RECENZJA: Kirby “Miss Black America” (2025) (#1630)

Po pisaniu piosenek dla m.in. Rihanny, Ariany Grande, Christiny Aguilery i Brandy amerykańska tekściarka Kirby Lauryen stwierdziła, że pora zaśpiewać własne słowa pod swoim prawdziwym imieniem. Zadebiutowała w 2020 roku albumem “Sis. He Wasn’t the One”, lecz to tegoroczna “Miss Black America” skuteczniej przyciąga uwagę. Wychowana pomiędzy Memphis a Mississippi artystka chce, by jej dzieło było powrotem do korzeni, świadectwem dziedzictwa oraz hołdem dla przeszłości.

Rozpoczęcie albumu “Miss Black America” brzmi niemalże jak zaproszenie do wspólnej modlitwy. “When You Coming Home” to wokalne harmonie i delikatne śpiewy podparte delikatną gitarą czy pianinem. Jest to intro magiczne, które zaraz przechodzi w soulowe, ciepłe “Bettadaze”. Klimat nieco siada przy tytułowym nagraniu, w którym tkwił potencjał (artystka śpiewa nam tu o swojej tożsamości zakorzenionej w amerykańskim Południu), ale całość sprawia wrażenie piosenki niedokończonej, do której na siłę doklejono rapową zwrotkę. Za rogiem czeka jednak jedna z najlepszych propozycji Kirby. “The Man” to smaczny, ekscytujący miks bluesa, soulu i gospel, i jednocześnie najbardziej amerykańsko brzmiąca kompozycja na krążku. Wrażenie robią na mnie także “Under Pressure”, “Mama Don’t Worry” i “Jump the Broom” – z czego jedynie pierwszy z utworów jest faktycznie propozycją o klimacie cięższym, podszytym dramatyzmem. Dwa inne tracki to Kirby w soulowo-bluesowym wydaniu przy oszczędnych aranżacjach, które pozwalają lepiej skupić się na wokalach artystki i jej historiach. Przebojowymi akcentami krążka są funkujące, energiczne “Thick n Country” oraz przepełnione dźwiękami dęciaków “Na$ty”. 

“Miss Black America” jest płytą, za sprawą której Kirby naprawdę wychodzi z cienia wokalistek, dla których przez lata pisała piosenki. Nawet jeśli nie ma co liczyć na komercyjne sukcesy, odnosi ten na ważniejszym, bo artystycznym polu. Przemawia własnym głosem, śpiewając o dumie, gniewie, cielesności, miłości i społecznych niesprawiedliwościach z perspektywy kobiety wychowanej na południu Stanów Zjednoczonych. To album niezwykle amerykański zarówno pod względem historii, jak i muzycznych klimatów, które Kirby świadomie miesza. Lirycznie spójna i brzmieniowo eklektyczna – warto choć raz posłuchać.

Warto: The Man & Under Pressure & Jump the Broom

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *