Nie od razu obdarzyłam Madison Beer zaufaniem. Wydawała mi się być kolejną ładną dziewczyną, która poza swoją urodą nie ma zbyt dużo do zaoferowania. Tymczasem jej studyjne płyty udowodniły mi, że artystka ma też coś do wyśpiewania. Postanowiłam zebrać dziesięć piosenek jej autorstwa, do których wracam najczęściej. To moja osobista lista kawałków, które coś mi robią, niezależnie od tego, czy są popularne, czy trochę bardziej ukryte w albumach.
10. Tyler Durden (2018)
Gdy zagłębiałam się w genezę powstania piosenki “Tyler Durden” zaskoczyła mnie informacja, iż jest to postać z filmu “Fight Club”, którego Beer jest fanką. Przygotowane przez nią na epkę “As She Pleases” nagranie nie ma w sobie nic z agresji czy złości. To akustyczny, skromny track traktujący o tym, że każdemu zdarzyć się może wykazywanie fascynacji idealizowaną wersją miłości.
9. Stay Numb and Carry On (2021)
Udawanie, że wszystko jest w porządku, kiedy w środku jest chaos – taki obraz Beer płynie do nas z kompozycji “Stay Numb and Carry On”. Sama piosenka stawia na pozbawioną fajerwerków produkcję, w której centrum są inspiracje zarówno indie popem jak i rhythm’and’bluesem czy hip hopem. Sprawia to, że całość kojarzyć się może z erą “Born to Die” Lany Del Rey, ale skoro już podpatrywać, to najlepszych.
8. Yes Baby (2026)
Madison Beer w pulsującym, elektropopowym “Yes Baby” z krążka “Locket” robi coś, czego na poprzednich albumach nie robiła – wbiega na parkiet. Artystka jest tu w swojej klubowej erze. Nagranie to początkowo wydawało mi się być zbyt masywne i hałaśliwe jak na delikatne wokale Amerykanki, ale dziś stanowi dla mnie jeden z mocniejszych momentów jej tegorocznego wydawnictwa. Takie odświeżenie było i jej i słuchaczom potrzebne.
7. Teenager in Love (2018)
Tytuł inspirowany jest klasycznym kawałkiem z lat 50. z repertuaru Dion & The Belmonts. Wokalistka nadaje mu współczesne brzmienie popowe łącząc elementy nostalgii z vintage’owym pierwiastkiem. Chociaż nagranie nie jest przesadnie euforyczne, niesie pozytywne emocje – Madison stara się uchwycić intensywne, radosne uczucia związane z młodzieńczą miłością.
6. For the Night (2026)
Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po album “Locket” i utwór “For the Night”, nie mogłam do końca złapać myśli, gdzie słyszałam już coś podobnego. Aż mnie olśniło – Billie Eilish i jej “Billie Bossa Nova”. Madison poszła podobną drogą i oddała w nasze ręce piosenkę zanurzoną w bossa nova o subtelnym, nastrojowym wydźwięku. Łagodny rytm, gitara, intymny charakter – to wszystko sprawia wrażenie, jakby Beer śpiewała bezpośrednio do słuchacza nie w koncertowej arenie, ale małym pokoju.
5. 17 (2023)
My life moved faster than the speed of sound/Wish I could go there now and slow down śpiewa nam w nagraniu “17” wokalistka wspominając swoje nastoletnie lata. To refleksja o utraconej niewinności i o tym, jak brutalne potrafi być dorastanie w blasku fleszy. Nie jest to jednak utwór przesadnie smutny i ponury. Beer sięga po jazzujące elementy i serwuje nam kołyszący, bardzo melodyjny kawałek.
4. Default (2021)
Trwająca nawet mniej niż dwie minuty kompozycja “Default” mogłaby spokojnie uchodzić za interlude, ale warto traktować ją jak pełnoprawny numer z albumu “Life Support”, nawet jeśli urywa się nagle i niespodziewanie. To piękna, orkiestrowo-popowa miniaturka, w której Beer pokazuje, że ma nie tylko kawał ładnego głosu, ale i odwagę do poruszania osobistych problemów – tu śpiewa nam o swoim przytłoczeniu emocjami i wyczerpaniu psychicznym.
3. Showed Me (How I Fell in Love With You) (2023)
“Showed Me (How I Fell in Love With You)” z albumu “Silence Between Songs” jest jednym z jaśniejszych momentów w katalogu Madison Beer. Artystka skupia się w nim na obserwowaniu mężczyzny, któremu urokowi ulega każdy, i chce wynieść z tych obserwacji cenną lekcję. A robi to w rytmie zmysłowego, szczodrze zabarwionego vintage’owym zagrywkami popu. Otrzymuje spójny, dojrzały kawałek, któremu łatwo ulec. Nauka nie poszła w las.
2. Follow the White Rabbit (2021)
“Alicja w Krainie Czarów” intryguje artystów od lat. W 2021 roku do miłośników baśni dołączyła Madison Beer i zmajstrowała utwór, który śmiało znaleźć mógłby się w mrocznym filmie o przygodach Alicji osadzonym we współczesnych latach. Kompozycja jest mocnym, szczodrze potraktowanym basem i mroczną elektroniką utworem o filmowym, niepokojącym wydźwięku.
1. Envy the Leaves (2023)
Czego zazdrości liściom Madison? W utworze “Envy the Leaves” zachwyca poetycka warstwa liryczna, w której artystka zawarła spostrzeżenie, iż bycie człowiekiem bywa cięższe niż bycie częścią natury. Niż bycie tytułowym liściem, który może po prostu odpaść, zmienić się, przejść cykl i wrócić. Swoje rozmyślania ubrała w psychodeliczno-popowe dźwięki i ograniczoną do minimum melodię pozostawiającą przestrzeń anielskim, lekko przygaszonym wokalom Madison oraz chórkom. Kawał nastrojowego grania.
_______________
Recenzje: As She Pleases ♥ Life Support ♥ Silence Between Songs ♥ Locket