Luźne taśmy: październik ’26

Gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się myśl, że w tych ostatnich tygodniach 2026 roku dobrze byłoby ponadrabiać nowości, ale jak się za to wziąć, gdy patrzą na mnie stare albumy takich artystów jak Hot Chip czy Joss Stone? Wśród tych wszystkich staroci podrzucam także nowości od Lion Babe czy Meshell Ndegecoello.

Joss Stone Super Duper Lover (2003)

Soulowa wokalistka Joss Stone zaliczyła jeden z najciekawszych debiutów na brytyjskim rynku wydawniczym w XXI wieku. Mając zaledwie 16 lat nagrała płytę, której zazdrościć jej mogła niejedna dojrzalsza artystka. Jednym z charakterystyczniejszych punktów krążka był kawałek “Super Duper Lover” – soulowo-funkowy miks o swobodnych, pełnych ekspresji wokalach. Ten luz płynący z nagrania zachwyca mnie od kilkunastu lat.

Hot Chip Over and Over (2006)

Sięgnęłam ostatnio po wydaną dwie dekady temu płytę Hot Chip zatytułowaną “The Warning” i cóż, nikt nie ostrzegł mnie, że to tak udane a przede wszystkim opierające się upływającemu czasu wydawnictwo. Jednym z jego reprezentantów, a jednocześnie najbardziej znanym utworem formacji, jest “Over and Over” – indietroniczny, flirtujący śmiało z elektro funkiem numer o pulsującym bicie, surowszych gitarowych riffach i wyluzowanych wokalach.

Meshell Ndegeocello X Lianne La Havas Don’t Look Any Further (2026)

Amerykańska instrumentalistka Meshell Ndegecoello wydała album, na którym aż roi się od gwiazd. Nie tylko w gościnnych występach, ale i samych utworach, bo te są coverami mniej lub bardziej znanych nagrań. W mojej ulubionej przeróbce, datowanego na pierwszą połowę lat 80. “Don’t Look Any Further”, udziela się artystka, której ostatnio zdecydowanie za mało. Lianne wraz z Meshell przygotowały cover, który odchodzi od rhythm’and’bluesowego, bujającego pierwowzoru w stronę jaśniejszego neo soulu. Jest klimatyczne i bardzo smacznie.

Love Spells Crutch (2026)

Love Spells, a właściwie Sir Taegen C’aion Harris, zareklamował się u mnie słowami, iż tworzy muzykę wpisująca się w gusta fanów Mazzy Star. I nie były to słowa rzucone na wiatr, gdyż kawałek “Crutch”, delikatny dream pop z domieszką indie, oparty na zamglonym brzmieniu, faktycznie przywołuje te klimatyczne nagrania, jakimi obdarzali nasz Mazzy Star. Intryguje sam wokal Love Spells, który jest wysoki, bardzo kruchy i unoszący się lekko nad równie łagodymi melodiami.

Madonna Pray for Spanish Eyes (1989)

“Spanish Eyes” bądź też “Pray for Spanish Eyes” (taki tytuł przynajmniej widnieje na moim wydaniu legendarnego “Like a Prayer”) jest drugim (po pamiętnym “La Isla Bonita”) w karierze Madonny odniesieniem do latynoskiej estetyki. Piosenka nie ma jednak w sobie nic z lekkości tamtego przeboju. Przybiera raczej formę popowej, ponurej ballady będąc zarazem jedną z najbardziej emocjonalnych kompozycji na krążku. Ciekawa jest sama aranżacja, w której pojawiają się m.in. kastaniety, trąbki i gitary. Nie jest to łatwy utwór, ale gdy już chwyci, to mocno.

Rora and the Untamed Do You Like Me Now? (2026)

Za projektem Rora and the Untamed stoją Aurora Nishevci z The Last Dinner Party oraz kompozytor Nathen Durasamy. Wydali niedawno swój debiutancki krążek “Do You Like Me Now?”, w którym ta indie rockowa filmowość macierzystej formacji Aurory mocno się przebija. Więcej u niej jednak elektronicznych inspiracji, które przebijają się w króciutkim, ale mocnym i intensywnym kawałku tytułowym.

Amal Zenab x Lionmilk Coulda Saved Us (2024)

Amerykańska wokalistka Amal Zenab co jakiś czas próbuje zwrócić na siebie uwagę słuchaczy, ale należy raczej do grona undergroundowych artystów, na których trafia się przypadkiem. Ale takie przypadki lubię. Jej singiel “Coulda Saved Us” łączy alternatywne r&b, neo soul i jazz proponując nam brzmienie bardzo klimatyczne i miękkie, choć niepozbawione pewnego niepokoju. To kameralny, lecz wielowarstwowy utwór.

The Cure All Cats Are Grey (1981)

Jesienią muzyka takich zespołów jak The Cure smakuje szczególnie dobrze. Tym razem wracam do krążka “Faith”, który niedawno obchodził swoje 45. urodziny, i zabieram dla siebie nagranie “All Cats Are Grey” – jeden z najbardziej minimalistycznych i hipnotycznych utworów we wczesnej twórczości brytyjskiej formacji. Piosenka pozbawiona jest gitar, a za ponurą, chłodną melodię odpowiadają tu klawisze i oszczędna perkusja. To apatyczny kawałek bez zwrotów akcji, który dryfuje w tym samym tempie przez pięć minut.

Lion Babe Vampira (2026)

Zdecydowanie za mało nagrywa się halloweenowych piosenek. I zdecydowanie za rzadko mówi o LION BABE. Duet, który od początku kariery całkiem smacznie miesza elektro, funk i r&b otrzymując retro-futurystyczny efekt, przychodzi z pomocą i prezentuje “Vampira”. Utwór opiera się na atmosferycznej produkcji i zmysłowych, choć nie do końca zrozumiałych wokalach Jillian Hervey. Singiel „brzmi jak połączenie nocnego, klubowego groove’u z gotyckim glamour.

Fontaines D.C. I Love You (2022)

Czego nowego irlandzka formacja Fontaines D.C. by nie wydała, wraca się często do “I Love You”. Utwór z płyty “Skinty Fia” jest monumentalnym połączeniem post punku, indie i hymnicznego rocka, rozpoczynającym się od hipnotycznego basu i oszczędnych gitar. Atmosfera jednak gęstnieje, napięcie wzrasta, a Grian Chatten przechodzi od przyjemnego śpiewu do pełnego gniewu monologu. A do kogo swoje słowa kieruje? Adresatką jego żali jest sama Irlandia, którą kocha przy jednoczesnym poczuciu rozczarowania jej władzami i kryzysami, które nią targają.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *