RECENZJA: Diana Ross “Surrender” (1971) (#1709)

Kiedy płyta “Surrender” trafiła do sklepów zaledwie kilka miesięcy po “Everything Is Everything”, łatwo było odczytać ten ruch jako sygnał niecierpliwości i determinacji zarazem. Diana Ross, już formalnie poza The Supremes od przeszło roku, znalazła się w momencie, w którym oczekiwania jej samej rozmijały się z realnymi wynikami jej pierwszych solowych dzieł – albumy nie stały się natychmiastowymi bestsellerami, jak przewidywano, a legenda zespołu wciąż rzucała długi cień. Artystka, zamiast przeć do przodu, na “Surrender” zdecydowała się na powrót do współpracy z twórcami swojego debiutu. Jak tym razem im ta kolaboracja wyszła?

Czytaj dalej RECENZJA: Diana Ross “Surrender” (1971) (#1709)

RECENZJA: Olive Jones “For Mary” (2026) (#1708)

Olive Jones należy do grona artystek, które sprawiają wrażenie, jakby od zawsze wiedziały, dokąd zmierzają. Sama podkreśla, że od najmłodszych lat widziała siebie na scenie z mikrofonem w dłoni. Pierwsze utwory publikować zaczęła dopiero w 2023 roku, a już teraz prezentuje “For Mary” – swój debiutancki longplay. Brytyjska wokalistka opisuje ten projekt jako prezent dla wszystkich, którzy szukają w muzyce pocieszenia i ukojenia. W tym prędkim świecie warto sprawdzić, jak jej słowa przekładają się na rzeczywistość.

Czytaj dalej RECENZJA: Olive Jones “For Mary” (2026) (#1708)

RECENZJA: Lizzo “Bitch” (2026) (#1702)

Jeszcze kilka lat temu Lizzo należała do grona najbardziej lubianych współczesnych wokalistek. Jej bezpośredniość i konsekwentne promowanie samoakceptacji zjednały jej miliony słuchaczy na całym świecie. Jednak seria kontrowersji i oskarżeń sprawiła, że pozytywny wizerunek artystki runął jak domek z kart. Z idolki stała się postacią problematyczną. W takich okolicznościach ukazuje się krążek “Bitch” – płyta, która może okazać się czymś więcej niż kolejnym rozdziałem w dyskografii Lizzo. To przede wszystkim próba odzyskania zaufania publiczności.

Czytaj dalej RECENZJA: Lizzo “Bitch” (2026) (#1702)

RECENZJA: Lily Forte “Don’t Gild the Lily” (2026) (#1700)

Album “Don’t Gild the Lily” amerykańskiej wokalistki Lily Forte już samym tytułem zdaje się zdradzać swoje główne przesłanie. Nawiązując do słów Williama Szekspira – to gild the lily – artystka przypomina, że nie wszystko wymaga upiększania. Czasem nadmiar ozdób czy emocji  potrafi jedynie zniszczyć to, co od początku było autentyczne i piękne. Ciekawa byłam, czy znajduje to swoje potwierdzenie w samych utworach młodej Amerykanki.

Czytaj dalej RECENZJA: Lily Forte “Don’t Gild the Lily” (2026) (#1700)

RECENZJA: Raye “This Music May Contain Hope” (2026) (#1682)

Kariera brytyjskiej wokalistki Raye po zerwaniu z dużą wytwórnią stała się historią o twórczej niezależności, a każdy kolejny krok zdaje się potwierdzać jedno – ona robi dokładnie to, na co ma ochotę, nie oglądając się na trendy. Dlatego premiera “This Music May Contain Hope” ma w sobie coś wyjątkowego. To jedna z tych rzadkich sytuacji, kiedy na nową płytę czeka się z ogromną ekscytacją, mimo że część materiału zdążyła już wybrzmieć wcześniej w zupełnie innym, koncertowym kontekście. Dla mnie to chyba pierwszy album w życiu, z którego tak wiele piosenek miałam okazję usłyszeć na żywo jeszcze przed premierą. I tak mi się spodobały, że jak głupia czekałam na ich studyjną wersję.

Czytaj dalej RECENZJA: Raye “This Music May Contain Hope” (2026) (#1682)

RECENZJA: Bruno Mars “The Romantic” (2026) (#1678)

Minie za moment dekada od premiery płyty “24K Magic“, która uczyniła z Bruno Mars maszynę do hitów i współczesnego showman. Od tamtej pory nie dostaliśmy od niego pełnoprawnego, solowego albumu. Były za to duety – jedne rozczarowujące i sprawiające wrażenie artystycznych pomyłek (“APT.”, “Fat Juicy & Wet”), inne z miejsca aspirujące do miana klasyków (“Die With a Smile”). Po drodze pojawił się też projekt Silk Sonic i ich dopracowana retro-soulowa płyta “An Evening with Silk Sonic”. “The Romantic” jest więc czymś więcej niż tylko kolejną premierą. To powrót do gry na własnych zasadach. To pierwszy moment od 2016 roku, kiedy Bruno Mars znów w pełni bierze odpowiedzialność za swoje nazwisko na okładce. Z jakim skutkiem?

Czytaj dalej RECENZJA: Bruno Mars “The Romantic” (2026) (#1678)

RECENZJA: Ari Lennox “Vacancy” (2026) (#1667)

Poprzednia płyta Ari Lennox, “Age/Sex/Location”, wciągnęła ją do grona moich ulubionych wokalistek r&b nowego pokolenia sprawiając, że długie milczenie jej autorki zaczęło mnie trochę uwierać. Tym bardziej, że cisza ta nie wynikała z twórczego skupienia, lecz z narastającego konfliktu z branżą. Choć jej piosenki spotykały się z ciepłym przyjęciem, Lennox częściej niż o nowej muzyce otwarcie mówiła o rozczarowaniu showbiznesem i poczuciu, że wytwórnia nie daje jej należnego wsparcia. “Vacancy” jest więc nie tylko jej nowym, trzecim już albumem, lecz także kolejną próbą przebicia się do wyższej ligi. Próba ta obarczona jest frustracją, ambicją i pytaniem, czy we współczesnym świecie talent wciąż wystarcza, by faktycznie awansować.

Czytaj dalej RECENZJA: Ari Lennox “Vacancy” (2026) (#1667)

RECENZJA: Sade “Love Deluxe” (1992) (#1659)

Sade, zespól dowodzony przez obdarzoną głębokim, pełnym spokoju głosem Sade Adu, był fenomenem lat 80. W dekadzie kolorowej i kiczowatej ich eleganckie, wysmakowane brzmienie wyróżniało się. W latach 90. formacja była już mniej obecna wydając jedynie album “Love Deluxe”. Sade weszli w nową dekadę z głową nastawioną na uwspółcześnienie własnego stylu, nadania mu nowoczesnego, minimalistycznego sznytu. Tytuł płyty nawiązuje do słów Sade, jakoby miłość była tym towarem luksusowym, którego nie kupimy za żadne pieniądze. Ale krążek “Love Deluxe” już jak najbardziej możemy nabyć. Warto?

Czytaj dalej RECENZJA: Sade “Love Deluxe” (1992) (#1659)

How about you, Diana Ross? | “Diana Ross” & “Everything Is Everything”

W latach 60. nie było mocnych na girlsband The Supremes. Założona przez Florence Ballard, Mary Wilson, Dianę Ross i Betty McGlown grupa trafiła pod skrzydła legendarnej wytwórni Motown i rozpoczęła swą dominację na listach przebojów. Formacja wylansowała takie przeboje jak “Where Did Our Love Go”, “Baby Love” czy “You Can’t Hurry Love”, lecz niektórym było mało. Diana Ross przekonana była, że poza zespołem może zdziałać więcej. Opuściła The Supremes i w samym tylko 1970 roku wydała dwie płyty.

Czytaj dalej How about you, Diana Ross? | “Diana Ross” & “Everything Is Everything”

RECENZJA: Macy Gray “The Sellout” (2010) (#1656)

Choć Macy Gray od lat nie musi nikomu udowadniać, jej kariera jest drogą pełną wzniesień i rozczarowań. Po wydanym w 2007 roku albumie “Big” – projekcie naszpikowanym gwiazdorskimi nazwiskami, który mimo blasku i ambicji nie przywrócił jej statusu najgorętszej wokalistki sezonu – Gray zdała sobie sprawę, że najwyższa pora odrzucić kalkulacje i skupić się na muzyce samej w sobie. “The Sellout”, jej piąty studyjny krążek, jest, jak sama artystka opowiadała, opowieścią o wszystkich górach, na które musiała się wspinać, by dotrzeć tam, gdzie chce być w życiu osobistym i zawodowym.  

Czytaj dalej RECENZJA: Macy Gray “The Sellout” (2010) (#1656)