
Po wyraźnym zwrocie ku jazzowym inspiracjom na albumie “Empathogen” z 2024 roku, Willow konsekwentnie rozwija ten kierunek na tegorocznym “Petal Rock Black”. Nowa płyta, tworzona przez półtora roku, jest w dużej mierze jej autorskim i samodzielnie wykonanym projektem – artystka nie tylko napisała materiał, ale też zagrała na kilku instrumentach. To dojrzała, świadoma kontynuacja obranej ścieżki, w której jazz staje się jednym z języków jej ekspresji. Choć w mało oczywistym wydaniu.
Po spoken word autorstwa George’a Clintona na scenę wchodzi sama Willow i prezentuje nam wielowarstwową kompozycję “Vegetation”, w której rytm wyznaczają bębny, wiosennej lekkości nadają uderzenia w klawisze pianina a charakteru dźwięki elektrycznej gitary. Dzieje się sporo, bo każdy element tej układanki walczy o naszą uwagę. Większym porządkiem charakteryzuje się jazzujące “Hear Me Out”, w którym poznajemy dwie twarze artystki – dziewczęcą oraz tę bardziej ekspresyjną. Świetnym nagraniem jest jazz rockowe “Play” pełne natchnionych, wzdychających wokali i wzbogacane gościnną saksofonową solówką Kamasiego Washingtona. Moimi ulubieńcami są także art popowo-jazzowe “Sitting Silently” o oldschoolowym wydźwięku, oraz “Ear to the Cocoon” – przeszło czterominutowa kompozycja o harmonijnych wokalach, spokojnym, balladowym wstępie i zaskakującym zwróceniu się ku delikatnemu chaosowi. Pozytywne wrażenie zostawiają po sobie i zmysłowe “Not a Fantasy”; “Omnipotent” o intymnym, niemalże pozbawionym dźwięków zakończeniu czy plemienne “Holy Mystery”. Jedynie “I Would Die 4 U” przez wzgląd na mocne wokalne obróbki nie pasuje mi do reszty. I aż szkoda, bo cover z repertuaru Prince’a Willow aranżacyjnie wykonała na nowoczesno-oldskulową modłę. Był potencjał.
Tegoroczny album “Petal Rock Black” brzmi niczym zapis procesu dojrzewania, szukania i konsekwentnego budowania własnej tożsamości twórczej. To płyta, która nie goni trendów, tylko rozwija obrany wcześniej kierunek, pokazując, że Willow traktuje swoją muzyczną ewolucję serio i na własnych zasadach. Wokalistka działa tu jak prawdziwa zosia-samosia. Słychać to nie tylko w instrumentarium, ale i w konstrukcji utworów – wiele z nich trwa zaledwie chwilę, jakby były notatkami zapisanymi w notesie. Najmocniejszym elementem płyty są jednak wokale. Willow w każdym numerze stara się brzmieć inaczej. “Petal Rock Black” nie sili się na bycie jakimś wielkim manifestem. To raczej zbiór emocjonalnych wycinków, które razem tworzą portret artystki idącej od lat własną drogą.
Warto: Play & Ear to the Cocoon
___________
Ardipithecus ♥ Willow ♥ Lately I Feel EVERYTHING ♥ < COPINGMECHANISM > ♥ Empathogen