#1141 No Doubt “Return of Saturn” (2000)

Podczas prac nad “Return of Saturn” – czwartym studyjnym albumem amerykańskiej formacji No Doubt – Gwen Stefani była dobiegającą trzydziestki kobietą, która zastanawiała się, czego właściwie oczekuje od swojego życia. Przez ponad dwa lata objeżdżała z chłopakami świat, a płyta “Tragic Kingdom” i pochodzące z niej single nie schodziły z list przebojów. Artystka była na topie, ale czegoś jej zaczęło brakować. I właśnie o tym jest wydany w 2000 roku krążek.

Czytaj dalej #1141 No Doubt “Return of Saturn” (2000)

#1136 Mazzy Star “She Hangs Brightly” (1990)

Tęskna, powolna melodia. Przepełnione nie tylko spokojem, ale i smutkiem wokale. Utwór “Fade Into You” Mazzy Star stał się nieoczekiwanym przebojem pierwszej połowy lat 90. Żadna późniejsza kompozycja formacji nie powtórzyła tego komercyjnego sukcesu. Mało kto też wcześniej słyszał o amerykańskim zespole. Ten pojawił się na scenie w 1990 roku przynosząc album “She Hangs Brightly”. Przez trzy dekady przewinęła się masa debiutanckich płyt, ale ta jest jedną z najsilniej mnie przyciągających.

Czytaj dalej #1136 Mazzy Star “She Hangs Brightly” (1990)

#1133 Woodkid “S16” (2020)

Francuski reżyser Yoann Lemoine pełnometrażowych obrazów na koncie wprawdzie jeszcze nie ma, ale w swoim portfolio widzimy wiele innych projektów. Jego filmami zdają się być albumy, które sporadycznie nagrywa. Przed siedmioma laty dostaliśmy mroczną baśń fantasy o chłopcu wchodzącym w dorosłość. Na jego nowej płycie mniej jest autobiograficznych elementów. To raczej muzyczny film sci fi, którego bohaterem zdaje się być każdy z nas.

Czytaj dalej #1133 Woodkid “S16” (2020)

#1129 The National “Boxer” (2007)

“Sad Songs for Dirty Lovers” tylko lekko rozruszało publiczność. Mocniej do przodu amerykańska indie rockowa grupa The National wystrzeliła za sprawą “Alligator”. Dwa lata później album “Boxer” wydawała już z pozycji zespołu, wobec którego ma się pewne wysokie oczekiwania. Formacja nie tylko je przeskoczyła, ale i weszła na ścieżkę brzmienia, które w ich wykonaniu podoba mi się najbardziej.

Czytaj dalej #1129 The National “Boxer” (2007)

#1128 Jehnny Beth “To Love Is to Live” (2020)

Niemalże dekadę temu czwórka dziewczyn zamieszkujących Londyn postanowiła zrobić muzyczną karierę. Zaczęły działać pod nazwą Savages, a wydana przez nie debiutancka płyta “Silence Yourself” była sporym kulturalnym wydarzeniem 2013 roku. Ja grupę polubiłam trzy lata później za sprawą albumu “Adore Life”. I gdy wypatrywać zaczęłam jego następcy, członkinie formacji postanowiły pójść własnymi ścieżkami.

Czytaj dalej #1128 Jehnny Beth “To Love Is to Live” (2020)

#1124 Honey Gentry “H.G.” (2020)

Nie wiem, na ile cała płyta z taką muzyką potrafiłaby się obronić, pisałam w recenzji epki “Dreamlover” brytyjskiej wokalistki Honey Gentry. Mam już okazję się o tym przekonać, gdyż artystka zaprezentowała nam właśnie swój debiutancki longplay. Składające się z dziewięciu nagrań (dających łącznie niecałe półgodziny muzyki) wydawnictwo zostało przez Brytyjkę napisane, zaśpiewane i wyprodukowane. Słowem – DIY w najlepszym wydaniu.

Czytaj dalej #1124 Honey Gentry “H.G.” (2020)

#1119 Klô Pelgag “Notre-Dame-des-Sept-Douleurs” (2020)

Niedawna fascynacja projektami z francuskiej sceny muzycznej zaprowadziła mnie do Chloé Pelletier-Gagnon – pochodzącej z francuskojęzycznej części Kanady wokalistki legitymującej się pseudonimem Klô Pelgag. Skutecznie przyciągnęła mnie do niej okładka, która wygląda jak żarcik malarza tworzącego co najmniej dwa wieki temu. Lubię, gdy sztuka przecina się z muzyką, a na “Notre-Dame-des-Sept-Douleurs” to spotkanie daje naprawdę niezły efekt. Może nie spektakularny, ale na pewno intrygujący.

Czytaj dalej #1119 Klô Pelgag “Notre-Dame-des-Sept-Douleurs” (2020)