Na twórczość Mai Koman trafiłam trochę okrężną drogą – za sprawą momentu, który dla wielu artystów jest raczej niewygodny. Chodzi o oświadczenie po odwołanym poznańskim koncercie, gdzie zamiast standardowych formułek było coś znacznie bardziej bezpośredniego – szczerość i wyczuwalna potrzeba obrony własnej muzyki. Była w tym autentyczna wiara w to, co się robi. Zachęciło mnie to do lektury płyty “Ludzkie zwierzę” będącej moim pierwszym zetknięciem się z twórczością Koman. Weszłam w to bez oczekiwań i nie znając kontekstu poprzednich wydawnictw.
Czytaj dalej RECENZJA: Maja Koman “Ludzkie zwierzę” (2026) (#1713)