RECENZJA: Bruno Mars “The Romantic” (2026) (#1678)

Minie za moment dekada od premiery płyty “24K Magic“, która uczyniła z Bruno Mars maszynę do hitów i współczesnego showman. Od tamtej pory nie dostaliśmy od niego pełnoprawnego, solowego albumu. Były za to duety – jedne rozczarowujące i sprawiające wrażenie artystycznych pomyłek (“APT.”, “Fat Juicy & Wet”), inne z miejsca aspirujące do miana klasyków (“Die With a Smile”). Po drodze pojawił się też projekt Silk Sonic i ich dopracowana retro-soulowa płyta “An Evening with Silk Sonic”. “The Romantic” jest więc czymś więcej niż tylko kolejną premierą. To powrót do gry na własnych zasadach. To pierwszy moment od 2016 roku, kiedy Bruno Mars znów w pełni bierze odpowiedzialność za swoje nazwisko na okładce. Z jakim skutkiem?

Jak na dziesięć lat czekania nie można powiedzieć, by Mars sypał piosenkami jak z rękawa. “The Romantic” to zaledwie dziewięć premierowych kompozycji. Ale ich jakość wskazuje na to, iż wokalista przyłożył się do ich selekcji. Zaskoczyły mnie latynoskie inspiracje przemycone w takich utworach jak żywiołowe, ekspresyjne “Something Serious”; kołyszące “Cha Cha Cha” o subtelnym tanecznym rytmie; czy w końcu ciepłym, romantycznym “Risk It All” nagranym przy udziale mariachi. Ostatnia z piosenek jest highlightem wydawnictwa, choć po piętach depcze jej “Why You Wanna Fight?” – soulujący numer o gitarowych riffach, który brzmi, jakby zagubił się w czasie. Także i pozostałe kompozycje posiadają ten retro pierwiastek. Najwyraźniej słychać to w inspirowanym latami 70., popowo-funkowym singlu “I Just Might”, który może nadal mnie nie porywa, ale uchodzić może za jeden z bardziej pozytywnych przebojów 2026 roku. Do szybszych utworów należą również soulowo-popowe “God Was Showing Off” oraz “On My Soul”, podczas gdy “Nothing Left” i “Dance with Me” bazują na spokojniejszych melodiach.

Nigdy nie należałam do grona fanek Bruno Marsa. “24K Magic”, mimo iż naszpikowane przebojami, zawsze wydawało mi się produktem zbyt plastikowym i pozbawionym większych emocji. Tym większym zaskoczeniem okazuje się więc “The Romantic”. Retro aranżacje, soulowe harmonie i funkowe detale pojawiają się niemal w każdym utworze i trzeba przyznać, że pasują do Marsa jak ulał. W takim wydaniu wypada nad wyraz przekonująco. “The Romantic” jest krążkiem, który pokazuje Bruno w znacznie ciekawszym świetle niż jego najbardziej napompowane popowe momenty. A dla kogoś, kto nigdy nie był szczególnie po drodze z jego muzyką, to już całkiem sporo.

Warto: Risk It AllWhy You Wanna Fight?

_____________

Doo-Wops & Hooligans ♥ Unorthodox Jukebox ♥ 24K Magic

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *