#58, 59 Avril Lavigne “Let Go” (2002) & Gwen Stefani “Love. Angel. Music. Baby” (2004)

Pojawienie się w 2002 Avril Lavigne było zbawieniem dla zbuntowanych fanów muzyki. Była zupełnym przeciwieństwem królujących wówczas Britney Spears, Madonny i Christiny Aguilery, które nie ustałyby na desce ani minuty. A taka właśnie była Avril. Zbuntowana, chłopięca, uwielbiająca rockową muzykę. Taki też jest jej debiutancki album “Let Go”. Może bliżej mu do gatunku pop-rock, ale znakomicie przedstawia nam Avril jak spontaniczną, szczerą i utalentowaną wokalistkę. Chociaż z tym ostatnim bym nie przesadzała, bo przydałoby się jej wziąć kilka lekcji śpiewu. Szczególnie irytujące jest “je je je” w spokojnym “I’m With You” czy “Things I’ll Never Say”. Najbardziej popowym numerem jest singlowy “Sk8er Boy”. Utwór opowiada o dziewczynie (“She did ballet”) z zakochanym w nią chłopaku (“He was a punk”). Z miłości nic nie wyszło, ale my mamy całkiem niezły, energetyczny kawałek. Obok “I’m With You” Avril prezentuje nam też inne łagodne utwory. Dobre “Tomorrow”, nieco nudnawe “Naked” oraz ostrzejszą balladkę “Too Much Too Ask”. Trochę denerwujące jest, że wiele piosenek rozkręca się przy refrenie. Najlepszym przykładem jest “Mobile”. Początek fajnie wygląda w “Nobody’s Fool”, gdzie Lavigne próbuje rapować. Po przesłuchaniu “Let Go” w pamięci pozostało mi ostre “Unwanted”. Podoba mi się szczególnie, gdy wokalistka mocnym głosem śpiewa You don’t know me Don’t ignore me You don’t want me there You just shut me out (PL: Nie znasz mnie Nie ignoruj mnie Nie chcesz mnie tam Po prostu mnie przekreślasz). Bardzo dobre wrażenie zrobiła na mnie również piosenka “Losing Grip”, w której refrenie głos Avril brzmi super. Co by tu jeszcze napisać? Debiut całkiem udany. Plus dla artystki za to, że pozostała sobą. Jednak wielu piosenek po prostu nie pamiętam. Jednym uchem wlatują, drugim wylatują. Jednak warto sięgnąć po ten album.

W 2004 Gwen Stefani odłączyła się od kolegów z No Doubt i zaczęła nagrywać pod własnym nazwiskiem. 2 lata później ja taki krok zdecydowała się Fergie, ale jej muzyka nie wychodziła poza ramy tego, co grali Black Eyed Peas. Z Gwen było na odwrót. Z zespołem wykonywała głównie muzykę rockową a na “L.A.M.B.” mamy mieszankę popu, r&b, elektroniki. O tym, że jest to niezwykły album przekonałam się, kiedy po jednym przesłuchaniu pamiętałam większość utworów. Gwen ma niesamowitą wyobraźnię i dość specyficzny głos, który tylko podbija dobre wrażenie o piosenkach. “L.A.M.B.” (Love. Angel. Music. Baby.) otwiera utwór autorstwa Lindy Perry pt. “What You Waiting For?”. Nie dajcie się zwieść spokojnemu początkowi. Ten pop-rockowy, nieco elektryczny numer jest bardzo energetyczny. Perry wspomogła również Gwen w całkiem niezłym “Danger Zone” i “The Real Thing”. Żeby nie było tak za bardzo tanecznie Gwen umieściła tu dwie spokojniejsze piosenki. Należy do nich “Cool” opowiadające o skończonym związku piosenkarki, która pozostała z byłym w przyjaznych stosunkach oraz leniwe “Luxurious”, w którym spodobało mi się przede wszystkim zdanie Look I’m livin’ like a queen (PL: Spójrz, żyję jak królowa). Podoba mi się utwór “Rich Girl” z zapożyczonym z musicalu “Skrzypek na dachu” początku. Swoją hip hopową stronę Stefani pokazuje w “Hollaback Girl”. Nieco uliczny styl, trochę rapu. Twórcami kawałka są producenci z The Neptunes specjalizujący się właśnie w takich numerach. Jednak moim faworytem jest “Harajuku Girls”. Świetna, zakręcona melodia, wspaniały wokal Gwen i tekst, w którym artystka zachwyca się stylem japońskich dziewcząt. Dawno nie miałam w odtwarzaczu tak dobrej, popowej  płyty. Bez kiczu, tandety, banałów. To po prostu Gwen Stefani.

 

0 Replies to “#58, 59 Avril Lavigne “Let Go” (2002) & Gwen Stefani “Love. Angel. Music. Baby” (2004)”

  1. Bardzo dobre recenzje! Tym razem, jak zresztą bardzo często, zgadzam się w 97 %. Jedyną rzeczą, którą bym zmienił jest usunięcie “Unwanted” z najlepszych w “Let Go” i przeniesienie utworu do najgorszych, a z “Complicated” zrobić odwrotnie. Biorę udział w mini konkursie: 1. Beyonce – broken hearted girl (fizzz-reviews)

  2. Hej! świetna notka i bardzo ładny szablon ;DA tak wgl. to super jest ta nazwa gazetki – kiedy będzie pierwszy numer? I fajne ikonki (na ostatniej jest Xtina? niepodobna ;p)a co do recenzji to też kiedyś słuchałam tej płyty Avril – tez bym ja tak oceniła ;]a i jeszcze jedno – robiłaś recenzję płyty Eminema pt. “The Eminem Show”? (z 2003 roku) – jak nie to czy mogłabyś ją napisać? z góry dzięki ;Dhttp://pensive-world.blog.onet.pl/ (już niedługo na http://pensive-world.blog.pl/ – jak naprawie bloga xD)

  3. Nie słuchałam tych płyt wcześniej, ale Gwen zawsze kojarzyła mi się z dosyć oryginalną i charyzmatyczną wokalistką, z pomysłem na siebie. Odtworzyłam sobie kilka utworów z płyty, którą polecasz. Osobiście nie przepadam za r&b i elektroniką, ale krążek jak najbardziej niczego sobie 🙂 http://www.swanlights.blog.onet.pl

  4. Płyta Gwen Stefani jest znakomita. Słuchałam jej już kilkakrotnie i zawsze z wielką chęcią wracam do niej. Szczególnie do What You Waiting For (sentyment mam do tego utworu bo poznałam wtedy Gwen ;]), i Rich girl. A Avril Lavigne miała udany debiut 😉 / soscream

  5. Pierwszą płytę Avril przesłuchałam kilka razy i tak naprawdę tytuły piosenek nie za wiele mi mówią, nie potrafię sobie przypomnieć melodii. Z kilkoma wyjątkami. A co do Gwen, to znam tylko jej single i większość mi się podobała;)

  6. Też bardzo podobał mi się pierwszy, solowy album Gwen, chociaż piosenki by nieco inaczej rozdzieliła. Najbardziej podoba mi się singlowe “What You Waiting For?”, chociaż z samego początku był to dla mnie nieco nieznośny utwór. Lubię też “Rich Girl” i “Hollaback Girl”, poza tym “Serious” i “The Real Thing”. Przydałoby się, żeby solowa Gwen wróciła już do gry, bo obecnie brakuje dobrego popu. NN na http://musicisthekey.blog.onet.pl/

  7. Ach, płyta Avril. Ubustwiam. Chociaż ona niestety teraz też zmieniła brzmienie i cóż… Hot czy What the hell to już nie jest ta panna Lavigne, niestety.Za Gwen nie przepadam! Jakoś tak;pU mnie nowy post – fatum-szczesciaMiłych ferii życzę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *