Eurowizja 2026: 5 piosenek, za które trzymam kciuki

Jak co roku przed eurowizyjnymi zmaganiami na scenie wybieram kilka utworów, które po prostu zostały ze mną na dłużej. W tym zestawieniu nie ma więc wskazywania faworyta do zwycięstwa. Zamiast tego jest pięć piosenek, którym kibicuję najbardziej i które, niezależnie od wyniku, już wygrały moją uwagę.

Bandidos do Cante Rosa (Portugalia)

Portugalia kontynuuje tradycję i wysyła na konkurs piosenkę w ojczystym języku, która nie wpisuje się w żadne muzyczne trendy. “Rosa” Bandidos do Cante stanowi utwór, który od pierwszych sekund buduje klimat ciepłego wieczoru w jednym z najpiękniejszych państw Europy. Jest nostalgicznie i kojąco. Słychać w nim wyraźne inspiracje tradycyjnymi folkowymi brzmieniami, które sprawiają, że łatwo poczuć, iż czas na chwilę się zatrzymał. Coś dla fanów Beirut (czyli mnie).

Daniel Žižka Crossroads (Czechy)

Nasi południowi sąsiedzi pojawiają się w gronie moich eurowizyjnych ulubieńców nie po raz pierwszy. Tym razem na konkurs wysyłają urodzonego w 2003 roku Daniela, który przygotował utwór “Crossroads”. Melodia rozwija się spokojnie, ale konsekwentnie buduje napięcie, które trzyma do samego końca. Kompozycja od razu wciąga swoim lekko surowym, a jednocześnie bardzo przestrzennym, epickim brzmieniem. Zwróciła moją uwagę, nawet jeśli brzmi tak, jakby Czechy bardzo nie chciały gościć u siebie Eurowizji w 2027 roku.

Jonas Lovv Ya Ya Ya (Norwegia)

Może i norweski wokalista Jonas Lovv wygląda, jakby zszedł z planu “1670”, ale piosenkę na konkurs proponuje taką, która brzmi, jakby wypadła z którejś z płyt The White Stripes. “Ya Ya Ya” jest bazującym na nieskomplikowanej, ale wciągającej melodii rockowym kawałkiem o sporej dynamice i energii. Artysta wypada w tym wydaniu naturalnie i swobodnie, chętnie chwaląc się skalą swojego głosu.

Veronica Fusaro Alice (Szwajcaria)

Szwajcaria przed momentem była laureatem Eurowizji i chyba sama czuje, że warto dać szansę reprezentantowi innego kraju. Bo jak wyjaśnić wystawienie do rywalizacji kompozycji “Alice” Veroniki Fusaro – piosenki bez radiowego potencjału, która zamiast na chwytliwy refren stawia na granie będące mieszanką alternatywnego popu i blues rocka. W tej całej eurowizyjnej, kolorowej otoczce takie surowe dźwięki wybrzmiewają z jeszcze większą mocą.

Look Mum No Computer Eins, zwei, drei (Wielka Brytania)

Na zakończenie coś z lubianej przez widzów kategorii joke entry. Może i propozycja z Wysp Brytyjskich o niemieckim tytule, “Eins, zwei, drei”, nie jest tak wpadająca w ucho, co “Espresso Macchiato”, ale podoba mi się jej czysta, nieokiełznana energia zamknięta w syntetycznym chaosie. Sporo tu zabaw formą i dźwiękiem. Dużo producenckich smaczków, przesterów i hałasu. Scena to pokocha.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *