RECENZJA: Sevdaliza “Shabrang” (2020) (#1246)

Pochodząca z Iranu, a zamieszkująca Holandię Sevda Alizadeh początkowo kroczyła zupełnie inną ścieżką. Marzyła jej się kariera koszykarki w drużynie narodowej, lecz miłość do muzyki okazała się być silniejsza i szybko artystka zamieniła boisko na studio nagraniowe. Na kolejną zmianę zawodu się nie zanosi, gdyż słuchacze pokochali enigmatyczną Irankę.

Czytaj dalej RECENZJA: Sevdaliza “Shabrang” (2020) (#1246)

RECENZJA: NAO “And Then Life Was Beautiful” (2021) (#1243)

Gdy w 2016 roku NAO (a właściwie Neo Jessica Joshua) wydawała debiutancką płytę “For All We Know” robiąc przy tym sporo szumu, istniało ryzyko, iż skończy jak wiele muzycznych sensacji – w zapomnieniu po paru miesiącach. Ona tymczasem miała szansę zostać brytyjską wokalistką roku podczas gali BRIT Awards, a za sprawą kolejnego albumu otarła się o Grammy i Mercury Prize. Nic dziwnego, że z nadzieją patrzy w przyszłość.

Czytaj dalej RECENZJA: NAO “And Then Life Was Beautiful” (2021) (#1243)

RECENZJA: Chet Faker “Hotel Surrender” (2021) (#1236)

Gdy przed pięcioma laty australijski wokalista Nick Murphy ogłosił wszem i wobec, iż jego muzyczne alter ego, Chet Faker, zostaje uśmiercone a on sam powraca do swego prawdziwego nazwiska, poczułam lekkie ukłucie żalu. Muzyka z takich wydawnictw jak “Built on Glass” czy “Thinking in Textures” często mi towarzyszyła i wydawało mi się, iż przed jej autorem faktycznie otworzyły się drzwi do wielkiej kariery. Dziś do jego Hotelu Surrender nie walą już tłumy.

Czytaj dalej RECENZJA: Chet Faker “Hotel Surrender” (2021) (#1236)

RECENZJA: Santigold “Master of My Make-Believe” (2012) (#1232)

Santi White debiutująca w 2008 roku albumem “Santogold” wbiła się idealnie w naszą ówczesną fascynację M.I.A. i jej rewelacyjnym krążkiem “Kala”. Podobnie jak starsza koleżanka po fachu postanowiła odrzucić wszelkie schematy i nagrywać to, co jej do głowy przyjdzie, a nie to, co jej wypada. I chociaż na swoją nową płytę kazała czekać cztery lata, narobiła jeszcze większego szumu niż poprzednio.

Czytaj dalej RECENZJA: Santigold “Master of My Make-Believe” (2012) (#1232)

RECENZJA: LION BABE “Rainbow Child” (2021) (#1231)

Duet LION BABE nie cieszy się wielką popularnością, choć częstotliwość, z jaką wokalistka Jillian Hervey i producent Lucas Goodman dzielą się muzyką, powinna satysfakcjonować ich fanów. Od premiery poprzedniej płyty zespół nie tylko zaserwował kilka nowych, pojedynczych singli (takich jak cover “Hot in Herre”, “Native New Yorker” czy “Umi Says”), ale i w covidowej rzeczywistości wyruszył w wirtualną trasę po kilku miastach świata. A w tym wszystkim LION BABE znaleźli czas na nagranie nowego albumu.

Czytaj dalej RECENZJA: LION BABE “Rainbow Child” (2021) (#1231)

RECENZJA: Tom Odell “Monsters” (2021) (#1222)

Zarejestrowane podczas licznych lockdown’ów płyty będą spływać jeszcze pewnie przez dłuższy czas. Przerwę od wszelakiej pozadomowej aktywności wykorzystał i Tom Odell – pochodzący z Wielkiej Brytanii wokalista, który w 2013 roku oczarował nas swoimi nastrojowymi nagraniami pokroju “Another Love” czy “Grow Old With Me”. Swoją czwartą studyjną płytę zarejestrował w domowym zaciszu, przy wykorzystaniu tego, co miał pod ręką. Efekt jest dość osobliwy.

Czytaj dalej RECENZJA: Tom Odell “Monsters” (2021) (#1222)

RECENZJA: Santigold “Santogold” (2008) (#1220)

Chciałam odejść od wyobrażeń, iż czarna kobieta może śpiewać jedynie r&b – z takim celem na muzyczną scenę wkroczyła Santi White, która początkowo występowała jako Santogold, by chwilę po wydaniu debiutanckiej płyty przemianować się na Santigold. To postanowienie w pochodzącej z Filadelfii artystce tkwiło na tyle mocno, że jej pierwszy album jest szaloną mieszanką dźwięków, które nie miałyby szansy na przyjęcie się w rozgłośniach radiowych nastawionych na czarne brzmienia.

Czytaj dalej RECENZJA: Santigold “Santogold” (2008) (#1220)