#549 The Neighbourhood “I Love You” (2013)


Skłębione, burzowe chmury. Odwrócony, zerkający na nas trójkąt, serce oraz domek narysowany do góry fundamentami. Żadnego tytułu, nie widać i napisu, który informowałby nas, kto popełnił dany album. A mimo to masa słuchaczy z miejsca potrafi już rozpoznać te symbole. Autorzy tego krążka, amerykański zespół The Neighbourhood, zadebiutował w 2013 roku albumem o wymownym i miło kojarzącym się tytule “I Love You”. Kto z nas nie chciałby często słyszeć tego wyrażenia? Najwyższa pora sprawdzić, czy miłość ta zostanie przeze mnie odwzajemniona.

Na grupę The Neighbourhood trafiłam na początku ubiegłego roku. Z zainteresowaniem przeglądałam cudze zestawienia najlepszych albumów minionych dwunastu miesięcy, by wyłapać płyty, które jakimś trafem umknęły wcześniej mojej uwadze. Szybko nadrobiłam wybrane zaległości i pełna dobrych przeczuć usiadłam do “I Love You”.

Piosenki The Neighbourhood, za produkcję których odpowiada Justin Pilbrow, zgrabnie łączą w sobie niezbyt mocnego czy przyprawiającego o szybsze kołatanie serca rocka, ze sporą ilością elektronicznych, masteringowych sztuczek. Chociaż zespół pochodzi ze słonecznej i gorącej Kalifornii, na próżno szukać w ich muzyce bezchmurnych, ciepłych brzmień. Utwory świetnie współgrają z szarym, młodzieżowym imagem autorów. Są nieźle ucharakteryzowani, choć bliżej im do hipsterskiego światka, niż rockmenów z krwi, kości i… nonszalancji. “I Love You” jest płytą, na której The Neighbourhood dopiero eksperymentują z własnym brzmieniem, nie pozwalając sobie jednak na odrobinę luzu.

Rozpoczynająca album intensywna, chłodna kompozycja “How” świetnie spełniła zadanie piosenki, która zachęcić ma słuchacza do kontynuowania przygody z danym wydawnictwem. Jest to jeden z najmocniejszych punktów “I Love You”, choć przyznam, że chętnie widziałabym ten numer zaśpiewany przez osobę o nieco niższym głosie. Frontman The Neighbourhood, Jesse Rutherford, pochwalić się może dość delikatnym wokalnym instrumentem o lekko kobiecym zabarwieniu. Idealnie wypada on w piosence pokroju “Afraid” – niezbyt szybkiej, ale przyjemnej, sympatycznej, oszczędnej w brzmienie i posiadającej niezły tekst odsłaniający niepewność i wątpliwości jego autora. Listę najlepszych propozycji The Neighbourhood dopełniają takie kompozycje jak zwalniające przy refrenie “Flawless”; nieco monotonne, ale efektowne i momentami czerpiące z klimatów r&b “Female Robbery”; żonglujące tempem i wyróżniające się a’la rapowymi wykonaniami Jessego “Sweater Weather” oraz ukrywający się pod zaszyfrowanym tytułem “W.D.Y.W.F.M?” lekko psychodeliczny numer z początkiem jakby wyciętym z… “Iron” Woodkida.

Pozostałe piosenki przygotowane przez The Neighbourhood giną w cieniu wspomnianych w poprzednim akapicie nagrań. Ani specjalnie nie zachwycają, ani nie irytują. Po prostu są. Jedne, jak chociażby pulsujące “Alleyways” czy przeplatane śpiewem i rapem, elektronicznym rockiem i hip hopem “Let It Go” (też momentami słyszycie Eda Sheerana z szybszych kompozycji albumu “x”?) warte są uwagi. Inne (spowalniające akcję albumu “Staying Out” i “Float”) można sobie darować.

The Neighbourhood mają szansę stać się zespołem naprawdę wielkim. Stoją za nimi nie tylko niezłe kompozycje, ale i odwaga do muzycznych eksperymentów, czego najlepszym przykładem jest mixtape “#000000 & #FFFFFF” z 2014 roku. Oprócz tego grupa potrafi przyciągnąć do siebie słuchaczy, o czym świadczy wysoka frekwencja na koncertach. Jak długo potrwa dobra passa zespołu? Ja mam nadzieję, że szybko Jesse Rutherford i spółka nie dadzą nam o sobie zapomnieć. Ich debiutu miłością nie darzę, ale chętnie klikam, że lubię.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

10 komentarzy do “#549 The Neighbourhood “I Love You” (2013)”

  1. Nie znam zespołu, ale wydają się tworzyć ciekawą muzykę 🙂
    Recenzja jak zwykle świetna 🙂

    mlwdragon.blogspot.com

  2. Ciekawa okładka.

    Zapraszam na nową notkę na blogu Namuzowani.blog.onet.pl w której wybieramy najlepszy album Rihanny, Rammsteina i Marilyna Mansona.

Odpowiedz na „~DRAGONAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *