ZOOM NA… The Weeknd

The Weeknd – a właściwie Abel Tesfaye – przeszedł drogę od mrocznych nagrań wrzucanych do sieci aż do statusu jednego z największych artystów współczesnej muzyki pop. Jego twórczość od lat balansuje między melancholią a radiowym brzmieniem, a każdy kolejny etap kariery przynosił utwory, które z łatwością zdobywały listy przebojów. Poniżej przypominam o dziesięciu kompozycjach, które po latach wciąż się pamięta i których wciąż się słucha.

Wicked Games (2012)

“Wicked Games” jest debiutanckim singlem The Weeknd, który rozpoczął jego drogę od undergroundu do światowej sławy wokalisty. Utwór pierwotnie pojawił się na jego debiutanckim mixtapie “House of Balloons”, a następnie został wydany jako singiel z kompilacji “Trilogy” w 2012 roku. “Wicked Games” dotarło do 53. miejsca na liście Billboard Hot 100, będąc pierwszym przebiciem się artysty do mainstreamowych list przebojów. Mroczne, nowoczesne brzmienie r&b wykreowane przez The Weeknd stało się gruntem pod popularny chwilę później gatunek PBR&B.

Earned It (2014)

Jeśli utwór “Wicked Games” zawojował serca amerykańskich słuchaczy, tak utworem “Earned It” The Weeknd sięgnął po sympatię reszty globu. Piosenka dotarła do 3. miejsca na liście Billboard Hot 100, a jej sprzedaż przekroczyła obecnie 10 milionów kopii. Kompozycja powstała z myślą o filmie “50 twarzy Grey’a”, więc nie dziwi, że teledysk do niej wyreżyserowała jego reżyserka, Sam Taylor-Johnson, a małą rolę zagrała Dakota Johnson. “Earned It” nominowane zostało do Grammy w trzech kategoriach, a zdobyło statuetkę w Best R&B Performance pokonując m.in. “Rise Up” Andry Day.

The Hills (2015)

Wielki sukces singla “Earned It” sprawił, że w 2015 roku swój nowy album, “Beauty Behind the Madness”, Kanadyjczyk zapowiadał z pozycji jednego z najpopularniejszych współczesnych wykonawców na świecie. Jego nową erę zwiastował singiel “The Hills” – kawałek zawieszony między mrocznym, minimalistycznym brzmieniem początkowych mixtapów The Weeknd, a bardziej mainstreamową mieszanką popu i r&b. Piosenka jest jednym z jego największych hitów (ponad 2 miliardy odsłuchań w serwisie Spotify) spędzając sześć tygodni na szczycie Billboard Hot 100.

Can’t Feel My Face (2015)

“Can’t Feel My Face” The Weeknd to jeden z tych singli, które w połowie lat 2010. zdefiniowały popowe brzmienie epoki, łącząc mroczny klimat r&b z bezbłędnie chwytliwym refrenem. Utwór był ogromnym hitem radiowym i streamingowym, wchodząc na szczyty list przebojów na całym świecie i otwierając artyście drzwi do mainstreamu na niespotykaną wcześniej skalę. Kompozycja miała szansę zgarnąć Grammy w kategorii Record of the Year, lecz lepsi okazali się być Mark Ronson i Bruno Mars z przebojem “Uptown Funk”.

Starboy (2016)

Nie zdążył opaść kurz po premierze “Beauty Behind the Madness”, a The Weeknd już miał gotowy kolejny krążek pełen potencjalnych przebojów. W nową erę artysta wjechał jako “Starboy”. Singiel nagrany wraz z francuskim elektronicznym duetem Daft Punk szybko stał się hitem wskakując na 1. miejsca list przebojów w wielu krajach świata. Sama piosenka jest drugim najczęściej odtwarzanym utworem Kanadyjczyka w serwisie Spotify (przeszło 4 miliardy streamów!). Tytułowy starboy jest alter ego stworzonym przez wokalistę, który tak o nim mówi: to postać bardziej przechwalająca się, niż ta, którą każdy z nas nosi w sobie.

I Feel It Coming (2016)

Może nie jest to zbyt powszechna opinia, ale dla mnie singiel “I Feel It Coming” przebija “Starboy” zarówno pod względem warstwy tekstowej (The Weeknd przekonuje, że nikt nie musi bać się ponownie zakochać), jak i elektro-funkowej aranżacji, za którą ponownie odpowiedzialny jest duet Daft Punk. Być może to właśnie ich obecność sprawiła, że kawałek stał się wielkim przebojem we Francji. W USA dotarł do 4. miejsca na Billboard Hot 100. 

Die For You (2017)

Piosenka, która zyskała drugą młodość. Utwór, który przekonał się, ile znaczą media społecznościowe i dobry remix. Kilka lat po swojej premierze nagranie promujące album “Starboy” doczekało się remixu z udziałem działającej na słuchaczy jak magnes Ariany Grande. Przeróbka ta wspięła się nawet na pierwsze miejsce Billboard Hot 100, podczas gdy zwykła wersja kompozycji zatrzymała się na pozycji szóstej. Ciekawostką jest fakt, iż sam Abel przyznał jakoby “Die For You” było jedną z najtrudniejszych piosenek do napisania na album i zostało przez to ukończone bardzo późno, bo tuż przed premierą płyty.

Call Out My Name (2018)

Myślałam, iż epka “My Dear Melancholy,” z 2018 roku doczeka się ciągu dalszego, lecz sam The Weeknd przyznał, że miała być po prostu czymś w rodzaju emocjonalnego oczyszczenia po rozstaniach i trudnym okresie. Została nam więc garść naprawdę niezłych piosenek z “Call Out My Name” na czele. Utwór utrzymany jest w klimacie mrocznego r&b i opowiada o niespełnionej miłości. Wielu fanów interpretowało utwór jako nawiązanie do związku z Seleną Gomez. Singiel dotarł do 4. miejsca w USA. 

Blinding Lights (2019)

“Blinding Lights” stało się jednym z największych przebojów XXI wieku oraz signature song samego The Weeknda. Piosenka wydana została pod koniec 2019 roku jako singiel promujący album After Hours”. Utwór łączy synth pop, new wave i brzmienia inspirowane latami 80. Choć piosenka brzmi energicznie i tanecznie, jej przesłanie jest znacznie bardziej melancholijne. W 2021 roku kawałek został uznany przez magazyn “Billboard” za największy hit w historii listy Billboard Hot 100, a liczba jego streamów w serwisie Spotify dawno przekroczyła 5 miliardów.

Save Your Tears (2020)

“Blinding Lights” może i jest największym przebojem z ery “After Hours”, lecz ja dużo chętniej wracam do “Save Your Tears” – zarówno w oryginale jak i remixie z, a jakże, Arianą Grande. Ponownie mamy tu ukłon w stronę przebojowych lat 80. Ten synthpopowy hit skrywa jednak smutną, emocjonalną historię. The Weeknd wciela się tu w postać mężczyzny, który zranił swoją partnerkę i wyraża z tego powodu skruchę. W 2021 roku klip do kompozycji miał szansę na statuetkę w kategorii Video of the Year, lecz Abel musiał uznać wyższość “Montero (Call Me By Your Name)” Lil Nas X.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *