#832 The Killers “Wonderful Wonderful” (2017)

“Mr. Brightside”, “When You Were Young”, “Human”, “Somebody Told Me”. To tylko niektóre utwory z dyskografii amerykańskiej kapeli The Killers, które szybko stały się przebojami i do dzisiaj wspominane są z rozrzewnieniem. Można nawet powiedzieć, że na tym polu zespół osiągnął więcej niż inne grupy obracające się z świecie alternatywno-rockowych brzmień. Formacja Brandona Flowersa wciąż ma jednak ochotę na więcej. Nawet jeśli po drodze robi sobie pięcioletnią przerwę.

Właśnie tyle czasu minęło od premiery “Battle Born” – albumu cieszącego się złą sławą i określanego mianem najsłabszego w karierze The Killers. Grupa jednak nie próżnowała. Rok później zadecydowała się na wydanie składanki “Direct Hits” i (to w 2016) kompilacji swoich bożonarodzeniowych, nietypowych utworów (“Don’t Waste Your Wishes”). Po drodze trafiło się jeszcze świętowanie dziesiątej rocznicy ukazania się “Sam’s Town” i premiera drugiej solowej płyty Flowersa – świetnego “The Desired Effect”. Fanów nie trzeba jednak przekonywać, że najwięcej radości sprawiło pojawienie się “Wonderful Wonderful”. Tym bardziej, że The Killers swoją premierową muzyką zdają się wyważać nowe drzwi.

Have all the songs been written? I just need one, to get through to you śpiewa Brandon Flowers w zamykającej album kompozycji “Have All the Songs Been Written?”, a mi aż na usta ciśnie się odpowiedź, że na “Wonderful Wonderful” właśnie go umieścił – utwór, w którym z miejsca się zakochałam, i który przebił ten niewidzialny mur, który dotąd oddzielał twórczość The Killers ode mnie. Tym nagraniem jest oniryczna, rozmarzona perełka “Some Kind of Love”, łącząca delikatnego rocka z ambientem. Piosenka wzrusza, ale taka już jej rola. Flowers dedykuje ją bowiem swojej żonie, która przez długi czas zmagała się z depresją. Skoro już jestem przy temacie najlepszych kawałków na “Wonderful Wonderful”… Rewelacyjne wypada kompozycja tytułowa, która pełni także rolę utworu otwierającego krążek. Intrygujące intro, rytmiczny podkład, lekkie rozdrażnienie i ten refren! “Wonderful Wonderful” potrafi długo gościć w moich słuchawkach. Do innych ulubieńców należą dance rockowe, samplujące funkowe “Spirit of the Boogie” Kool and the Gang “The Man”; rozpędzone “Run for Cover”, które przywodzi na myśl czasy wypełnionego potencjalnymi hitami albumu “Hot Fuss”; nośne “Tyson vs Douglas”, a przede wszystkim poprzedzone biblijnym cytatem “The Calling”, będące złożoną propozycją, w której zespół miesza brzmienie spod znaku Depeche Mode z blues rockiem i elektronicznymi bitami.

Mieszane uczucia wywołują pozostałe piosenki. “Rut” uderza w średnio przekonujące stadionowe tony, stając się numerem, który zaprezentować by nam mogli Coldplay. Nieciekawym utworem jest następujące po nim “Life to Come” – utrzymane w średnim tempie i pasujące do U2 nagranie. Niezbyt przekonuje mnie także celujące w lekkie, synth popowe klimaty “Out of My Mind”. Nie potrafię sobie za to wyrobić zdania o spokojniejszym, wzbogaconym gitarowymi wstawkami Marka Knopflera “Have All the Songs Been Written?”. Niby doceniam, ale z tyłu głowy pojawia mi się myśl, że można było zrobić to lepiej.

Dojrzalej niż wcześniej. Przebojowo jak zawsze. Tak najprościej podsumować można piąty studyjny album pochodzącej z Las Vegas formacji. Zespół nadal ma dryg do tworzenia wpadających w ucho refrenów, brzmiących tym razem ciekawiej od tych z poprzednich płyt. Brandon Flowers i spółka postanowili też poeksperymentować, chętniej zatapiając się w świecie spokojniejszych, muśniętych popowo-new wave’owymi barwami dźwięków. Do “Wonderful Wonderful” siadałam bez zbędnych oczekiwań, wciąż w pamięci mając nieudane spotkanie z “Battle Born”. Zeszłoroczne wydawnictwo to mocny powrót i zarazem moja ulubiona pozycja w dyskografii The Killers. Miła niespodzianka. To kiedy koncert w Polsce, chłopaki?

Warto: Some Kind of Love & Wonderful Wonderful

6 odpowiedzi do “#832 The Killers “Wonderful Wonderful” (2017)”

  1. Piosenki The Killers mają to do siebie, że rzadko trafiają do mnie w całości ze względu na manierę wokalisty. Pamiętam, że próbowałem słuchać tej płyty po premierze, ale w głowie został mi tylko utwór tytułowy.

  2. Zawsze byłam z twórczością The Killers na bakier i kiedy tylko widziałam nazwę zespołu to myślałam “To ci od >>Human<<, ugh". Ale teraz słucham sobie załączonych singli, "Some Kind Of Love" i "Wonderful Wonderful" i muszę przyznać, że chyba czas porzucić uprzedzenia. Jednak "Have All The Songs…" nie trafia w mój gust.
    Pozdrawiam. 🙂

  3. Słuchałam kilkakrotnie tej płyty i na początku mi się podobała, jednak nie wracam do niej zbyt często. Ale “The Man” i “Wonderful Wonderful” często przewijają się na mojej playliście.
    Zapraszam na nowy wpis.
    Pozdrawiam 🙂

  4. Mam mieszane uczucia po przesłuchaniu tej płyty, część utworów jest ok, a część średnio mi się podoba. “Tyson vs Douglas” jest świetne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *