RECENZJA: Sanah “Sanah śpiewa poezyje” (2022) (#1351)

Jeszcze chwilę temu Sanah siadała do stołu w towarzystwie najróżniejszych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Dobra uczta nie może jednak obyć się bez deseru, lecz tym razem jej towarzyszami są poeci, po których wiersze sięga i przerabia na piosenki. Wszystkie kompozycje poznaliśmy przed dobrym miesiącem, lecz dopiero teraz artystka wydaje je w formie dźwiękowego tomiku.

Interpretacje wierszy na języku polskim zawsze spędzały mi sen z powiek. Polska szkoła skutecznie zniechęca do tej formy literackiej narzucając nam własne analizy i wiecznie kładąc nacisk na te same teksty. Sanah sporo więc ryzykowała przygotowując swoje muzyczne adaptacje tekstów takich poetów jak Adam Mickiewicz, Julian Tuwim czy Wisława Szymborska. Śmiało można jednak rzec, że dla poezji wokalistka zrobiła więcej niż niejeden polonista i sprawiła, że wiersze miały okazję trafić do szerszej publiki.

Lubię Sanah w melancholijnym, smutnym wydaniu. Od razu więc zakochałam się w zaaranżowanej na pianino balladzie “Hymn” autorstwa Słowackiego. Historia żyjącego na emigracji podmiotu lirycznego ujęta została przez artystkę w sposób bardzo piękny i wzruszający. Uwielbiam także kołyszące, mające w sobie coś romantycznego “Nic dwa razy” oraz baśniowe, pełne napięcia “Eldorado”. Do gustu przypadła mi także pełna patosu i niepokoju “Bajka” Baczyńskiego. Podoba mi się również pomysł ujęcia “Da Bóg kiedyś zasiąść w Polsce wolnej” na dwa kompletnie różne sposoby. Może i balladowe oblicze tej piosenki nie zaskakuje, lecz już jego cięższa, elektroniczna wersja brzmi świeżo i nowocześnie. Popową melodyjnością typową dla starszych nagrań Zuzy charakteryzują się “Rozwijając Rilkego”, “Kamień” oraz “Do * w sztambuch”. Słodko wypada musicalowa, krótka “Warszawa”, która jest utworem z tej samej szufladki co “Warszawa, ja i ty” w wykonaniu Sanah i Kwiatu Jabłoni.

Zuzanna Jurczak na albumie “Sanah śpiewa poezyje” to Sanah, którą już dobrze znamy, lecz która teksty pełne łezek, szlugów, kawki czy hardkorowego deszczu zamieniła na coś poważniejszego. O wierszach, po które sięgnęła, przez lata powiedziano i napisano już chyba wszystko, więc większą uwagę poświęcić można wykonaniu czy aranżacjom. Te wskazują na sporą wszechstronność Zuzy, choć nie odbiegają od tego, co już znamy w jej wykonaniu.

Warto: Hymn & Nic dwa razy & Eldorado

______________

IrenkaUczta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *