RECENZJA: Olivia Dean “The Art of Loving” (2025) (#1640)

Kiedy w 2023 roku Olivia Dean wydała swój debiutancki album “Messy”, niewielu – w tym i ja – obstawiało, że w ciągu zaledwie dwóch lat stanie się jedną z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich wokalistek. Jej muzyka już wtedy była ciepła, szczera i kameralna – taka, z którą mainstream za bardzo nie wie co zrobić. Artystka trafiła jednak na odpowiednich ludzi, którzy wierzyli w jej potencjał i wiedzieli, jak pokierować jej karierą, by jej drugi album, “The Art of Loving”, był jedną z najbardziej oczekiwanych płyt 2025 roku.

Po minimalistycznym, smyczkowym intrze “The Art of Loving” Dean prezentuje szybko wpadające w ucho nagranie “Nice to Each Other” – piosenkę o popowo-soulowym zacięciu i aranżacji pełnej pulsujących gitar i zwiewnego pianina. To zdecydowanie jeden z mocniejszych momentów płyty. Następująca po nim duszna kompozycja “Lady Lady” jest nowoczesnym spojrzeniem na soul. Z podobnej bajki jest i “Something Inbetween”. Śmiało w stylistyce retro artystka zatapia się w marzycielskim, zawierającym wpływy bossa novy “So Easy (To Fall in Love)” oraz nostalgicznym, pięknym “A Couple Minutes”, podczas gdy rhythm’and’bluesowo-gospelowe “Man I Need” ze swoją produkcją wpisuje się w modę na lata 80.

Soulowo-jazzujące dźwięki wypełniają utrzymane w średnim tempie nagranie “Close Up”. “Baby Steps” jest rytmiczną, rozbudzającą piosenką. W kołyszącym “Let Alone the One You Love” na pierwszy plan wysuwają się mocniejsze niż zwykle wokale Olivii. “Loud” mimo swego głośnego tytułu jest utworem minimalistycznym i łagodnym. W jeszcze cichszym miejscu znajduje się akustyczne, melodyjne “I’ve Seen It”.

Album “The Art of Loving” potwierdza, iż Olivia Dean jest w równie wysokiej formie jak w czasach swego debiutu – może nawet dojrzalsza, ale bez utraty tej naturalnej świeżości, która ją wyróżniała od początku. Jest dziś jedną z najciekawszych i najbardziej stylowych przedstawicielek współczesnego brytyjskiego soulu. Jej muzyka ma w sobie klasę, elegancję i wyczucie, ale też ten nieuchwytny pierwiastek młodości, bo nie brakuje jej lekkości. Jej muzyka nie przytłacza ani nie męczy. Płynie sobie w swoim tempie dając przestrzeń na oddech. W czasach, gdy coraz więcej osób szuka muzyki cichszej, delikatniejszej i emocjonalnej, Dean trafia dokładnie w ich wyobrażenia o tym, jak brzmi szczerość we współczesnym popie.

Warto: Nice to Each Other & A Couple Minutes

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *