RECENZJA: Macy Gray “The Sellout” (2010) (#1656)

Choć Macy Gray od lat nie musi nikomu udowadniać, jej kariera jest drogą pełną wzniesień i rozczarowań. Po wydanym w 2007 roku albumie “Big” – projekcie naszpikowanym gwiazdorskimi nazwiskami, który mimo blasku i ambicji nie przywrócił jej statusu najgorętszej wokalistki sezonu – Gray zdała sobie sprawę, że najwyższa pora odrzucić kalkulacje i skupić się na muzyce samej w sobie. “The Sellout”, jej piąty studyjny krążek, jest, jak sama artystka opowiadała, opowieścią o wszystkich górach, na które musiała się wspinać, by dotrzeć tam, gdzie chce być w życiu osobistym i zawodowym.  

Na poprzedniej płycie u boku Macy śpiewali Natalie Cole, Fergie i Justin Timberlake. Na “The Sellout” ta lista gości robi mniejsze wrażenie, choć obecność supergrupy Velvet Revolver (tworzonej m.in. przez członków Guns N’ Roses) może szokować. Razem z artystką nagrali funk rockowy numer “Kissed It”, a ja przyznać muszę, że jej zachrypnięty głos bardzo fajnie wypada w towarzystwie gitar. W zupełnie inną stronę zmierza “Real Love” (feat. Bobby Brown) przybierając formę wzniosłej, soulowej ballady o bogatym instrumentarium. Najsłabiej prezentuje się “Still Hurts” z niejaką Romiką brzmiące jak soulowo-rhythm’and’bluesowy, plastikowy kawałek mający wyglądać nowocześnie.

Zupełnie nie przekonuje mnie i piosenka tytułowa. “The Sellout” próbuje połączyć bity kojarzące się z końcówką pierwszej dekady XXI wieku ze smyczkowymi motywami. Z bardzo bezpiecznym, nudnym skutkiem. Dużo bardziej Macy podoba mi się w alternatywnym (!), wyrazistym “Stalker”; żywiołowym “Lately” czy rhythm’and’bluesowym “On & On” (te chórki!). Dobre wrażenie zostawiają po sobie klimatyczne “Help Me” (czy tylko mi ten kawałek pasuje do koncepcji “Back to Black” Amy Winehouse?) oraz musicalowy wyskok w stronę swingującego popu “That Man”. Obie te kompozycje są przykładem na to, że artystka lubi czerpać ze stylistyki retro. Płytę dopełniają spokojniejsze utwory z pogodnym pop soulem postaci “Beauty in the World”; bluesującym, podszytym melancholią “Let You Win”; czy klasycznym, uchylającym się przed presją czasu “The Comeback” na czele.

Album “The Sellout” może dostarczyć sporo przyjemności. Macy Gray jak zwykle jest sobą – wokalistką o niepodrabialnym, chropowatym głosie, która wciąż brzmi autentycznie. Po stawiającym na bogatą produkcję i wiele znanych gości krążku “Big” jej piąte wydawnictwo jest szczersze, mniej wygładzone i bliższe soulowym brzmieniom. Stylistyczna różnorodność płyty (mamy tu elementy soulu, r&b, rocka, popu) oraz zmiany nastroju sprawiają, że “The Sellout” nie jest monotematyczne. Jednak jako całość album jest nierówny. Gdzieniegdzie brakuje pomysłów, a misz-masz gatunków, choć atrakcyjny na papierze, przyczynia się do tego, że ciężko wskazać spójne “ja” tego projektu.

Warto: Kissed It & Stalker

_________________

On How Life Is The IDThe Trouble with Being Myself Big

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *