#1206 Birdy “Young Heart” (2021)

W 2011 roku na krótką chwilę oczy muzycznego światka zwróciły się na nastolatkę z Wielkiej Brytanii, która stanęła w opozycji do swoich amerykańskich koleżanek po fachu rozpoczynających karierę w podobnym wieku. Birdy nie wywoływała skandali, nie szokowała swoim sposobem bycia, a jej muzyce daleko było do radiowych, popowych klimatów. Dekadę później artystka nadal nie chce być na świeczniku.

A miała na to szansę. Po ponurym, pełnym coverów debiucie (Birdy zmierzyła się z kompozycjami takich wykonawców jak Bon Iver, The xx i Fleet Foxes) Brytyjka zaprezentowała autorskie albumy “Fire Within” i “Beautiful Lies”, na których połączyła swoją melancholijną naturę z pokładami nastoletniej energii, otrzymując popowe melodie zestawione z przyjemnym folkiem. Obie te płyty potrafiły jednak zmęczyć swoim niezdecydowaniem. Birdy zdawała się nie wiedzieć jeszcze, czy chce być poważniejszą wokalistką, czy dziewczyną, która łatwo trafiać ma do młodzieży. Na “Young Heart” podejmuje konkretną decyzję.

Czternaście premierowych kompozycji i dwa instrumentalne przerywniki – Birdy opowiadała o braku weny i blokadzie twórczej, lecz koniec końców zaprezentowała nam krążek dość długi. Kto jednak szuka chwytliwych refrenów i większej różnorodności, ten powinien dać sobie z “Young Heart” spokój. To płyta spójna i płynąca w jednym tempie. Czasem Brytyjka chętniej sięga po proste gitarowe brzmienia (reprezentowane przez takie chociażby kawałki jak “Voyager”, “Surrender”, “New Moon” czy “Second Hand News”), innym razem siada przy pianinie (“Young Heart”, “Nobody Knows Me Like You Do”)  czy angażuje orkiestrę (“Lighthouse”, “Evergreen”, “Little Blue”). Nie ważne jednak, w towarzystwie jakich dźwięków w danym momencie się obraca, gdyż obcując z jej czwartym studyjnym krążkiem moja uwaga biegnie ciągle do samej wokalistki i jej historii. Na “Young Heart” ważniejsze od samych melodii są emocje, jakie w swoich piosenkach zamknęła Birdy. Każdy z utworów to gotowy łamacz serc. Naprawdę ciężko wyłączać ten album w dobrym humorze po takiej emocjonalnej bombie, jaką odpaliła artystka.

Nie trzeba być detektywem by wydedukować, iż Birdy ma za sobą ciężki okres – pierwsze poważne rozstanie. W poszukiwaniu wewnętrznego spokoju trochę podróżowała, by w końcu pomieszkać w Stanach Zjednoczonych, gdzie zasłuchiwała się w legendarnym albumie “Blue” Joni Mitchell. Efektem jest płyta, na której Brytyjka rezygnuje z młodzieńczych, naiwnych piosenek i skupia się na tworzeniu brzmienia dojrzalszego i surowszego. Tak otwarta i szczera jeszcze nie była, ale tylko dzięki temu można mówić o “Young Heart” jako o terapeutycznym wydawnictwie. Może nieco za długim (chętnie skróciłabym je o jakieś trzy kompozycje), ale uniwersalnym i takim, co z pewnością nie ugnie się pod presją czasu.

Warto: Nobody Knows Me Like You Do & Evergreen & The Otherside

_______________

BirdyFire WithinBeautiful Lies

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *