
Pierwszy w miarę cieplejszy i słoneczniejszy miesiąc tego roku przyniósł nam porcję premierowych utworów od takich artystów jak Fink czy Ego Ella May. Chętnie jednak robiłam wycieczki w przeszłość i sięgałam po nagrania Destiny’s Child czy Clan of Xymox. Z tej mieszanki wyszła lista kompozycji, które na koniec marca chciałabym wam polecić.
Destiny’s Child Apple Pie À La Mode (2001)
Ćwierć wieku minie lada chwila od premiery “Survivor” – bodajże najmocniej wypełnionej przebojami płycie Destiny’s Child. Warto jednak zagłębić się w nią bardziej, by odkryć więcej perełek. Mi w ucho wpadło ostatnio “Apple Pie À La Mode” będący rytmicznym utworem utrzymanym w stylistyce r&b i popu charakterystycznej dla początku lat dwutysięcznych. To lekka, zabawna kontrpropozycja do mocniejszych hitów pokroju “Survivor” czy “Independent Women Part I”.
The Slow Country Firing Line (2026)
Debiutująca brytyjska kapela The Slow Country ma na koncie na razie cztery kompozycje, ale to wystarczy, by wypatrywać ich pierwszego longplay’a. Jeśli lubicie muzykę w stylu “melancholijne indie brzmiące bogato”, zespół ten powinien znaleźć się na waszych celownikach. Na zachętę podrzucam singiel “Firing Line” – utwór, który powoli dojrzewa i rozkręca się docierając do brzmienia pełnego, przestrzennego, z wyraźnym naciskiem na dynamikę i emocjonalne kulminacje.
Samara Cyn oooshxt! (2026)
Samara Cyn jest kolejną dziewczyną ze Stanów, która ostrzy sobie zęby na muzyczną karierę na hip hopowej scenie. Przed momentem ukazała się jej najnowsza epka “Detour”, której zapowiedzią był singiel “oooshxt!”. To kawałek, który przede wszystkim opiera się na surowej energii oraz balansującym na granicy rapu i melorecytacji nonszalanckim flow. Nie jest to wypolerowana produkcja, ale numer, który od pierwszej do ostatniej sekundy brzmi autentycznie.
Ditonellapiaga Che fastido! (2026)
Od kilku lat pozytywnie zaskakują mnie włoskie propozycje na Eurowizję i liczyłam, że w tym roku na konkursowej scenie zobaczymy wokalistkę Ditonellapiaga i jej “Che fastido!” – dynamiczny utwór z wyraźnymi wpływami muzyki elektronicznej i popowej. Zadziorny klimat nadają jej lekko ironiczne wokale artystki, która wylewa swoje frustracje i irytacje na współczesne relacje międzyludzkie. Całość ma nowoczesne brzmienie i jest przykładem humorystycznego podejścia do muzyki.
Clan of Xymox Medusa (1986)
Zasłyszany późnym wieczorem w radiu kawałek “Medusa” holenderskiego zespołu Clan of Xymox (grupa po dziś dzień wydaje nowe albumy) od pierwszych sekund otulił mnie chłodnym, mrocznym klimatem charakterystycznym dla nurtu dark wave. Pulsujący rytm i hipnotyczne syntezatory tworzą przestrzeń, w której łatwo się zatracić. Mimo, iż od premiery nagrania mija właśnie czterdzieści lat, brzmi on wciąż aktualnie.
Fink Memorise Your Senses (2026)
Brytyjski wokalista Fink przez lata by jednym z moich najulubieńszych wykonawców i chociaż nie sięgam dziś po jego muzykę tak często, jak jeszcze za czasów “Hard Believer” czy “Resurgam”, chętnie śledzę premiery jego kolejnych dzieł. Najnowszy krążek, “The City Is Coming to Erase It All”, zwiastuje singiel “Memorise Your Senses” opierający się na repetytywnej, pulsującej gitarze i minimalistycznym rytmie. Całość przypomina mi starsze nagrania artysty, a ja takie powroty do przeszłości bardzo lubię.
Bad Ritual I’ll Stick Around (2026)
Na różne sposoby można odkrywać nową muzykę, a u mnie sprawdziła się do tego apka Unknown Band, której celem jest powiązanie słuchacza z debiutującymi artystami. Ja za jej pomocą odkryłam kapelę Bad Ritual, która przed momentem wydała singiel “I’ll Stick Around”. To niespieszne nagranie dla fanów alt rockowych brzmień, w których nacisk kładziony jest na stworzenie odpowiedniego nastroju. Ten półmrok bijący z piosenki zespołu wpasował się w moją muzyczną wrażliwość.
Chaparelle Don’t Waste Your Prayers (2026)
Zella Day, Jesse Woods i Beau Bedford nawiązali współpracę i powołali do życia zespół Chaparelle. Na koncie mają już jeden album, ale być może ten rok przyniesie nam kolejne wydawnicze nowości. Wypatruję, bo singiel “Don’t Waste Your Prayers” bardzo przypadł mi do gustu. Grupa mocno zerka wstecz i prezentuje porywający kawałek na dwa głosy, który za sprawą swojej retro, country-popowej aranżacji odnaleźć mógłby się w latach 50. Nostalgiczna perełka ostatnich tygodni.
Ego Ella May What You Waiting For (2026)
Kiedy dostajesz imię po słynnej Elli Fitzgerald, po prostu musisz iść w muzykę. Mocno słowa te wzięła sobie do serca Ego Ella May – wokalistka o brytyjsko-nigeryjskich korzeniach. Ukazała się właśnie jej trzecia studyjna płyta, “Good Intensions”, którą – jak i samą postać May – przedstawiła mi kompozycja “What You Waiting For” będąca nowoczesnym podejściem do jazzu i neo soulu z nutką londyńskiego undergroundu.
Zofia Justyńska Syreny (2026)
Polska alternatywna scena wciąż jest w dobrym miejscu i podsuwa nam muzykę takich wokalistek jak Zofia Justyńska. Artystka zaczęła działać w ubiegłym roku, a już na koncie ma kilka singli i epkę live. Najnowsza propozycja, “Syreny”, jest utworem, który od pierwszych dźwięków buduje delikatnie oniryczny, lekko niepokojący klimat, by w drugiej połowie nagrania wprowadzić bardziej monumentalne dźwięki. Tekstowo to piosenka na miarę naszych niepewnych, podszytych lękiem czasów.
______________
Playlista na 2026