
Zanim koleżanki z zespołu Rosé, Jennie i Lisa, zaprezentowały światu swoje debiutanckie projekty w 2025 roku, wokalistka miała już na koncie radiowy fenomen „APT.” nagrany z samym Bruno Marsem, a jej nazwisko zaczęło funkcjonować poza kontekstem k-popowego girlsbandu Blackpink. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie ona przetarła im szlaki i utorowała drogę na ogólnoświatowe playlisty. W 2024 roku artystka postanowiła zaprezentować solowy album, “Rosie”.
Wspomniany w poprzednim akapicie kawałek “APT.” w 2024 roku zawojował listy przebojów i bić się będzie o nagrody Grammy za kilka miesięcy. To szybka, charakterystyczna piosenka o pop punkowym sznycie, która… niesamowicie mnie irytuje. Serio, to jeden z tych utworów, dla których bym wstała i wyłączyła radio. Kompozycja jest jednak o tyle niezwykła, że do pozostałych numerów zawartych na “Rosie” pasuje jak pięść do oka. Koreańska wokalistka postawiła bowiem na popowe brzmienia o średnim czy nawet wolnym tempie. Do pierwszej grupy zaliczyć można takie utwory jak oparte na brzmieniu gitary akustycznej “3am”, zahaczające o synth pop “Toxic Till the End”, rhythm’and’bluesowe “Drinks or Coffee” czy kołyszące “Dance All Night”. Z ballad warto zerknąć na skromne “Number One Girl”, które pozwala dostrzec, że Rosé ma kawał głosu i wie, jak go wykorzystać. Ładnie na emocjach artystka gra także w minimalistycznym “Call It the End” i surowszym “Not the Same”.
Chcąc nie chcąc nie da się uciec od porównywania albumów “Ruby” (autorstwa Jennie), “Alter Ego” (Lisa) i “Rosie” (Rosé). Chociaż wszystkie działają pod szyldem Blackpink, ich solowe krążki podkreślają ich muzyczną osobowość. I o ile u Lisy i Jennie dzieje się dużo (ilość producentów i znanych gości potrafi przyprawić o zawroty głowy), tak na “Rosie” królują emocje. To płyta artystki, która chce odpocząć od stadionowych występów i hałasu. Rosé wyruszyła więc na poszukiwaniu swojego spokojniejszego głosu. “Rosie” jest jednak przez to albumem po prostu nudnym i niczym nie zaskakującym. To pastelowy, pozbawiony wyrazu pop, który brzmi jak koreańska odpowiedź na Taylor Swift.
Warto: Dance All Night & Not the Same