RECENZJA: Natalie Bergman “My Home Is Not In This World” (2025) (#1614)

Debiutancka płyta amerykańskiej wokalistki Natalie Bergman, “Mercy”, narodził się z żalu po stracie bliskiej osoby. Album ten był intymny i medytacyjny, a jego stylistyka osadzona została w gospelowej modlitwie i folk-popowym minimalizmie. Miała być to muzyka wyciszająca. Cztery lata później Bergman gotowa jest na swój powrót, porzucając nie tylko skromne aranżacje na rzecz tych bogatszych, ale i robiąc zwrot w kierunku jaśniejszych, lżejszych tematów.

Rozpoczęcie albumu “My Home Is Not in This World” osadzone jest jednak w bardzo nostalgiczno-melancholijnym tonie. Kompozycja “Lonely Road” zabiera nas do lat 60. będąc osadzonym w retro-girlsbandowym klimacie utworem. W swoją country girl era Natalie wkracza w westernowym “Gunslinger”, by za chwilę wyciągnąć nas na parkiet przy dźwiękach funkującego “Dance”. Niesamowicie podobają mi się jej podszyte lekkim efektem echo wokale. Uroczo wybrzmiewa harmonijne “You Can Have Me”. Przyjemnie kołysze analogowe “My Home Is Not in This World”. W niektórych piosenek pozwala sobie na śmiałe podrabianie stylistyki wytwórni Motown i retro popu, zachwycając w stawiającym na bogate instrumentarium “Looking For You” czy radosnym “I’ll Be Your Number One”. Czasem wraca do country i folku (“Stop, Please Don’t Go”, “Song For Arthur”), a nawet gospel (“Changes”, “California” – w kawałku tym brzmi niemalże jak Lana Del Rey).

Natalie Bergman swoją autentycznością i szczerością kupiła mnie już na debiutanckim, zrodzonym z bólu albumie “Mercy”. Cztery lata później odkrywam w jej muzyce więcej dźwiękowych barw – od country przez vintage’owy pop po gospel. “My Home Is Not In This World” to dojrzałe, przemyślane i stylistycznie bogatsze dzieło, które ukazuje rozwój Natalie jako wokalistki, tekściarki i kompozytorki. Bergman nie porzuca swojej duchowości, ale nadaje jej nowe, jaśniejsze barwy. Dawno już nie miałam do czynienia z tak ładną współczesną płytą bazującą na tym, czego słuchało się kilka dekad temu.

Warto: DanceLooking For You

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Jeden komentarz do “RECENZJA: Natalie Bergman “My Home Is Not In This World” (2025) (#1614)”

Odpowiedz na „SzafiraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *