt rockowe brzmienia subtelnie podbijane elektroniką mrugają do nas i z “The Wonderwhy” – epickiego zakończenia wydawnictwa. Niespieszne melodie budują indie rockowe “Bros” – nagranie o nostalgicznym, letnim kolorycie. Przy lekkim “Freazy” nie trudno poruszać nóżką. Piosenką sprawiającą wrażenie wyciszającej jest folkowe, surowe “Swallowtail”, w którym Ellie oddaje głos perkusiście. Końcówka numeru podkręca jednak głośność. Żywiołowych momentów więc na “My Love Is Cool” nie brakuje, a inspiracje grunge’ową stylistyką słychać w dusznym “Your Loves Whore”, kakofonicznym “Lisbon” czy garażowym “Fluffy”. Punk rock do głosu dochodzi w garażowym, konkretnym “You’re a Germ”, podczas gdy pełne zadziornych wokali “Giant Peach” spodobać się może miłośnikom stoner rocka.

Krążek “My Love Is Cool” przedstawia nam Wolf Alice jako zespół, który już na debiucie potrafił swobodnie poruszać się między skrajnościami. Obok utworów delikatnych i niemal sennych pojawiają się te pełne hałasu i brudu. Całość, mimo tej różnorodności, nie sprawia jednak wrażenia przypadkowej. To album, który nie jest idealnie wygładzony i uporządkowany, ale właśnie dzięki temu zachowuje swój charakter. Podoba mi się to, iż Wolf Alice prezentując paletę różnych dźwięków (od punk rocka przez indie po shoegaze – a to tylko wierzchołek góry lodowej) wymykali się zamknięcia w jednej szufladce. Są grupą, która dobrze czuje się zarówno w czymś melancholijnym, jak i chaotycznym.

Warto: Turn to DustSwallowtail

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *