#307 Katie Melua “Secret Symphony” (2012); relacja z koncertu

BETTER THAN A DREAM

Kiedy tylko Katie Melua wydała piąty studyjny album zatytułowany “Secret Symphony”, wiadome było, że podczas tournee odwiedzi nasz kraj. W końcu jej płyty sprzedają się u nas bardzo dobrze. Nie inaczej było z “Secret Symphony”. Polacy szturmem ruszyli do sklepów i już kilka dni później mogliśmy mieć powody do radości – Katie obiecała zagrać u nas trzy koncerty.


W przeciągu niecałego roku Katie awansowała na jedną z moich najukochańszych artystek. Jest w końcu za co ją lubić. To bardzo sympatyczna, naturalna i skromna dziewczyna. Cała jej kariera opiera się na talencie, a nie skandalach czy innych tego typu ‘praktykach’.

W Warszawie Katie pojawiła się 12 listopada. Koncert odbył się w Sali Kongresowej. Bilety dawno były już wykupione. Ja na koncert wybrałam się z kuzynem Filipem. Bilety zakupiliśmy na allegro. Nie były to może miejscówki w I rzędzie, ale liczy się to, że Katie widziałam i doskonale słyszałam. W Polsce, jak sama Melua zauważa, ma rzesze fanów. Bardzo wiele osób chciało zobaczyć ja na żywo (co potwierdzają ludzie stojący przed Salą Kongresową z transparentami “Odkupię bilet”). Uważam, że na spokojnie mogłaby zapełnić nasz Basen, przepraszam, Stadion Narodowy jak Madonna czy Coldplay. Jednak repertuar nie ten. Nie wyobrażam sobie Katie na tak wielkim obiekcie. To nie byłoby to samo. Nie udałoby się jej stworzyć takiej atmosfery.

Koncert rozpoczął się o 20:15, czyli artystka spóźniła się 15 minut. Wybaczam 😉 Weszła na scenę z gitarą i jak gdyby nigdy nic, sprawiając wrażenie, że nie wie, gdzie się znajduje, a przed nią siedzi ponad 2,000 ludzi, zaczęła śpiewać “Piece by Piece”, a następnie “If You Were a Sailboat”. Cały czas tylko w towarzystwie gitary. Trochę mnie tym zdziwiła, bo przecież jej płyta “Secret Symphony” aż pęka w szwach od instrumentów. Jednak już po chwili dołączył do niej kwartet smyczkowy. Na początku Katie wykonała kilka utworów z poprzednich płyt (m.in. “Mary Pickford” i “I’d Love to Kill You”).

Czwarty album wokalistki “The House” jest moim ulubionym w jej karierze i bardzo byłam zadowolona, że wykonała z niego dwie moje ukochane piosenki – “The Flood” oraz “A Moment of Madness”. Obie wyszły jej po prostu genialnie! To moje ulubione występy z całego show. Podczas “The Flood” mogliśmy słyszeć ciekawe pogłosy (refren) a śpiewając “A Moment of Madness” Katie przemierzała scenę w szerz i wzdłuż tanecznym krokiem. Warto dodać, że nie tylko kwartet smyczkowy towarzyszył artystce. Szybko dołączyła do nich perkusja, pianino oraz gitara basowa.W przerwie między jedną z druga piosenką Katie przedstawiła skład swojego zespołu, bardzo ich przy okazji chwaląc.

Chociaż trasa promuje album “Secret Symphony”, wokalistka zaśpiewała tylko 6 piosenek z tego krążka. Dla porównania, na reedycji albumu znajdziemy cd z koncertem z Berlina, gdzie Melua nie wykonała tylko jednego numeru z nowej płyty. My otrzymaliśmy m.in. “Moonshine” (ze świetną solówką na gitarze), “Forgetting All My Troubles” i “The Bit That I Don’t Get”. Zabrakło mi “Better Than a Dream”, które było jednym z singli.

Oprócz znanych nam dobrze utworów Katie przygotowała dwie niespodzianki. Jedną z nich był cover utworu “Gasoline Alley” Roda Stewarta. Drugą  – zupełnie nowa, nigdzie wcześniej nie publikowana piosenka “The Night I Dreamed I Was Awake”. Po skocznej piosence “Two Bare Feet” Katie i jej zespół opuścili scenę. Mi wydało się to nieco podejrzane – gdzie “Nine Million Bicycles”?! Wokalistka jednak wróciła do nas tylko z gitarą, podobnie jak na początku koncertu. Zaśpiewała swój wielki hit. Potem zapytała się nas, co chcemy usłyszeć. Z pośród dziesiątek propozycji Katie wybrała “Shy Boy” i “I Cried for You”.

Pomiędzy piosenkami Katie łapała świetny kontakt z publicznością. Kilka razy po brawach powiedziała dziękuję. Pochwaliła się również, że niedawno wyszła za mąż. Opowiedziała o dzieciństwie spędzonym w Gruzji, o swoim debiucie. Kilka razy wyraziła radość, że znów odwiedziła nasz kraj.

Jestem z koncertu niesamowicie zadowolona. Katie to prawdziwa artystka. Oglądałam już wiele koncertów (nie na żywo) m.in. Britney Spears, Rihanny czy Beyonce. W nich wszystkich uwaga skupia się na choreografii i niesamowitych efektach specjalnych. Katie, by zaczarować publiczność, wystarczy sama gitara. I za to należą jej się największe brawa.

RECENZJA

“Secret Symphony” to następczyni “The House” z 2010 roku. W sklepach pojawiła się w marcu bieżącego roku i z miejsca stała się najchętniej kupowanym albumem. Jest to piąty krążek brytyjskiej wokalistki o gruzińskich korzeniach, Katie Meluy. Niektórzy z was znają od niej jedynie “Nine Million Bicycles”, dlatego już teraz ostrzegam – “Secret Symphony” to zupełnie nowy rozdział w jej twórczości.

Katie ma dopiero 28 lat. Od prawie dziesięciu nagrywa. Pierwsze albumy były ciekawe, naturalne, bardzo dziewczęce. Utrzymane w podobnej stylistyce. Czwarty, “The House”,  to coś zupełnie innego. Do swojej muzyki Melua dodała elektronikę. Jednych zachwyciła, innych zawiodła. Ja ten krążek uwielbiam. Znacznie inne jest również “Secret Symphony”. Katie odłożyła na bok syntezatory, podziękowała za współpracę Williamowi Orbitowi i nagrała album z… orkiestrą.

Przed wydaniem swojej piątej płyty wokalistka przyznawała w wywiadach, że chciałaby sięgnąć po utwory napisane przez kogoś innego, by móc na swój sposób je zinterpretować, coś od siebie tylko dodać. Na “Secret Symphony” znajdziemy więc kompozycje autorstwa Mike’a Batta, który pracuje z Katie od czasów jej debiutu; Francisa Healy’a (“Moonshine”) czy Jimmiego Cox’a (“Nobody Knows You When You’re Down and Out”). Znalazło się jednak miejsce dla jednej piosenki, napisanej przez Meluę (“Forgetting All My Troubles”).

Od kilku miesięcy Katie jest szczęśliwą mężatką. Odbija się to na płycie. Piosenki brzmią bardzo romantycznie. Skończyły się już czasy utworów opowiadających o złamanym sercu. Zastąpiło je szczęście, radość, spełnienie. Świetnym przykładem jest chociażby utwór “Forgetting All My Troubles”, w którym Melua śpiewa o tym, że oddycha, śpiewa, szaleje z miłości. W tytułowym numerze tak określa swojego ukochanego:

You’re like a secret symphony that was created just for me (…) You’re like a garden in a land of barren rock and lonely sand (PL: Jesteś niczym tajemna symfonia skomponowana specjalnie dla mnie (…) Jesteś niczym ogród w krainie jałowych skał i piasku).

Muzycznie wokalistka przygotowała prawdziwą ucztę dla uszu. W nagraniach brała udział orkiestra pod batutą Mike’a Batta. Słychać gitary, smyczki, pianino. Taka stylistyka niezwykle pasuje do Katie, do jej głosu. Do stylu.

“Secret Symphony” nie ma słabych punktów. Wszystkie utwory trzymają wysoki poziom. Mam jednak kilku faworytów. Bardzo szybko uwagę zwróciłam na przebojowy i chwytliwy kawałek “Moonshine”. Wyraźnie odznacza się w nim gitara Katie. Zaczarował mnie także jej wokal – trochę figlarny, zabawny. Interesujący. Podobnie brzmi w “Nobody Knows You When You’re Down and Out”. Ten utwór lubię nawet bardziej, z powodu pięknie rozbudowanej melodii i klimatu, przywodzącego na myśl czasy kabaretu.

Kiedy zakupiłam album “Secret Symphony”, na wiele piosenek nie zwracałam uwagi. Wydawały mi się nudne. Tak myślałam m.in. o “Better Than a Dream” i “The Walls of the World”. Nowa płyta Katie mnie nudziła. Dziś? Dzisiaj ją uwielbiam. Uważam nawet, że zaraz po eksperymentalnym “The House” jest najlepsza w jej karierze. Chociaż coraz częściej przychylam się do stwierdzenia, że jednak jest remis.

Jestem pod dużym wrażeniem nagrania “Better Than a Dream”. Cóż powiedzieć, Katie śpiewa w niej lepiej niż marzenie. Cudowne wykonanie. Ta piosenka w jej wykonaniu brzmi niesamowicie romantycznie i błogo. Podobne słowa mogę skierować do tytułowego “Secret Symphony”. Z tą różnicą, że muzyka tu wydaje się bardziej odpowiednia tzn. jest bardzo delikatna, postawiono głównie na smyczki.

Piosenkę otwierającą album wybrano świetnie. “Gold in Them Hills” wprowadza nas w świat orkiestrowej muzyki Katie i zapowiada, czego możemy spodziewać się po pozostałych utworach. Definiuje klimat krążka. Dalej utrzymujemy jeszcze akustyczne, pozytywne “The Walls of the World”; gitarowe “Heartstrings”; melodyjne, napisane przez Meluę “Forgetting All My Troubles” oraz łagodną balladę “The Cry of the Lone Wolf”.

Może trochę nieadekwatnie do ocenianego albumu, pozwolę sobie napisać, że “Secret Symphony” to płyta cholernie dobra. Po pierwszym przesłuchaniu bardziej mnie znudziła niż zachwyciła, ale po czasie ją doceniłam. Z czego strasznie się cieszę, bo szkoda byłoby przegapić taki krążek. Katie Melua udowodniła, że słusznie trafiła do grona moich ukochanych artystek. Nagranie albumu z orkiestrą było bardzo dobrym pomysłem. Taka muzyka do niej pasuje. I taka muzyka również mi odpowiada. Spokojna, subtelna. Nagrana przy użyciu wielu żywych instrumentów. Wsłuchiwanie się w te melodie jej niezwykłym, niezapomnianym przeżyciem. Katie na “Secret Symphony” brzmi znakomicie. Jej wokal znacząco poprawił się od czasów debiutu. Co jeszcze mogę dodać? Słuchać, słuchać, słuchać jak najwięcej. Nie będziecie zawiedzeni.

16 Replies to “#307 Katie Melua “Secret Symphony” (2012); relacja z koncertu”

  1. 6?! AAA, ich liebe dich <33333
    I fakt – wszystkie piosenki są super i żadna nie jest zbędna. Kocham "Moonshine", tytułowy utwór, "Nobody"…" itd. Katie rzeczywiście brzmi dużo lepiej niż wcześniej. Sama muzyka – rewelacja.
    Relacja też fajna. Jak wróci do Polski, to MUSIMY pojechać znowu ^^

  2. Czyli koncert się udał ;D Szkoda, że mnie na nim nie było ;/ Płyta wydaje się całkiem ciekawa. Jak będę miała trochę więcej czasu to przesłucham całą ;D Buziaki ;* [prixie]

  3. Aż wstyd, że nie za bardzo znam piosenki Katie Melua. Muszę sobie przesłuchać jakieś:) jestem ciekawa tej najnowszej płytki 🙂 super, że byłaś na koncercie. Cieszę się, bo z opisu wynika, że koncert był rewelacyjny:) to coś innego jednak niż koncerty pustej Lady Gagi i tym jej podobnych. Brawo dla Katie za tą skromność i naturalność:) u mnie nn 🙂 [love-ashley]

  4. po opisie koncertu widać ze swietnie sie bawilas ^^ co do kate… nie lubie jej, ale niktore utwory jednak warto przesluchac. recenzja jak zwykle profesionalnie napisana.
    //ADELEZONE

  5. jakie prezenty dostał synek Adele od Daniela Craiga? oraz jaki certyfikat dostał album ’21’? wejdź na ADELEZONE i dowiedz się najnowszych informacji!
    //ADELEZONE

  6. Cieszę się, że jesteś zadowolona z koncertu. Nic nie dorówna uczuciu, kiedy się idzie na koncert kogoś, kogo się lubi i ten koncert jest baaardzo udany 😉 Za Katie nie przepadam, jej najpopularniejsza piosenka mnie do niej zraziła i póki co nie przeszło mi ;]

Odpowiedz na „~T.K.Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *