
Choć Macy Gray od lat nie musi nikomu udowadniać, jej kariera jest drogą pełną wzniesień i rozczarowań. Po wydanym w 2007 roku albumie “Big” – projekcie naszpikowanym gwiazdorskimi nazwiskami, który mimo blasku i ambicji nie przywrócił jej statusu najgorętszej wokalistki sezonu – Gray zdała sobie sprawę, że najwyższa pora odrzucić kalkulacje i skupić się na muzyce samej w sobie. “The Sellout”, jej piąty studyjny krążek, jest, jak sama artystka opowiadała, opowieścią o wszystkich górach, na które musiała się wspinać, by dotrzeć tam, gdzie chce być w życiu osobistym i zawodowym.
Na poprzedniej płycie u boku Macy śpiewali Natalie Cole, Fergie i Justin Timberlake. Na “The Sellout” ta lista gości robi mniejsze wrażenie, choć obecność supergrupy Velvet Revolver (tworzonej m.in. przez członków Guns N’ Roses) może szokować. Razem z artystką nagrali funk rockowy numer “Kissed It”, a ja przyznać muszę, że jej zachrypnięty głos bardzo fajnie wypada w towarzystwie gitar. W zupełnie inną stronę zmierza “Real Love” (feat. Bobby Brown) przybierając formę wzniosłej, soulowej ballady o bogatym instrumentarium. Najsłabiej prezentuje się “Still Hurts” z niejaką Romiką brzmiące jak soulowo-rhythm’and’bluesowy, plastikowy kawałek mający wyglądać nowocześnie.
Zupełnie nie przekonuje mnie i piosenka tytułowa. “The Sellout” próbuje połączyć bity kojarzące się z końcówką pierwszej dekady XXI wieku ze smyczkowymi motywami. Z bardzo bezpiecznym, nudnym skutkiem. Dużo bardziej Macy podoba mi się w alternatywnym (!), wyrazistym “Stalker”; żywiołowym “Lately” czy rhythm’and’bluesowym “On & On” (te chórki!). Dobre wrażenie zostawiają po sobie klimatyczne “Help Me” (czy tylko mi ten kawałek pasuje do koncepcji “Back to Black” Amy Winehouse?) oraz musicalowy wyskok w stronę swingującego popu “That Man”. Obie te kompozycje są przykładem na to, że artystka lubi czerpać ze stylistyki retro. Płytę dopełniają spokojniejsze utwory z pogodnym pop soulem postaci “Beauty in the World”; bluesującym, podszytym melancholią “Let You Win”; czy klasycznym, uchylającym się przed presją czasu “The Comeback” na czele.
Album “The Sellout” może dostarczyć sporo przyjemności. Macy Gray jak zwykle jest sobą – wokalistką o niepodrabialnym, chropowatym głosie, która wciąż brzmi autentycznie. Po stawiającym na bogatą produkcję i wiele znanych gości krążku “Big” jej piąte wydawnictwo jest szczersze, mniej wygładzone i bliższe soulowym brzmieniom. Stylistyczna różnorodność płyty (mamy tu elementy soulu, r&b, rocka, popu) oraz zmiany nastroju sprawiają, że “The Sellout” nie jest monotematyczne. Jednak jako całość album jest nierówny. Gdzieniegdzie brakuje pomysłów, a misz-masz gatunków, choć atrakcyjny na papierze, przyczynia się do tego, że ciężko wskazać spójne “ja” tego projektu.
Warto: Kissed It & Stalker
_________________
On How Life Is ♥ The ID ♥ The Trouble with Being Myself ♥ Big