RECENZJA: Hannah Storm “It Will Never Be The Right Time” (2026) (#1697)

Hannah Storm, norweska wokalistka, przez ostatnie kilka lat rozwijała swoją karierę stopniowo budując wokół swej twórczości atmosferę intymności. Artystka, początkowo związana z Oslo, przeniosła się w 2021 roku po podpisaniu kontraktu z Made Management do Bergen. Decyzja ta przyspieszyła jej muzyczny rozwój i pozwoliła na współpracę z producentami mającymi na koncie kształtowanie brzmienia m.in. Sigrid i Aurory. Po latach nagrywania pojedynczych singli Hannah gotowa była na płytowy debiut. Nawet, jeśli twierdziła – idąc tropem jego tytułu – że nigdy nie będzie odpowiedniego czasu.

Wybijające się na pierwszy plan dźwięki pianina zawładnęły indie popową, wyrazistą balladą “Then You Look At Me”, którą Storm próbuje przekonać słuchaczy, że warto zagłębić się dalej w jej pierwsze długogrające dzieło. To piosenka na swój sposób porywająca i opakowana w wiele efektów, choć mi najbardziej podobają się te momenty, gdy Norweżka brzmi najdelikatniej. Kolejny numer, retro popowe, rozmarzone “Loverboy”, sprawia wrażenie utworu podebranego Lanie Del Rey. Z amerykańską artystką kojarzą mi się także ciemniejsze, niepokojące “Black Dog” oraz eleganckie, filmowe “Give You My Mind:. Sentymentalna ballada “Special” o orkiestrowym aranżu i emocjonalnym wykonaniu pasowałaby do Olivii Rodrigo. Szczególnie, że tekst kompozycji wpisuje się w jej sad girl estetykę (Is it simply that I was not what you wanted? When I thought I was special I think I got that wrong). Pop o retro wydźwięku przeistaczający się w porywający numer otrzymujemy w “Back to You”, podczas gdy smyczkowe “Stranger” jest piosenką baśniową, ale nie w tym słodkim, disney’owskim wydaniu. Z drugiej zaś strony Hannah lubi pośpiewać w skromniejszym towarzystwie. Serwuje nam więc folkowe “Remember Me” i “Left My Love”. Nie brakuje też u niej mocniejszych akcentów – “Talk About It” to smaczny alt pop o gitarowej energii. Przebojowo wypada i nocny, wielkomiejski pop “Taxi”.

Debiut Hannah Storm może i nie wywołuje, mimo nazwiska norweskiej artystki, wielkiej burzy, ale wcale też nie musi. “It Will Never Be The Right Time” działa po cichu i powoli buduje swoją pozycję w gronie tych płyt wydanych w 2026 roku, do których najchętniej wracałam w ostatnim czasie. Album przypadł mi do gustu przez wzgląd na swoją różnorodność. Hannah przez cały czas pozostaje blisko alternatywnego popu, ale potrafi skręcić zarówno w bardziej gitarowe, intensywniejsze momenty, jak i w vintage’owe, niemal nostalgiczne brzmienia. Dzięki temu płyta nie stoi w miejscu i mimo swojej spokojnej natury ciągle potrafi czymś zaskoczyć. Największą siłą tego debiutu wydaje się jednak to, że nie próbuje na siłę krzyczeć o uwagę. I może właśnie dlatego tak łatwo do niego wracać.

Warto: Black DogLoverboy

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *