#915 Sasha Sloan “Sad Girl” (EP) (2018)

O amerykańskiej wokalistce Sashy Sloan wiadomo niewiele. Skąd dokładnie pochodzi? Ile ma lat? Jak zaczęła się jej przygoda z muzyką? Po raz pierwszy pojawiła się w 2015 roku na singlu DJ’a Kaskade. Potem zajęła się pisaniem tekstów, które następnie trafiały do takich sław jak John Legend, Charli XCX, Camila Cabello, Tinashe i Kygo. Rok temu postawiła zapragnęła robić coś na własne nazwisko. W tym wydała debiutancką epkę “Sad Girl”.

Nie lubiłam za bardzo muzyki pop, przyznała w jednym z wywiadów Sasha. Gatunek ten upomniał się o nią jednak bardzo szybko, chociaż artyści, z którymi współpracowała, stanowią różnorodną grupę. Na wiele eksperymentów Sloan pozwolić sobie na debiutanckim mini albumie “Sad Girl” nie mogła, gdyż dołączyła do rodziny potężnego labelu, jakim jest RCA. W efekcie jej projekt pełen jest utrzymanych w podobnym tonie, nieraz muśniętych elektroniką wyciszających piosenek.

Z tego niedużego zbioru najbardziej ujęło mnie nagranie “Normal”. Niespieszny bit tworzy smutny, choć zachęcający do pobujania się kawałek. Nie jest to moja muzyczna bajka, ale przyznam, że tekst utworu jest niesamowity i skłaniający mnie do refleksji. Sasha śpiewa bowiem o tym, że próbuje dostosować się do, jej zdaniem, normalnych ludzi. W efekcie dużo pije i imprezuje (got my glass up in the air and I act like I don’t care; I should go, it’s getting late but I’ma keep on dancing ’till I feel okay). Do podobnych kompozycji (czyli tych z serii “tańczymy ze smutną miną”) należą wzbogacone ciekawym hookiem “Hurt”; oszczędne, chwilami tylko mocniej akcentujące klubowy bit “Ready Yet”; oraz wykonywane przez artystkę łamiącym się głosem “Runaway”. Pozostałą część zajmują kompozycje bardziej klasyczne, skupiające się na żywych instrumentach.  Elegancko wypada oparte na grze pianina i smyczków “Fall”, lecz mi  bardziej podoba się ta akustyczna, folkowa Sasha z zamykającego epkę nagrania “Here”. Interesujące rzeczy dzieją się w tej piosence na poziomie wokalu. Momentami Amerykanka brzmi dość… kosmicznie.

Sasha Sloan wydaje się być postacią z totalnego popowego undergroundu. Tymczasem jej kompozycje w serwisach streamingowych odtworzone już zostały miliony razy. Niezły wynik jak na wokalistkę, która dotąd udzielała się rzadko, która nie jest mistrzynią autopromocji, i której bliżej do wizerunku “dziewczyny z sąsiedztwa” aniżeli gwiazdy pop z prawdziwego wrażenia jednym gestem porywającej tłumy. Twórczość Sloan jest jednak odpowiednią propozycją dla osób zmęczonych krzykliwymi, przeprodukowanymi hitami. Mnie jednak bardziej niż sama muzyka ujęła warstwa liryczna. Nieraz mam w sobie sporo z tej sad girl. A Sasha Sloan ma spory talent do przenoszenia myśli na papier. Nowa Sia?

Warto: Normal & Here

4 odpowiedzi do “#915 Sasha Sloan “Sad Girl” (EP) (2018)”

  1. Nie przepadam jakoś specjalnie za Sashą. Strasznie lubię kawałki właśnie typu tańczymy ze smutną miną, jak to ładnie ujęłaś, ale chyba tutaj najlepiej mi się sprawdza Robyn. EPka Sashy nie jest zła, jest miła w odsłuchu, ale dla mnie to niestety tylko tyle, bo pomimo starań, nic nie wpadło mi w ucho na dłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *